| mtx wrote: |
| Boże. gra jest denna, pomysł tragiczny a wykorzystanie świętych woła o pomstę do nieba. co to w ogóle za pomysł. nie ma na świecie ŻADNYCH ŚWIĘTOŚCI? |
Ja osobiście nie mam i gra mi się podoba. Źli chrześcijanie też nie mają skoro lekką ręką dyskryminują wszystkich dookoła, więc mamy remis,no nie? d;
A pan X zamordował. To ja też mogę. Death - czasem pomyśl zanim napiszesz. Dla mnie to nie jest żadna świętość, ale jeśli przejdziemy pewne granice, to co zostanie?
| mtx wrote: |
| A pan X zamordował. To ja też mogę. Death - czasem pomyśl zanim napiszesz. Dla mnie to nie jest żadna świętość, ale jeśli przejdziemy pewne granice, to co zostanie? |
Przesunięta granica. Myślałem, że jako socjolog zdajesz sobie sprawę, że XXI ma w dorobku również sporo zmian w savoir vivre, ogólnym myśleniu etc. Nie jesteśmy już wszyscy ciemnymi katolami, tak jak to było 300 lat temu... A co do "pan X zamordował. To ja też mogę."-to raczej kwestia "on zrobił coś mojemu koledze, mam udawać że ciągle go lubię?".
| Quote: |
Źli chrześcijanie też nie mają [świętości] skoro lekką ręką dyskryminują wszystkich dookoła, więc mamy remis,no nie? d;
-to raczej kwestia "on zrobił coś mojemu koledze, mam udawać że ciągle go lubię?". |
hmmmm... logika
granice się PRZENOSZĄ, a nie ZNIKAJĄ.
to co jest dla Ciebie święte? kto jest autorytetem?
A istnieją tak naprawdę tu (w świecie chrześcijańskich duchownych) jeszcze jakieś autorytety, które na pewno jutro nie okażą się pedofilami? Po JP2 długo będzie trzeba szukać kolejnej osoby, która jednocześnie ma kontakt z resztą świata i jest wzorem.
Ale offtopujemy...
jp2 dla mnie autorytetem nie był
i nie mówię, że Jezus jest czy coś. Sprawa się rozbija o to, że mam świadomość nieprzekraczalności pewnych granic. Bo skoro zrobimy grę, to czemu nie reklamę, to czemuby nie sprzedawać, to czemu by sie nie przebierać, czemu by nie bawić się, zrobić dmuchaną lalę, żeby ktoś się mógł z nią pukać... tak by długo można
Naprawdę sądzisz, że w Ameryce jeszcze tego nie rozprowadzają? ;> Granice nie są nieprzekraczalne, już dawno się o tym przekonałem. Ta gra i tak wielkiego halo tam nie robi, a tylko my jesteśmy na tyle głupim narodem, żeby nie zauważyć czystej prowokacji... i witam w kółeczku, bo łatwo Cię było podirytować ;>
Tzn - nie znam gry, bo to co mnie w niej najbardziej irytuje, to to, że się nie chce załadować
generalnie - ch** z tym kto się tam bije. Chodzi o to, że używanie religii jako marketingu mnie wpie**. I tyle.
Masz rację mtx. Autorytety (świętości) nie mogły zniknąć.
To, że wydaje nam sie, że niektórzy ich nie mają to moze raczeć znaczyc ze nie maja odwagi by sie do nich przyznac.
Albo ich autorytety wydaja im sie zbyt niemodne czy "lamerskie", albo faktycznie są takie, że wstd się do nich przyznawać i lepiej sie przyznać ze ich brak.
Piszecie tutaj o granicach i tym, że nie powinno się robić reklamy z postaciami świętych. Nie zachowujcie się jak bigoty/bigoci. Dla większości "katolików" wszystkie inne religie są obce, a gdy tylko zobaczy, że ktoś uraził jego religie odrazu robi awanture, albo to oleje, a jak ktoś miesza się w inne religie, to oczywiście nic do tego nie ma, albo jeszcze dziwi się dlaczego tak się dzieje - prosty przykład - choćby i świadkowie Jehowy - czy zwykły chrześcijanin poświęciłby się tak dla swojej religii? Zamiast tego zlewają się z innowierców.. Przykro mi to pisać, ale niestety tak jest z większością katolików w naszym kraju...
| webek wrote: |
| a gdy tylko zobaczy, że ktoś uraził jego religie odrazu robi awanture, albo to oleje, a jak ktoś miesza się w inne religie, to oczywiście nic do tego nie ma, albo jeszcze dziwi się dlaczego tak się dzieje |
Hmmm to, że większość tak robi nie oznacza że wszyscy. Ja jestem przeciwny wszelkiemu wyśmiewaniu postaci świętych choć z drugiej strony nie może być czegoś w stylu "narysowałeś Jezusa/Mahometa/kogotamkolwiek - idziesz do więzienia". Wierzący w inne religie i ateiści powinni zachowywać szacunek dla innych. A to, że tego nie robią to inna sprawa...
Poza tym, dlaczego mam się kłócić o coś, co mnie nie dotyczy? Po to, że tak wypada - bronić bliźnich, nawet gdy chodzi tylko o słowa.
Poza tym, webek, wykluczyłeś wszystkie wyjścia. Bo można albo zareagować ("odrazu robi awanture") albo nic nie robić ("albo to oleje"). Więc faktycznie - większość katolików tak robi
To, że większość Amerykanów to ignoranci nie oznacza, że wszyscy tacy są (ok 1%?
)