Jak kazdy wie jest byl i chyba bedzie stereotyp ze przyjazn pomiedzy facetem a kobieta jest w pelni nie osiagalna, bo odrazu przeradza sie w milosc. A jesli ta milosc jest nie taka na jaka osoby oczekiwaly, ta przyjazn powoli sie lamie i stosunki pomiedzy tymi osobami sa duzo gorsze. Sam nawet mialem taki przypadek, ze stosunki z kolezanka sie pogorszyly i choc sam osobiscie nie wierze w ten stereotyp to moze po czesci sie sprawdza, lecz od czego to zalezyl. Czy tylko od stosunku osob do siebie czy checi przygody, czegos wiecej niz przyjazni? Oczywiscie mowie tutaj tylko o relacjach pomiedzy kobieta a mezczyzna. Jakie macie na ten temat zdanie ? Popieracie to ze kobieta nie moze byc zaje*** przyjacielem czy nie ?
Pozdro 
Akurat miałem na taki temat lekcję na j. angielskim. Uważam że to tylko stereotyp a te powinno się łamać. Kiedy zakochałem się w swojej przyjaciółce to fakt wszystko zaczęło się sypać. Kiedy już "dałem sobie spokój" z powrotem staliśmy się przyjaciółmi i jesteśmy nimi do tej pory. Stąd uważam że to tylko przesąd.
A ja potwierdzam przykład przyjaźni bez miłości. Miałam przez wiele lat przyjaciela (teraz nasze drogi się rozeszły) i nigdy między nami nie było nic więcej niż kolegowanie się, rozmowy, przyjaźń, częste spotkania, zabawy itp.
Z resztą z moimi byłymi może nie tyle się przyjaźnie ile mam bardzo dobre stosunki. To kwestia tego jak się kończy związek. Jeśli się kłócicie, awanturujecie itd- to na pewno będziecie skłóceni i potem.
wedlug mnie tez taka przyjazn jest mozliwa, ale trzeba jasno powiedziec ze mzoe sie szybko przerodzic w cos wiecej... jezeli przemiana nie nastapi to taka przyjazn moze trwac cale zycie, wazne aby obie strony mialy podobne podejscie i juz... czesto wtedy ludzie traktuja sie jak rodzenstwo 
Taka przyjażń jest możliwa. Mam przyjaciółkę , która jest moją żoną od dwudzistu jeden lat. Jak się domyślam są tu na forum głównie młodzi ludzie i jeszcze wiele przed nimi. Też kiedyś byłem w waszym wieku i niektóre przyjaźnie za długo nie trwały( nie chodzi tylko o płeć). O każdą przyjaźń trzeba dbać oraz pielęgnowć. Gdy już będzie u kresu drogi swego życia wtedy odpowiecie sobie na to pytanie . 
Mocno filozoficzno-psychologiczne tematy poruszacie, aż muszę coś od siebie dodać.
Osobiście sam zawsze chciałem mieć taką przyjaciółkę, z dziewczyną gada sie zupełnie inaczej niż z facetem. Zawsze przeradzało się to w sztuczną miłość, którą JA musiałem kończyć i oberwać za wszystko, bo "one" myślały, że chodzi mi o coś więcej...
To naprawdę zależy od stosunków, Ja mam taką "niby" przyjaciółkę, ale to siostra cioteczna =P. IMHO, mimo moich niepowodzeń, wierzę, że takie coś da się osiągnąć. Nie będę się rozwodził z kim i jak, bo to naprawdę jest temat rzeka, ale da się.
Chodzi zwykle o rzeczy niemówione, bo w związku zwykle trzeba się wielu rzeczy domyślać, i można np. wszystko spalić lub cały czas palić, bo dziewczyna jest na tyle dobra, że nie powie nam w twarz, że jestem poj...chany w mózg czy coś. Chyba, że nie wytrzyma, ale wtedy to strach być w okolicy. [/i]
To wszystko zależy od podejścia. Jak ktoś jest napalony, to każdą dziewczyne będzie widział przez pryzmat "lachona". Natomiast jeśli sie zacznie gadać "normalnie" to czemu nie? Jedną dziewczyne znam od podstawówki. Czyli już jakieś 10 lat. I jest jednym z moich najlepszych przyjaciół - wspieramy sie nawzajem i wogóle.
Tak więc nie ma problemów. No chyba że hormony zaczną działać... 
hmm...
oczywiście ze jest możliwa taka przyjaźń...
Przyjaźnie się tak z 2 kobietami... z jedną od roku a z drugą już 2 lata...
choc co prawda z ta z ktora sie przyjaźnie już rok to chyba zaczyna mnie rwac serce do niej..
ale coz.. zobacze jak sie to wszystko ułoży...
w koncu przeciez zwiazek powinien byc zbudowany tak jakby na przyjaźni... bo przeciez milosc to cos wiecej niz przyjaźń a nie na odwrot... :]
tylko jest jeszcze jedna kwestia... poprostu boje się że mogę stracić tą przujaźń przez to ze chyba cos zaczynam czuc wiecej...
no ale chyba samo sie juz ulozy... samo wyjdzie jak ma wyjść.. :]
| fallco wrote: |
czesto wtedy ludzie traktuja sie jak rodzenstwo  |
no nie wpowiedzialbym..
przynajmniej w moim przypadku to calkiem nie tak jak rodzenstwo.. 
| Kudlaty wrote: |
choc co prawda z ta z ktora sie przyjaźnie już rok to chyba zaczyna mnie rwac serce do niej..  |
a jednak widzisz sam ze taka niby niewinna przyjazn moze przeradzac sie w milosc
poprostu mozna traktowac kobiete jak przyjaciolke nie mowie ze nie, ale jesli cie ona inspiruje i ciekawi coraz bardziej i bardziej zaczynasz czuc cos wiecej do niej niz tylko zwykla przyjazn, czyli ten stereotyp poniekad sie sprawdza 
no to odwróć sytacje... rozstajesz sie z dziewczyną, z ktorą spędziłes sporo czasu... rozstanie jest życzliwe, poprostu doszliście do wniosku, ze to nie jest to, i że dalej zostajecie bliskimi przyjaciółmi...
i taka przyjaźń jest bardziej możliwa... sam znam takie osoby, które w ten sposób kończyły swoje związki, a są przyjaciółmi do dziś 
A ja dorzucę taki mały wzorek dlaczego kobiety są złem
http://i1.tinypic.com/20g1z49.jpg
A co do tematu to moim zdaniem to taka przyjaźń jest jak najbardziej możliwa, tylko wszystko jest uwarunkowane jaka jest ta druga osoba. Bo może być tak że się zakochamy a ona nam da kosza i mimo tego się będziemy spotykać bo ona będzie wiedziała że takie rzeczy się zdarzają. A nie będzie czegoś "ja się z nim nie spotkam bo on się we mnie zakochał itp."
A już tak odbiegając od tematu to od jakiegoś czasu jestem po zerwaniu z dziewczyną. Z racji w jaki sposób to zrobiła byłem załamany. Po jakimś czasie się pozbierałem i starałem się nie robić jej wyrzutów ani żadnych tekstów że ją kocham czy coś. I tak było ok do wczorajszego wieczoru. Szła z nowym chłopakiem i nawet cześć mi nie powiedziała. Mimo tego że nasze spojrzenia się spotkały.
. Więc taką przyjaźń to ja ........ .
Dlatego mówię wam ludzie. Wszystko zależy od drugiej osoby. Bo jeżeli ma trochę oleju w głowie to zrozumie (oczywiście jak my nie robimy jakiś scen z tego powodu)
mtx: jak jednak poproszę o tylko link, albo pomniejszony obrazek- za dużo miejsca zajmuje
No problem 
Last edited by Balcard on Sun Oct 15, 2006 10:09 pm; edited 1 time in total
Jeśli chodzi o nieistnienie przyjaźni między kobietą a mężczyzną to bzdura. Ja sam mam przyjaciółkę, do której czasem chcę coś zacząć, ale gdy zaczynam to coś się zaczyna walić, więc robię szybko krok do tyłu i jest dalej OK. Myślę, że są takie typy kobiet w życiu człowieka, z którymi można pomyśleć o miłości, związku, a niektóre mogą być tylko przyjaciółkami. I gówno prawda że nie może być takiej przyjaźni.
Przypadki o których wy mówicie są niefortunne i tylko wam współczuć z tego powodu 
Nie wierze w taka przyjazn. Nie raz probowalem i jedna albo druga strona nagle zaczyna chciec czegos wiecej. A pozatym musieliby byc to ludzie samotni, bo nie miescie mi sie w glowie aby moja zona spotykala sie z jakims tam facetem???!!!! Po co?? Przyjaxn powinna byc miedzy malzonkami, na stopie damsko-meskiej, a kobiece zwierzenia, powinny zostac pomiedzy kobietami. W moim zwiazku tak wlasnie jest i mam nadzieje ze na zawsze tak bedzie.
Nie chce tu komentazy, typu "Naiwny jestes" poprostu gdybym w to nie wierzyl, nie wierzyl bym w zwiazek malzenski.
Szczerze mówiąc, od kiedy zobaczyłem ten temat, nie chciałem się wypowiadać z trzech powodów: po pierwsze, dla mnie oczywiste było, że taka przyjaźń jest po prostu nierealna. Po drugie, średnio miałem ochotę czytać wszystkie wasze wypowiedzi,z tego prostego powodu, że wszyscy piszecie o tym samym. Po trzecie, mimo, punktu pierwszego nie potrafiłem uzasadnić swojego zdania.
Delikatnie offtopując, jakieś dwa tygodnie temu nowo-utworzona klasa 1A"Z" wraz z inną klasą wyjechaliśmy na wycieczkę integracyjną w wiadomych dla większości celach
. Nadarzyła się akurat okazja, żeby pogadać (czyt. pointegrować się
) z naszym wychowawcą (a właściwie wychowawczynią). Gadaliśmy o wszystkim i o niczym, przedyskutowaliśmy różne punkty widzenia i jak przystało na myślących szesnastolatków-argumentowaliśmy swoje zdania. Oczywiście około dwa razy starsza pani profesor przeczytała niejedną książkę więcej i właśnie o jednej z nich nam wspomniała. Były tam w zaskakujący sposób opisane różnice między płciami-nie o kształcie klaty i tym co mają między nogami ale właśnie o mózgu i chemii.
Wyczytałem z niej jako facet o płci przeciwnej całkiem sporo nowych dla mnie rzeczy. Dla przykładu, chyba każdy wie, że geje są dobrymi przyjaciółmi kobiet. Często mało,że są dla nich atrakcyjni to jeszcze myślą jak one, interesują się modą i potrafią zrozumieć ich podteksty i niebezpośredni acz częsty u kobiet sposób mówienia. Zawsze mnie zastanawiało, czy to, że ktoś jest gejem jest uwarunkowane środowiskowo, czy geje się po prostu rodzą? Otóż, według autorów książki (którzy mnie,szczerze mówiąc, w pełni przekonali już na samym wstępie) z płciami nie jest tak jak w informatyce-poza jedynką i zerem są jeszcze stany pośrednie, z większą lub mniejszą przewagą cech danej płci. Mózgi na tym samym etapie, na którym chronosomy dopierają się w pary XY lub XX, są "programowane": jednym pisana jest bardzo charakterystyczna cecha mężczyzn-widzenie przestrzenne, drudzy dostają rozwinięte sofistyczne cechy kobiet. Mimo to, łatwo wyróżnić kilka cech typowego faceta oraz kilka rdzennych zachowań kobiety. Mimo, iż w bieżącym wieku dużo lepiej by było, gdyby pod tymi względami kobiety i mężczyźni byli sobie równi, to ilu antyseksistów oraz feministek by się nie zebrało, naukowcy już udowodnili: nie jesteśmy tacy sami pod względem działania mózgu.
Przez dłuższy czas specjaliści sądzili, że człowiek w momencie rodzenia jest otwartą kartą a to,jak działają, wynika tylko z relacji w środowisku w jakim żyją. Okazuje się jednak, że te setki tysięcy lat ewolucji, kiedy mężczyźni byli łowcami a kobiety miały za zadanie utrzymać rodzinę w kupie wywarły na dzisiejszych ludziach piętno, którego przez najbliższe pięć tysięcy lat ewolucji się nie pozbędziemy. Mamy wrodzone kompleksy i szablony zachowań, które utrudniają takie związki.
Dobrym przykładem, którego większość kobiet (przynajmniej tak wierzę) nie rozumie jest: czemu facet, gdy ma kłopot, woli zostać sam niż się wszystkim wygadać? O ile się orientuję, kobiety właśnie tak robią. My faceci, wolimy jednak ze względu na odpowiednio zaprojektowane ośrodki w mózgu przedyskutować problem ze samym sobą, bez mącących w głowie emocji... kobiety natomiast odreagowywują właśnie przez rozmowę, w zupełności wystarczy jej fakt, że ktoś ich słucha a wszelkie komentarze mogą tylko irytować.
Moim zdaniem warto się zmienić. Wydaje mi się,że po skończonej lekturze w jeszcze większym stopniu będę inaczej traktował płeć przeciwną i jej nawyki
Tak czy siak, polecam lekturę każdemu. Książka jest zatytuowana "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie umieją czytać map" Allana i Barbary Pease. Tylko niecałe 11 złotych w zamian za solidnie i ciekawie napisanych 220 stron.
Najlepszym przyjacielem to może nie.
Uważam, że jednak zazwyczaj najlepszym przyjacielem mężczyzny będzie mężczyzna a kobiety kobieta - po prostu łatwiej się zrozumieją.
Wykluczając jednak przypadek homoseksulizmu uważam, że taka przyjaźń nie przerodzi się w miłość (mówimy o miłości erotycznej) choćby w takim przypadku gdy oboje są dla siebie fizycznie niepociągający.
Uważam, że niezwykle ciężko jest pokochać (erotycznie) dziewczynę która się zupełnie nie podoba fizycznie natomiast jeśli jest inteligentna, wrażliwa etc. może być bardzo dobrym przyjacielem
- chyba czystą kartką. Tabula rasa- John Locke (jeśli się nie pomyliłam w pisowni nazwiska)
Deathplanter. Miałam wielką NIEprzyjemność zapoznać sie z książką, którą tak chwalisz. Postanowiłam po tej lekturze nigdy więcej nie popełniać błędów czytania książek tego typu. Poczułam się odmóżdżona jak nigdy
słowo daje. Była to najgłupsza książka w moim życiu.
Nie będę z nią polemizować. Bo nie warto. Zaznaczę parę elementów.
Cechy charakterystyczne dla danej płci nie biorą się z kosmosu. To, że facet lepiej się orientuje przestrzennie, technicznie, jest intrawertykiem ect.. to są STEREOTYPY, a te powstają na bazie obserwacji niewprawionych ludzi. Owszem. Większość facetów tak ma. I ja też
co dowodzi, że kobiety też mają te cecy (no może jestem bardziej ekstrawertykiem).
Nie trzeba być Eisteinem, żeby zauważyć, że kobiety się znają na modzie, a faceci na samochodach
Jako forumowy przedstawiciel mniejszości seksualnych zaprzeczam też, jakoby "zniewieścienie" powodowało, że ktoś ma predyspozycje, by zostać gejem.
Dla przykładu mój kolega jest naprawdę 100% facetem. trochę może nawet pod macho. A jest gejem. I nie zna się na modzie, nie ma cech kobiecych. To co przeczytałeś w tej ambitnej książce to są utrwalane stereotypy.
Ja jako najzwyklejsza pod słońcem lesbijka też nie uważam, że przez to, że umiem wymieniać żarówki i że nie gubię się z mapą w Warszawie, to zostałam les. Wręcz przeciwnie. Ku tej skłonności raczej skłaniają się moje "kobiece elementy". Z moją kochanką nie mamy podziału na kobietę i mężczyznę w związku. Choć każda z nas ma trochę cech takich i taki. Po prostu jesteśmy bardziej kobiece ze sobą niż nawet męskie. To raczej kobiecność nas przyciąga niż coś innego.
w gwoli formalności. Nie wychowałam się w nienormalnym środowisku. Ot inteligencja rodzina, dobre osiedle, najlepsze szkoły. Ot, romans z nauczycielką z chemii z licemu. Nic więcej. nikt w mojej rodzinie nie jest homo ani nic. Stało się i już
ale wracając do socjologicznego podjeścia. Matka natura lubi pomagać sowim podopiecznym. Jak coś zadje egzamin, to się to reprodukuje. Więc jeśli kobiety przez n lat zajmowały się np gotowaniem, to na pewno gen przekazywany przez tysiące lat dojdzie i do mnie. Ale jakoś nie doszedł.. ale powinien
chociaż nie.. dla niej jakoś mi się udaje.. to dla siebie jest za duży problem..
z resztą,. czy to gen kury domowej, gotowania, szycia, prania.. to są mi obce geny.
ale gen uwodzenia, ekstrawertyzmu, pewnej urzekającej przewrotności, żeby wyzyskać kogoś nie negatywnie, ale.. itd.. to raczej nie cechy moich praszczurów z jaskini, ale troszkę tych bardziej w moich czasach.
więc ten stereotyp też jest w za dużych butach...
Mózg jest bardzo skomplikowany i może za n lat, jak go przebadają i zrozumieją, to wyjdzie, czemu kobiety czytają horoskopy, a faceci Playboya.. ale jak narazie są to spekulacje..
i nie prawda, że mężczyźni nie słuchają.. znam kilku takich, którzy słuchają bdb
aha.. a co do przyjaźni..
czesem warto zobaczyć w drugiej osobie CZŁOWIEKA, a nie kobietę albo mężczyznę.. to pomaga. jak przestaje się myśleć o cielesności a zaczyna o charakterze/duszy itd..
a może do tego trzeba.. dojrzeć psychicznie?
no i wszystko zależy od definicji przyjaźni i stopniu socjalizacji jednostek. Aaa.. i ról społecznych i fasady.. ale to na jakiś inny koncik socjologiczny 
Cóż, od dzieciństwa dużo lepiej dogadywałam się z chłopakami niż dziewczynami [może dlatego że mam 4 braci, a oni mieli swoich kolegów itd.
], potem się to trochę wyrównało i mam też kilka kochanych przyjaciółek, ale generalnie łatwiej mi jest się porozumieć z facetem niż z kobietą [co jest całkiem przydatne biorąc pod uwagę to że studiuję na polibudzie
]. I to nieprawda, że to musi się od razu przerodzić w związek czy uczucie. Ostatnio to wręcz się bronię przed wejściem w jakikolwiek związek, co nie przeszkadza mi mieć niesamowitych kolegów i też paru przyjaciół.
Facet naprawdę może być najlepszym przyjacielem kobiety, jeżeli tylko zechce słuchać tego, co ona ma do powiedzenia. Moi przyjaciele byli bezcenni zwłaszcza, gdy miałam problemy z moim byłym, bo potrafili mi prosto i logicznie ocenić naszą sytuację z męskiego punktu widzenia. I nie sądzę, że którakolwiek z tych przyjaźni mogłaby się przerodzić w coś więcej, nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej sytuacji. Chociaż stuprocentowej gwarancji dać nie mogę.
Zauważyłam za to, że z drugiej strony, kobiecie ciężko jest być przyjaciółką mężczyzny, bo oni są strasznie skryci w sobie, i nawet jeżeli mają jakiś problem to nie chcą się przyznać do tego sami przed sobą, a co dopiero przed kimś innym. No chyba, że wypiją odpowiednią ilość procentów
Wiem, że moja sytuacja nie jest typowa, ale to może dlatego że ja nie jestem typową kobietą [kumple chcą mi postawić pomnik dlatego że nie lubię zakupów, a jednocześnie potrafię się ładnie ubrać]. No ale czego się mozna spodziewać po dziewczynie z politechniki... 
A ja sądze ze to jest jak najbardziej możliwe
Fakt że faceci bardziej się powedzmy ze soba rozumieją,ale jeśli ani facet, ani kobieta nie mają nadzieji na coś więcej i tylko przyjaźń czy koleżeństwo ich łączy to możliwe to jest. Sorry za troche mało logiczną polską skłądnie.
Ja uważam, żę przyjaźń między mężczyzną i kobiętą jest możliwa. Nie trzeba kochać dziewczyny by znią spokojnie, ale też bardziej na luzie pogadać czy coś zrobić. Wiele osób uważa jednak, że to niemożliwe. Stąd takie zdanie trudno powiedzieć. Może byli w takiej sytuacji i stoją przy tym co się stało w ich życiu, może po prostu widzą jak chłopak z dziewczyną się zachowuje i nie twierdzą inaczej.
@mtx:
popełniasz pewien bład
stereotyp wcale nie musi być pojęciem pejoratywnym - może też znakomicie pomagać w orientowaniu sie w rzeczywistości (i stąd nota bene się wziął - jako zapotrzebowanie wygodnickiego ludzkiego umysłu).
doskonale odróżniam szkodliwy stereotyp, od tego bardzo użytecznego. nie przeszkadza mi mianowicie stereotyp zniewieściałego geja, bo takich własnie jest większość. tratuje to tylko jako pomocnicze pojęcie kategoryzujące, wcale nie sprzeczne z faktem, że są na świecie 100% macho geje (pewnie, że są).
tak samo jest z poziomem testosteronu u większości lesbijek, którego mogłby im pozazdrościć niejeden facio. I faktem istnienia przecudownych 1100% kobiecych lesbijek (ech, kiedy poznaję taką istotę, zaczynam żałować swojej płci;-)
problemem jest tylko poziom przywiązania się do stereotypów, jaki generalnie cechuje ludzi bezrefleksyjnych. a że takich jest większość, mamy klops, jaki mamy - wojny, pogromy, odrzynanie głów maczetą i tym podobne inne przyjemności
Cambridge- proszę Cię, nie ucz mnie co to jest stereotyp. Na socjologii mam tego pełno.
Owszem- służy do orientacji, ale w 99/100 jest błędny. Stąd założenie pejoratywne
stereotyp zniewieściałego geja nie powstał na bazie obserwacji, ale na bazie niechęci do gejów. Zauważ, że lesbijki nie są "męskie" (zazwyczaj). To dlaczego faceci mają być "babscy"? są całkowicie normalni- uwierzcie na słowo komuś, kto się z takimi ludźmi spotyka na codzień, bez ukrywania się
Stereotyp, dla ludzi o szerokich horyzontach powinien być pewną odskocznią: czy rzeczywiście geje są zniewieściali? trzeba paru poznać. i tyle.. wtedy można mieć własny osąd.
ale broń Boże opierać się na stereotypach!
| mtx wrote: |
Cambridge- proszę Cię, nie ucz mnie co to jest stereotyp. Na socjologii mam tego pełno.
Owszem- służy do orientacji, ale w 99/100 jest błędny. Stąd założenie pejoratywne
stereotyp zniewieściałego geja nie powstał na bazie obserwacji, ale na bazie niechęci do gejów. Zauważ, że lesbijki nie są "męskie" (zazwyczaj). To dlaczego faceci mają być "babscy"? są całkowicie normalni- uwierzcie na słowo komuś, kto się z takimi ludźmi spotyka na codzień, bez ukrywania się
Stereotyp, dla ludzi o szerokich horyzontach powinien być pewną odskocznią: czy rzeczywiście geje są zniewieściali? trzeba paru poznać. i tyle.. wtedy można mieć własny osąd.
ale broń Boże opierać się na stereotypach! |
miss moderator wg mnie troche odbiega twoja wypowiedz od tematu
rozmawiamy tutaj o kobietach i facetach a nie gejach i lesbijkach
a wracajac do tematu to wszystko zalezy od osob jakie maja do siebie podejscie i stosunek, jesli beda chcieli zakochaja sie jesli nie zostana przyjaciolmi, lub zakochaja sie i jesli nawet nie wyjdzie dalej beda dobrymi przyjaciolmi...
ma to więcej do tematu niż Ci się wydaje
gej i lesbijka mogą być mega przyjaciółmi, bo nie będą patrzyć na swoją seksualność, a na to jakimi osobami są, nieprawdaż?
poza tym cała teoria rozbija się o stereotyp, że facet laskę musi przelecieć i już.
więc główna rozmowa polega na tym czy jest to stereotyp, co to jest stereotyp, czy stereotypy niosą jaką prawdę..
chyba nie będziemy tu pisali: a ja mam przyjaciółkę, a ja nie i co.. policzymy wierzących w tę teorię, czy praktykujących??
to "debata" socjologiczna.. 
| mtx wrote: |
ma to więcej do tematu niż Ci się wydaje
gej i lesbijka mogą być mega przyjaciółmi, bo nie będą patrzyć na swoją seksualność, a na to jakimi osobami są, nieprawdaż?
poza tym cała teoria rozbija się o stereotyp, że facet laskę musi przelecieć i już.
więc główna rozmowa polega na tym czy jest to stereotyp, co to jest stereotyp, czy stereotypy niosą jaką prawdę..
chyba nie będziemy tu pisali: a ja mam przyjaciółkę, a ja nie i co.. policzymy wierzących w tę teorię, czy praktykujących??
to "debata" socjologiczna..  |
stereotyp raczej neisie prawde, ktorqa keidys byla aktualna.
Wszytsko zalezy od tego jak sie podchodzi do sprawy, nie ma rzeczy nie mozliwych. Choc mozna powiedziec ze kazda rozmowa pomiedzy facetem a kobieta jest swego rodzaju flirtem
o ile mnie pamiec nie myli powiedzial to Freud, choc jemu zbytnio bym nie wierzyl.
@mtx:
policzylem pobieżnie: znam ponad dziesiec lesbijek i kilka dziewczyn bi (z jedną zreszta bylem w zwiazku przez 2 lata).
z wyjatkiem bi, wiekszosc znakomicie pasuje do stereotypu - les sa po prostu malo kobiece, a geje za malo męscy. i naprawdę nic na to nie poradzę;-)
zreszta, mam wrazenie, ze wiekszosci z nich to nie przeszkadza, bo udaje im sie wyszukac we własnym gronie posiadaczy odpowiednich proporcji hormonów.
jeszcze raz powtórzę: nie mam kompleksu na punkcie jakiegokolwiek stereotypu. nie przeszkadza mi tez stereotyp, ze przyjazn bez podtekstow erotycznych miedzy kobieta i mężczyzna (którzy nie sa parą), jest niemozliwa. w wiekszosci wypadkow jest to po prostu prawda. z doswaiadczenia wiem, ze wystarczy cien wzajemenej atrakcyjnosci, zeby predzej czy pozniej pojawil sie podtekst erotyczny.
czemu? bo to naturalne;-)
a w co on sie przekształci, i czy pozostanie pod kontrolą - to juz zupelnie inna historia.
IMHO sprawa sie wyjasnila. W ksiazce wyraznie napisano,ze to dotyczy wiekszosci przypadkow,nie wszystkich. W tej dziedzinie ciagle zdarzaja sie anomalie...
Pytanie czy anomalie stanowią 1% czy 20%
wszystkich przypadków.
cambridge- znam wiele kobiet, które są hetero i są męskie. i wielu facetów którzy są maminsynkami i zniewieściali.
Moja kochanka jest tryskającym seksapilem. kilka naszych znajomych (różnych płci) jest bardzo nacechowanych stereotypami swoich płci: faceci są macho, a laski sexy.
to może też kwestia znajomych, których przyciągamy do siebie..
"Nic w przyrodzie nie ginie, jedynie spełnione nadzieje" jak powiedział to Stanisław Lec.
Ja jestem zdania że ciężko (co nie znaczy że nie jest to możliwe) mieć prawdziwą przyjaciółkę i choć raz nie pomyśleć o niej w kategorii bardziej bezpośredniej. No chyba że jest się gejem, to już inna historia (wiadomo że najlepszymi przyjaciółmi kobiet są właśnie geje
).
Po prostu mózg faceta jest skonstruowany inaczej niż kobiet i nie jest to naszą winą że czasem myślimy tylko o jednym. Nie mówię o jakiś świadomych działaniach ot nawet o przelotnej myśli czy śnie.
Zaraz odezwą się pewnie obrończy dobrego imienia facetów z deklaracjami że oni nigdy, a mają przyjaciółki od dawna.
Ja tam swoje wiem - powyższą wypowiedź formułuje na własnych doświadczeniach jak i relacjach znajomych.
W końcu jesteśmy tylko ludźmi (a od małp dzieli nas niewiele
).
| Camel wrote: |
Ja jestem zdania że ciężko (co nie znaczy że nie jest to możliwe) mieć prawdziwą przyjaciółkę i choć raz nie pomyśleć o niej w kategorii bardziej bezpośredniej. No chyba że jest się gejem, to już inna historia (wiadomo że najlepszymi przyjaciółmi kobiet są właśnie geje ).
Po prostu mózg faceta jest skonstruowany inaczej niż kobiet i nie jest to naszą winą że czasem myślimy tylko o jednym. Nie mówię o jakiś świadomych działaniach ot nawet o przelotnej myśli czy śnie. |
Okej, wszystko racja co mówisz. Ja powiem nawet więcej, że kobietom też się zdarzają głupie myśli o różnych facetach, a za moje sny to już absolutnie nie odpowiadam [chyba świadczą jednoznacznie o tym że mam lekko skrzywioną psychikę
] Nie rozumiem tylko jednego - czy takie przelotne myśli lub sny są same z siebie w stanie zepsuć przyjaźń? Czy to, że stwierdzasz że twoja przyjaciółka jest seksowna to już koniec przyjaźni i początek uczucia/namiętności? Moim skromnym zdaniem stanowczo nie, ale ja się tam podobno nie znam, ja mam inaczej skonstruowany mózg
Wiem tylko, ze mogę spać na jednym łóżku z którymś z moich przyjaciół z absolutnie świętą pewnością że mnie nawet nie dotknie, bo nasza przyjaźń po prostu nie zawiera erotyki [ani uczuć w takim sensie jak związek]. A to że potem będzie żartować "Fajnie się z tobą spało" to już zupełnie inna sprawa 
takie mysli sa jak najbardziej normalne.. i nie wyplywaja z uczuc a z potrzeb seksualnosci...
to ze ktos nam sie podoba to tez jest ok.. bo inaczej to przeciez piekna kobieta nie mogla by miec przyjaciela bo on by uwazal ze jest piekna.. czyli wychodziloby na to ze tylko brzydkie maja przyjaciol... a to nie jest prawda.. choc wiem ze pieknym kobieta trudniej jest o przyjaźń... :]
Hm, różnie bywa w życiu, szczególnie jeśli nie znasz się od dawna, jeszcze np. w przedszkolu da się taki przyjaźnie zapoczątkować, ale teraz to już trudno i mozolnie. Jak tylko zaczniesz spędzać z jakąś wiecej czasu niż zwykle to nie tylko ona to zauważy, zauważy to całe otoczenie. W klasie zaczną gadać, kumple zaczną gadać, ona będzie słuchać i pomyśli, że tobie na serio chodzi o coś więcej... Ale jak już mówiłem to różnie bywa, jak ktoś ma taką przyjaciółkę to gratuluję serdecznie, dla mnie sie nie zapowiada takie szczęście. Przynajmniej narazie. A jak ktoś już powiedział, chyba, to z kontatktami ludzkimi jest różnie, rzadko kiedy wiesz kto jest twoim zaufanym przyjacielem, czasem można się zgubić w całej tej sieci zależności w jakiejś grupie. Ale zaczynam coś pier... nie temat więc sorki, już sobie idę xP
dlaczego niby trudniej?? osobiscie uwazam ze nie jest ot kwestia wyglądu, a charakteru i osobowości...
ładna nieładna nie ma znaczenia... ważne jaką sie jest osobą i jak sie postępuje z ludźmi
no i czas trwania przyjaźni, zaufanie itd...
Moim zdaniem teoretycznie taka przyjaźń jest możliwa, praktycznie -nie.
Po dłuższym spotykaniu się osoby czują coś do siebie więcej, więc taka "niewinna przyjaźń" przeradza się w głębsze uczucie, a uwarunkowane jest to podłożem psychologicznym - mężczyźni potrzebują zaspokoić swoje potrzeby seksualne, gdy kobiety potrzebują zaspokoić swoje potrzeby nie tyle zmysłowe, co bardziej duchowe... Prowadzi to do wielu nieporozumień i stosunki albo się pogorszą, albo wzmocnią [jedna z def. miłości mówi, że jest to nadzwyczaj silne uczucie do kogoś, pomimo jego wad]. Więc spotykanie sie na dłuższą metę - to musi zakończyć się albo fiaskiem albo głębszym uczuciem... a wyjątki? Potwierdzają regułę.
A poza tym - czy możliwe jest żeby miłość narodziła się bez przyjaźni? Przecież uczucie [prawdziwe] do kogoś można okazać tylko wtedy, gdy się już kogoś troche czasu zna... no chyba że istnieje coś takiego jak "miłość od pierwszego wejrzenia" w co osobiście nie wierze.
Ja mam wiele kobiet-przyjaciół i jedna z nich jest moim najlepszym przyjacielem, niestety w takim wypadku nie można mieć dziewczyny bo zaraz by pozabijała wszystkie przyjaciółki i musiałbym być tylko z nią a ja wole jeść chleb z kilku piecy... 
| webek wrote: |
| no chyba że istnieje coś takiego jak "miłość od pierwszego wejrzenia" w co osobiście nie wierze. |
heh przypomnialem sobie z filmu.. gosc mowi do babki:
"wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?? czy mam przejść obok Ciebie jeszcze raz??"
w sumie wierze w taka milosc od pierwszego wejrzenia.. ale jesli nie w ten sposob sie zakochac to wiadomo ze milosc to wieksze uczucie niz przyjaźń... choc wile ludzi zapomina o tym i przyjaźń dla nich jest wiekszym uczuciem niz milosc... stad rozpady par, małżeństw...
no coz.. swiat wariuje.. ale co tam..
a przyjaźń miedzy facetem a kobieta nadal utrzymuje ze moze byc... ma prawo istnienia.. tylko teraz troche zamotam... musi byc cos co dzieli te dwie osoby ale takze musi cos byc co pozwala im na przyjaźń miedzy soba...
| Kudlaty wrote: |
heh przypomnialem sobie z filmu.. gosc mowi do babki:
"wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?? czy mam przejść obok Ciebie jeszcze raz??" |
^^ to akurat z kabaretu
a jesli chodzi o ta milosc od pierwszego wrazenia to na pewno istnieje bo niektorzy ludzie wlasnie tak sie zakochuja choc mi tez sie nigdy takie cos nei zdazylo. Takie cos poprostu uderza w ciebie i zwala z nog jak nokaut w pierwszej rundzie w boksie 