|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Historie o duchach (przez samo H historia)
hej
moglibyscie pisac tu jakies fajne histroie o duchach??
mowie o takich prawdziwych, o ktorych slyszeliscie lub wasze wlasne przezycia
________________________________________________________________
U mnie na przyklad w nocy czesto wlacza sie mikrofalowka xD - serio.
kiedy ide ja wylaczyc to juz nie chodzi .
zdarza sie to 2-3 razy w tygodniu
mowie o takich prawdziwych, o ktorych slyszeliscie lub wasze wlasne przezycia
________________________________________________________________
U mnie na przyklad w nocy czesto wlacza sie mikrofalowka xD - serio.
kiedy ide ja wylaczyc to juz nie chodzi .
zdarza sie to 2-3 razy w tygodniu
No więc jak by ci to... miałem takie jedno zdarzenie, może i nie uwierzysz ale opowiem:
Mieszkam w WLKP jakieś 100km od Poznania. Moja mama ma rodzinę właśnie koło Poznania i byliśmy tam w odwiedzinach. Gdy wracaliśmy na drodze prowadzącej do Leszna był korek straszny. Jakiś wypadek... bus z osobówką. Policja wprowadziła ruch wahadłowy. Gdy po dłuuuugim czasie udało nam się już wjechać przejeżdżaliśmy obok tych aut rozwalonych. Siedziałem na przednim siedzeniu no i się gapiłem (kto by się nie gapił
). Szyba osobówki była stłuczona a z niej wyleciał duch... kierowcy chyba bo wyleciał od strony kierowcy. Jak by ci go opisać? hmmm... to była jakby taka para unosząca się w górę jedynie twarz była bardzo wyraźna. Unosił się w górę aż rozmył się w powietrzu. Mam obrazek nawet (oczywiście wymyślony przez kogoś) w necie go znalazłem. Tylko że na nim są wyraźne ręce a reszta to mgła. Ja widziałem podobne tylko że wyraźna twarz była. Chciałem zaraz o tym wygadać ojcu który był za kółkiem ale coś mnie tknęło i jakoś odpuściłem sobie.
I jeszcze taki drobne zjawisko to wyłączanie się światła w sali od niemieckiego xD Moja szkoła jest wyremontowana ze starego więzienia. Jeszcze ślady po kratach w niektórych oknach są. Nauczyciel nam mówił, że w tej klasie co się światło wyłącza kiedyś trupów trzymali. Troszkę dziwne jest to, że światło się świeci, wszyscy (prawie wszyscy
) skupieni na lekcji a tu nagle pstryk i światła nie ma. I to nie wina włącznika, nie jest luźny czy coś
. Woźny był już sprawdzać i mówi że jest wszystko dobrze i nie widzi żadnych wad. A tu światło ciągle znika. 
Mieszkam w WLKP jakieś 100km od Poznania. Moja mama ma rodzinę właśnie koło Poznania i byliśmy tam w odwiedzinach. Gdy wracaliśmy na drodze prowadzącej do Leszna był korek straszny. Jakiś wypadek... bus z osobówką. Policja wprowadziła ruch wahadłowy. Gdy po dłuuuugim czasie udało nam się już wjechać przejeżdżaliśmy obok tych aut rozwalonych. Siedziałem na przednim siedzeniu no i się gapiłem (kto by się nie gapił
I jeszcze taki drobne zjawisko to wyłączanie się światła w sali od niemieckiego xD Moja szkoła jest wyremontowana ze starego więzienia. Jeszcze ślady po kratach w niektórych oknach są. Nauczyciel nam mówił, że w tej klasie co się światło wyłącza kiedyś trupów trzymali. Troszkę dziwne jest to, że światło się świeci, wszyscy (prawie wszyscy
eee. dlaczego w temacie postu jest dodane ( przez samo H historia ) ???
- przeciez tak napisalem czy nie?

- przeciez tak napisalem czy nie?
nie bardzo
nie miałam styczności z duchami i nie bardzo wierzę w duchy, ale może duchy się mnie boją.. wiadomo nie od dziś, że duchy nie lubią wapirów
nie miałam styczności z duchami i nie bardzo wierzę w duchy, ale może duchy się mnie boją.. wiadomo nie od dziś, że duchy nie lubią wapirów
Ja nie wierze w takie rzeczy, nigdy mnie cos takiego nie spotkalo. I taka odpowiedz w ankiecie.
Ja tam nimby mam w sobie taką energię bioenergoterapeutyczną (przynajmniej dziadek tak mówi, który się na tym zna). Potrafię znaleźć żyłę wodną i inne ciekawe zjawiska utrudniające życie
Nie wiem czy to jakieś zjawisko paranormalne (z kosmosu raczej nie pochodzę), ale czasem mam jakieś przeczucia, które dziwnie trafnie ze szczegółami sie sprawdzają. Ale może to tylko zbieg okoliczności...
Nie wiem czy to jakieś zjawisko paranormalne (z kosmosu raczej nie pochodzę), ale czasem mam jakieś przeczucia, które dziwnie trafnie ze szczegółami sie sprawdzają. Ale może to tylko zbieg okoliczności...
A ja nie miałem nigdy stycznosci ze zjawiskami paranormalnymi ale nie twierdze ze one nie istnieja. Wierze w duchy i zycie pozagrobowie a co za tym idzioe duchy i rzeczy paranormalne musza instaniec (w moim rozumowaniu).
A ze zjawisk paranormalnych moge tylko powiedziec, ze znajoma mojej babci (która ja znam) "odwiedzał" duch jej meza. A okazywało sie to to ze w domu było słychac brzdeki przewracajacych sie naczyń, półek, rózne huki itd. Po jakims czasuie to ustało, ale czy ona cos z tym robiła to juz nie pamietam.
Jak chcecie sobie poczytac rózne historie tego typu to jest stronka: http://www.nautilus.org.pl/
Pozdro
A ze zjawisk paranormalnych moge tylko powiedziec, ze znajoma mojej babci (która ja znam) "odwiedzał" duch jej meza. A okazywało sie to to ze w domu było słychac brzdeki przewracajacych sie naczyń, półek, rózne huki itd. Po jakims czasuie to ustało, ale czy ona cos z tym robiła to juz nie pamietam.
Jak chcecie sobie poczytac rózne historie tego typu to jest stronka: http://www.nautilus.org.pl/
Pozdro
ogłaszam całemu światu, że duchy, ducho-podobne byty i cała reszta wymysłów nie istnieje, bo nie ma na to przekonujących dowodow, chyba że o czymś nie słyszałem...
ja nie wierzę w duchy, nawet nie chciałbym wierzć
ja nie wierzę w duchy, nawet nie chciałbym wierzć
Od zarania dziejów ludzie wierzyli w życie pozagrobowe. Ja też się do nich przyłącze ;p
Słyszałem wiele różnych opowieści, które nie da się wytlumaczyć w żaden logiczny sposób - tylko paranormalny. Może to dlatego, że ludzkość stoi jeszcze na niskim poziomie rozwoju technologicznego i naukowego. Dawniej ludzie wierzyli, że zaćmienie słońca to jakiś znak od Boga, czy innego bytu "niematerialnego", dzięki rozwojowi nauki wiadomo, że zaćmienie słońca, czy księżyca to zdarzenie calkiem normalne i nikogo to nie straszy.
A jeśli juz chodzi o opowieści typu paranormalne, to znam parę - opisze jednak jedną, która zafascynowała mnie najbardziej...
Moja ciocia ma dom na wsi. Parę lat temu, gdy wieczorem siedziała tam ze swoją córką, która wtedy miała około 20 lat. Siedziały w kuchni na pierwszym piętrze budynku. Obydwie czekały na przyjście małżonka/ojca z pracy. No i słyszą, jakieś kroki na klatce schodowej. Obydwie były zdziwione, ponieważ zupełnie nie pasowały do stylu w jakim poruszał się mąż ciotki, lecz nie miały pojęcia kto mógłby inny się zjawić, skoro tylko on miał klucze a poza tym u nich w domu, by dostać się na klatkę schodową trzeba przejść przez 3 pary drzwii, które zawsze są zamknięte na różnego typu zamki. Wychodzą z kuchnii i stają w przedpokoju, nagle widzą, że klamka od drzwii się poruszyła, coś huknęło. Podchodzą do drzwii, otwierają je a tam nikogo nie ma. Schodzą na dół - to samo. Za chwilę słyszą dzwonek do drzwii frontowych - przyszedł mąż ciotki i tłumaczy się, że zapomniał kluczy...
Do dziś nie wiadomo kto co się tam właściwie stało. W każdym razie byłem w tamtym domu parę razy i nic takowego się nie działo. I z doświadczenia wiem, że nawet jeśli to by była jakaś fizyczna osoba, to nie dała ona by rady uciec/zniknąć tak szybko, żeby ciotka i jej córka tego nie zauważyły - no i jeszcze podczas uciekania zamnkąć za sobą zamki w trzech drzwiach...
Słyszałem wiele różnych opowieści, które nie da się wytlumaczyć w żaden logiczny sposób - tylko paranormalny. Może to dlatego, że ludzkość stoi jeszcze na niskim poziomie rozwoju technologicznego i naukowego. Dawniej ludzie wierzyli, że zaćmienie słońca to jakiś znak od Boga, czy innego bytu "niematerialnego", dzięki rozwojowi nauki wiadomo, że zaćmienie słońca, czy księżyca to zdarzenie calkiem normalne i nikogo to nie straszy.
A jeśli juz chodzi o opowieści typu paranormalne, to znam parę - opisze jednak jedną, która zafascynowała mnie najbardziej...
Moja ciocia ma dom na wsi. Parę lat temu, gdy wieczorem siedziała tam ze swoją córką, która wtedy miała około 20 lat. Siedziały w kuchni na pierwszym piętrze budynku. Obydwie czekały na przyjście małżonka/ojca z pracy. No i słyszą, jakieś kroki na klatce schodowej. Obydwie były zdziwione, ponieważ zupełnie nie pasowały do stylu w jakim poruszał się mąż ciotki, lecz nie miały pojęcia kto mógłby inny się zjawić, skoro tylko on miał klucze a poza tym u nich w domu, by dostać się na klatkę schodową trzeba przejść przez 3 pary drzwii, które zawsze są zamknięte na różnego typu zamki. Wychodzą z kuchnii i stają w przedpokoju, nagle widzą, że klamka od drzwii się poruszyła, coś huknęło. Podchodzą do drzwii, otwierają je a tam nikogo nie ma. Schodzą na dół - to samo. Za chwilę słyszą dzwonek do drzwii frontowych - przyszedł mąż ciotki i tłumaczy się, że zapomniał kluczy...
Do dziś nie wiadomo kto co się tam właściwie stało. W każdym razie byłem w tamtym domu parę razy i nic takowego się nie działo. I z doświadczenia wiem, że nawet jeśli to by była jakaś fizyczna osoba, to nie dała ona by rady uciec/zniknąć tak szybko, żeby ciotka i jej córka tego nie zauważyły - no i jeszcze podczas uciekania zamnkąć za sobą zamki w trzech drzwiach...
Możliwe że zjawiska typu duchy albo jakieś inne motywy istnieją, osobiście nigdy czegoś takiego nie widziałem. Może istnieją może nie mi to obojętne 
| vrooth wrote: |
| ogłaszam całemu światu, że duchy, ducho-podobne byty i cała reszta wymysłów nie istnieje, bo nie ma na to przekonujących dowodow, chyba że o czymś nie słyszałem...
ja nie wierzę w duchy, nawet nie chciałbym wierzć |
Empirysta...
Czasem coś się odczuwając i można uznać że istnieje nie doświadczając tego rozumem.
Czasem masz jakieś przeczucie i ono się sprawdza. Dziwne? Nawet jak są minimalne szanse że się tak stanie...
| Timczak wrote: | ||
Empirysta... Czasem coś się odczuwając i można uznać że istnieje nie doświadczając tego rozumem. Czasem masz jakieś przeczucie i ono się sprawdza. Dziwne? Nawet jak są minimalne szanse że się tak stanie... |
a widziałeś ducha?, odczuwałeś go niedoświadczając rozumem? wiesz, mi sie wydaje to trochę karkołomne, a Tobie?
Nie? Duchy odczuwasz ... duszą
. Poza tym tylko empirystyczne rozumienie świata wydaje mi się właśnie, dość karkołomne
| Quote: |
| It was late in the evening of December 16th 1878. Doctor Charles Blunden, a well-known Liverpool doctor, was still in his surgery.
At about 9 p.m. somebody knocket at the door. On the doorstep there was a boy of about twelve wearing dirty trousers and no shoes. There was a dark blue scarf around his neck. "Doctor!" he cried, "Please come with me! My mother's ill! I think she's dying." The doctor fallowed the boy to a street near the surgery. The boy p[ointed to a woman on the ground. She was unconscious. The doctor looked at the woman and then stopped a passing horse and cab. The doctor and boy lifted the woman into the cab. At the hospital the doctor treated the woman for pneumonia and luckily she recovered completly. Some weeks later, the woman thanked Doctor Blunden for saving her life. He smiled and said that the real person to thank was the woman's son. "My son?" she said, "No, not my son!" and she started to cry. "My son died from fever two years ago". Doctor Blunden was amazing. The woman continued, "This is all I have to remember him by." She pulled a dark blue scarf from around her neck. "It was his. I always wear it in winter." Doctor barefoot boy's scarf. |
Miałem to "szczęście" przekonać; się; że w starych domach coś jest, ponieważ mieszkałem w pałacyku w którym mieściła się szkoła, z uwagi na to że moja matka była nauczycielką w tej właśnie szkole.
Z prawej strony było wejście do mojego mieszkania.
Kiedyś wydarzyła się bardzo dziwna historia, ponieważ w nocy, czyli wtedy gdy szkoła jest zamknięta i już nikt na pewno nie przebywał w szkole, obudziło nas w nocy hałas, a raczej łoskot toczonych beczek (ale w sumie nie jestem pewnien czego) na strychu. Wejście z mojego pokoju prowadziło prosto na strych(później zamurowane na prośbę moich rodziców). Powiem szczeże że byłem mały, ale pamiętam to dokładnie, mój ojciec był bardzo zaniepokojony tym co się działo na górze. Szybko ubrał się, wziął psa, otworzył drzwi do korytarza na strych (należy wspomnieć że istniały dwa dojścia na strych, z mojego domu i ze szkoły), w między czasie zrobiło się już cicho. Sprawdził kłódkę na strych, która nie była naruszona i wszedł do środka. Tam wszystko stało na swoim miejscu, a na dodatek nie było tam niczego co mogło by wydawać taki odgłos, ponieważ strych nie był użytkowany często przez szkołę i w sumie to był prawie pusty. Ten widok zrobił na nim tak duże wrażenie, że wyszedł szybko i zszedł na dół. To było chyba pierwsze takie zdarzenie podzczas naszego mieszkania w tym miejscu, ale w sumie nie ostatnie. Bałem się mieszkać w tym miejscu, miałem prawie co dziennie koszmary, gddy zostawałem sam miałem dziwne przeczucie o obecności innych osób. Moi rodzice mieli podobne odczucia, dlatego po 7 latach mieszkania wyprowadziliśmy się z tamtąd i odd razu było lepiej.To miejsce odbiło na mnie swoje piętno, dlatego chyba nie chciałbym tam znowu mieszkać. Teraz mieszkam w bloku i chyba nigdy już nie zamieszkam z własnej woli w pałacu, lub innym bardzo starym budynku.
PS.
Przepraszam, ale nie mogę potwierdzić tego żadnymi materiałami, a jedynie to że tam mieszkałem. Musicie mi uwierzyć na słowo.
Last edited by bpit22 on Mon Dec 24, 2007 12:04 am; edited 1 time in total
Z prawej strony było wejście do mojego mieszkania.
Kiedyś wydarzyła się bardzo dziwna historia, ponieważ w nocy, czyli wtedy gdy szkoła jest zamknięta i już nikt na pewno nie przebywał w szkole, obudziło nas w nocy hałas, a raczej łoskot toczonych beczek (ale w sumie nie jestem pewnien czego) na strychu. Wejście z mojego pokoju prowadziło prosto na strych(później zamurowane na prośbę moich rodziców). Powiem szczeże że byłem mały, ale pamiętam to dokładnie, mój ojciec był bardzo zaniepokojony tym co się działo na górze. Szybko ubrał się, wziął psa, otworzył drzwi do korytarza na strych (należy wspomnieć że istniały dwa dojścia na strych, z mojego domu i ze szkoły), w między czasie zrobiło się już cicho. Sprawdził kłódkę na strych, która nie była naruszona i wszedł do środka. Tam wszystko stało na swoim miejscu, a na dodatek nie było tam niczego co mogło by wydawać taki odgłos, ponieważ strych nie był użytkowany często przez szkołę i w sumie to był prawie pusty. Ten widok zrobił na nim tak duże wrażenie, że wyszedł szybko i zszedł na dół. To było chyba pierwsze takie zdarzenie podzczas naszego mieszkania w tym miejscu, ale w sumie nie ostatnie. Bałem się mieszkać w tym miejscu, miałem prawie co dziennie koszmary, gddy zostawałem sam miałem dziwne przeczucie o obecności innych osób. Moi rodzice mieli podobne odczucia, dlatego po 7 latach mieszkania wyprowadziliśmy się z tamtąd i odd razu było lepiej.To miejsce odbiło na mnie swoje piętno, dlatego chyba nie chciałbym tam znowu mieszkać. Teraz mieszkam w bloku i chyba nigdy już nie zamieszkam z własnej woli w pałacu, lub innym bardzo starym budynku.
PS.
Przepraszam, ale nie mogę potwierdzić tego żadnymi materiałami, a jedynie to że tam mieszkałem. Musicie mi uwierzyć na słowo.
Last edited by bpit22 on Mon Dec 24, 2007 12:04 am; edited 1 time in total
Osobiscie nigdy sie z czyms takim nie spotkalem, na szczescie... Ale... w rodzinie krązy od daaawna opowiec o pewnej przekletej karczmie.
Mianowicie, za czasow mojej pra-pra babki w jej rodzinnych stronach była karczma. Ludzie chlali, bili sie itd, jak to w karczmie. Ale cos tam sie wydarzylo, nie pamietam juz co bo opowiadala mi to swietej pamieci pra-babcia jak jeszcze zyla (zmarla majac 101lat), a potem jak bylem troche starszy opowiadala mi to babcia. No i wydarzylo sie cos zlego, ludzie przekleli (rzucili klątwę ?) na ową karczmę. I pewnego ranka gdy ludzie szli w pola, zauwazyli ze karczma zniknela. Jak sie okazalo zapadła się pod ziemię.
Druga historia, którą uslyszalem od babci (mieszka na wsi), to historia o czarnej kurze wychodzącej z pod ziemi. Nie pamietam dokladnie co i jak, a nie chce sciemniac =], ale wiem ze do tej pory, w miejscu gdzie wychodziła ta kura, stoi kapliczka z posążkiem matki Bożej.
Swoją drogą na wsi mozna uslyszec wiele takich "strasznych" historii, i jak by poszukac w jakis zachowanych archiwach to wiele rzeczy moglo sie dziac na prawde. Np. podobno zachowal sie akt wlasnosci/dzierżawy czy jakos tak, owej karczmy o ktorej wspomnialem na poczatku - ale nie wiem czy to prawda.
Mianowicie, za czasow mojej pra-pra babki w jej rodzinnych stronach była karczma. Ludzie chlali, bili sie itd, jak to w karczmie. Ale cos tam sie wydarzylo, nie pamietam juz co bo opowiadala mi to swietej pamieci pra-babcia jak jeszcze zyla (zmarla majac 101lat), a potem jak bylem troche starszy opowiadala mi to babcia. No i wydarzylo sie cos zlego, ludzie przekleli (rzucili klątwę ?) na ową karczmę. I pewnego ranka gdy ludzie szli w pola, zauwazyli ze karczma zniknela. Jak sie okazalo zapadła się pod ziemię.
Druga historia, którą uslyszalem od babci (mieszka na wsi), to historia o czarnej kurze wychodzącej z pod ziemi. Nie pamietam dokladnie co i jak, a nie chce sciemniac =], ale wiem ze do tej pory, w miejscu gdzie wychodziła ta kura, stoi kapliczka z posążkiem matki Bożej.
Swoją drogą na wsi mozna uslyszec wiele takich "strasznych" historii, i jak by poszukac w jakis zachowanych archiwach to wiele rzeczy moglo sie dziac na prawde. Np. podobno zachowal sie akt wlasnosci/dzierżawy czy jakos tak, owej karczmy o ktorej wspomnialem na poczatku - ale nie wiem czy to prawda.
Jestem agnostykiem. Nie wierzę w nic, co nie jest zgodne z nauką i logiką, ale nie wykluczam istnienia czegoś takiego w 100%, bo nie mam na to dowodów.
po prostu jak ktoś chce wierzyć, to niech wierzy, ma prawo do tego, nie?
co innego wierzyć, a co innego udowodnić istnienie...
co innego wierzyć, a co innego udowodnić istnienie...
Oczywiście, każdy ma swoje zdanie i ja nikomu nie narzucam swojego. Niektórzy wierzą w różne bóstwa i inne rzeczy i jeżeli nikomu nie robią przy tym krzywdy, to mi to zupełnie nie przeszkadza, ale nie muszę się z tym zgadzać.
Vrooth, chyba nie do końca przeczytałeś jego post - on cię do niczego nie namawiał xP
Related topics
