Witam!
Mam pytanie czy zastanawialiście się kiedyś czy my naprawde istniejemy ?
A może poprostu ktoś nas wymyślił i to się ciągnie tak dalej ?
Nie wiem czemu ale od pewnego czasu jak zadałem sobie to pytanie dość często prubóje znaleźć odpowiedź.
Co wy o tym myślicie ?
Czekam na wasze poglądy.
Oczywiście, że istniejemy gdybyśmy nie istnieli to czym byśmy byli? Duchami?
Oczywiście można się zastanawiać nad naszym istnienim wkońcu od czegoś to się musiało zacząc. Jednokomórkowe wodne organizmy a potem rozwój zwierząt no i my.
Evolucji chodzi chyba o to czy istniejemy w matrixie. Czy np. istniejemy tylko my a cały świat to albo wymysł naszego umsywłu lub wpływu jakiegoś innego bytu. Gdyby mózg odciąć od wszytkich możliwych zmysłów i zrobić to przed narodzeniem (nie wdaje się w biologiczną możliwość tego czynu) to co taka istota robiłaby. Przecież musiałaby myśleć, ale bez żadnych bodźców jest to chyba niemożliwe. Lecz wystarczyłby jeden bodziec i taki mózg myślałby tylko o nim, rozwijał go, poszerzał... może nawet stworzyłby taki świat. Taki matrix wewnątrz naszego własnego umysłu. Zauważ, jesteśmy w stanie "przyjmować" (czyli patrzeć, słyszeć itp) tylko to na co pozwala nam nasze ciało, możliwe jest więc, że jest "tego" znacznie więcej niż jesteśmy zdolni zobaczyć lub sprawdzić.
Ja sobie rozmyślałem kiedyś że może jesteśmy jakąś bakterią która sobie żyje w jakimś zwierzęciu
Żyjemy to jest oczywiste tylko jest pytanie gdzie ??? i kim wy to **** jestecie ??!!!
Jak myśle o tym to właśnie łamie się jak pomyśle że my czujemy, widzimy.
Ale kto wie może jesteśmy bardzo inteligentym programem który sam się rozwija ;] ?
Ciekawe jak to bedzie dalej. Może my stworzymy innych. My wyginiemy...
I tak dalej ;p
Myślę, więc jestem i ...... zniknąłem 
Czasami mysle (wiem, bardzo dobre przyzwyczajenie
) nad tym, jednak nigdy nie wymyslilem nic ciekawego. Trzeba by bylo wyjsc na zewnatrz, wtedy mielibysmy pewnosc
a tak mozemy sie tylko domyslac...
heh... i to ile godzin sie spedza na takim mysleniu...
czasem mysle ze moze to cale zycie to jeden wielki sen...
czasem ze jeśli Bóg istnieje to stworzył nas by miał się czym bawić...
itd.itp
A zastanawiałem się kiedyś nad tym czy istniejemy w swego rodzaju matrix'ie i czy gdzies istnieje odpowiednik "wybrańca" i czy nie weźmie mi jakiś Morfeusz sOmsiada do "prawdziwego świata". Cóż, ale jak zaczynam myśleć nad tym z uwzględnieniem wiary..... to rzeczy zupelnie inaczej wyglądają.....
Spytajcie google :d
Nie możemy być w matrixie, bo matrix to program działający sam dla siebie czyli potrafiacy się uczyć. A nasze komputery też niedłuo będą potrafiły się uczyć więc to tak nie moze być!
Wydaje mi się że takie pytanie nabrało większego znaczenia gdy pojawił się pierwszy film z seri Matrix. Część ludzi w tą historię uwieżyła(naprawde tacy są). Moim zdaniem takie pytania zostawmy dobrym filozofą i gdy przeczytamy ich prace dopiero się sami zastanawiajmy bo możemy kiedyś dojść do złych wniosków.
Wierzyli i przedtem-Matrix tylko tę wątpliwość w końcu publicznie wyraził.
Chciałbym zadać inne pytanie,które nurtuje mnie od naprawdę długiego czasu-jaka jest definicja rzeczywistości? Czy można polegać tylko na bodźcach?
Człowiek zawsze czuł,że musi istnieć "ktoś jeszcze"-Ci z bujniejszą wyobraźnią wymyślili jakieś dwa tysiące lat temu katolicyzm,wcześniej swoje teorie przedstawili starożytni filozofowie...
Ja uważam,że każdy ma własny światopogląd,inaczej tłumaczy sobie jego genezę,rozmiar,charakter... nawet jeśli tak naprawdę uważa,że zgadzają się one w stu procentach z jakąś konkretną wiarą czy teorią...
Według mnie świat to tylko chaotyczny zbiór atomów,efekt jednego bardzo dla nas odległego zjawiska którego tak naprawdę nigdy nie potrafimy jeszcze wytłumaczyć... Gdyby tak nie było,czemu ewolucja z mikroorganizmów w wodzie do człowieka trwała miliardy lat?
Temat jest naprawdę rozległy i pewnie każdy będzie miał inną opinię...