Bardzo ciekawy artykul, jestem sam pod wrazeniem jak taka, rozpowszechniona na caly swiat "firma" czule reaguje na medie czy marketing. Kto wie moze zarobki z reklam wrecz utopily ich autorow nie zostawiajac miejsca na cala reszte...
Autorka artykułu sprawia wrażenie jakiejś nieporadnej.
Takie stwierdzenie jak to, że Google jest firmą internetową i nie musi mieć adresu korespondencji, albo to, że od 19 XII do 2 I nie może się dodzwonić i dopiero po 2 tygodniach napisała maila.
W każdym razie widać w tym artykule dysonans poznawczy autorki, natomiast moje zdanie o góglu raczej się pod jego wpływem nie zmieniło.
Treść artykułu wskazuje raczej na jakość (raczej kiepską) polskiego oddziału Google. Nie łączyłbym tego z filozofią działania firmy w całości. Na pewno taki sposób działania nie zwiększy zaufania do firmy w Polsce. Zwykle nie chcą udzielać się publicznie ludzie, którzy mają coś do ukrycia - najczęściej swoją niekompetencję.
Co do postawy człowieka z Londynu - w pełni zrozumiała - nie można podejmować działań wbrew przedstawicielom lokalnych oddziałów, natomiast na jego miejscu porozmawiałbym z kimś z kierownictwa - bo to faktycznie działanie szkodliwe dla wizerunku firmy.