Jak w temacie możemy porozmawiać o dziwniejszych wydarzeniach w życiu.
Zacznę ja:
Kiedy miałem 13 lat bawiłem się telefonem sony ericsson k750i na balkonie. Mieszkam na 8 piętrze. Bawiłem się, bawiłem się i nagle wypuściłem go z ręki i zaczął spadać w dół. podczas spadania poobijał się o metalowe poręcze od balkonów i upadł na beton. Ja odrazu poleciałem na dół i wziąłem go. Po wymianie obudowy się włączył.
"Brawo, Yeti".
Kiedyś bawiłem się telefonem Nokia 5110 leżąc na plecach. Bawiłem się, bawiłem się i nagle wypuściłem go z ręki i zaczął spadać w dół. I upadł na twarz. Obeszło się bez wymiany obudowy i restartu telefonu.
Ech.
To jeszcze nic
Nie wiem czy kojarzycie N93i (taka wielka rozkładana cegłówka made in Nokia) jak jeszcze kosztowała ho-ho, otworzyłem ją w ten "wypaśny i szpanerski sposób" (tj, odchyliłem ekranik) no i potem przykryłem telefon koszulką.
Po jakimś czasie przyszła do mnie dziewczyna i usiadła pupskiem na koszuli pod którą leżała moja Nokiaczka - wtedy dałem za nią coś z 1,600 (jak dobrze pamiętam) a po "przydupieniu" ekranik po prostu odleciał
I weź tu się człowieku nie wk..... 
Prawdziwe morderstwa na komórkach to chyba w słynnych zawodach w rzutach komórką na odległość. Zawsze mnie ciekawiło czy użytkownicy muszą przynosić swoje? Jeśli tak, to taki konkurs ma dodatkowy aspekt psychologiczny. Wątpię by większość z "obiektów" zawodów przeżyła, no może najwięksi "twardziele".
Nokia przeżyje prawie wszystko. koleżance spadała e65 (ta wysuwana) z wysokości rąk na beton, a potem ją jeszcze kopnęła i przejechała samochodem
SERIO! nie pytajcie mnie jak to możliwe, ale komórka przeżyła. Tylko trochę obudowa popękała
W przypadku mojego najprostszego sony ericsson'a, który nie raz obijał się o ziemię np. z dwóch metrów, zauważyłem, że za każdym razem odpadała obudowa, natomiast telefon zawsze pozostawał włączony - przeciwnie było w przypadku moich starszych nokii, na których obudowach upadek nie robił wrażenia, natomiast się wyłączały.
Mi się jeszcze nie zdarzyło zepsuć komórki... Już miałem ich trochę, ponieważ przez jakiś czas handlowałem nimi, począwszy od 3310, 3510i, poźniej jeszcze wiele nokiii..., n70, n73... i zdarzało mi się że spadały mi na beton i nie było żadnego problemu... N70 spadła mi z wysokości 1 piętra na beton i obudowę miała połamaną, trochę się też sama komórka styrała, trochę płytka drukowana była pęknięta, ale chodziła... Ale słyszę co chwilę że jakiś Sony spadł komuś na ziemie i już trup... Dla mnie to trochę dziwne ...
Mi w pierwszy dzień, jak miałem E51, to upadła mi na parkiet, bo zapomniałem, że mam dziurę w kieszeni
Niedawno zaliczyła drugą glebę, połączoną z rzutem, to tylko klawisze się przyblokowały w pozycji wysuniętych, nacisnąłem i jak nowa. Stalowa obudowa, to jest to 
dziś - moja kochana 6630 zaliczyła lot przez pół pokoju, zaliczajac blisko kontakt trzeciego stopnia ze śćiana tylko dlatego, ze nie chciałem rozmawiać z osobą dzwoniacą...jak ja kocham ten mój borderline 
sorry, jednak jedną komórkę załatwiłem... Nokie 6120 podczas deszczu pisałem smsa i w pewnym momencie po prostu zgasła...
Okazało się, że zwarcie było pod jakimś układem scalonym, ale wygrzanie w serwisie w bydgoszczy i było ok
Na szczęście mieszkam tymczasowo w Bydgoszczy, więc daleko nie miałem (1km) 