W stolicy stanu Nowy Jork, Albany, czteroletni chłopiec wypadł w piątek z okna na 11. piętrze na betonowy dziedziniec. Po wypadku chłopiec był nawet w stanie rozmawiać z lekarzami - podała AP za lokalnymi mediami.
Chłopiec trafił do szpitala z pękniętą czaszką, złamaną nogą, oraz innymi obrażeniami.
Czy to nie cud????!!!! Niesamowite, niebywale. Dziecko terminator, czy co?
pare bloków od mojego domu była podobna sytuacja - dziecko (ok. 2 lata) wypadło z 10 piętra. spadło na krzaki. troche sie podrapało i nie wiem czy coś złamało, ale właściwie to sie nic nie stało.
na pewno ktoś znajdzie jakieś wytłumaczenie tego "bo cośtamcośtam kości dziecka cośtam". ale jakie było prawdopodobieństwo takiego przypadku? 0,00001%? oj, coś za często takie dzieci przeżywają - psują statystykę
tak - ja myśle że to cud
zbieg okoliczności w upadku.
Każdy tak możę spaść, chodź prawdopodobieństwo jest naprawdę nikłe, zdarza sie od czasu do czasu.
W tym wypadku dobrze żę ta sie stało, dziecko przeżyło
z czego trzeba sie cieszyć 
Mój kolega mdlejąc w kościele spadł z wysokości swojego wzrostu tj. 185 cm i pękła mu czaszka. Nieprzytomny był przez pare dni. Moim zdanie nie jest to cud. Zależy to jedynie od tego w jaki sposób upadniesz. Na każdych zajęciasz karate na jakie uczęszczałem uczyli nas upadac. Po popchnieciu bez upadania koleś złamał renke innni upadali tak jak nas uczyli i nic im się nie działo. Teraz jak upadam to niemyśle o tym jak amm upaść tylko zawsze upadam taksamo. Dzieci miały poprostu szczęście że nie spadły w sposób w którym nawet w wodzie można złamać kręgosłup. Małe dzieci mają też bardzie giętkie i wytrzymałe kości. Niedziwne że prawie nic im się nie stało.
ja gdzieś czytałem o skoczku spadochronowym, który skakał (wiadomo
) i pewnego razu w zime nie otworzył mu się spadochron. Wpadł do zaspy śnieżnej i tylko wybił sobie nogi ze stawów...
nie pamiętam jaka to była wysokość, ale jakaś duża.
Jeśli dobrze pamiętam czytałem o tym w nagrodach darwina - ale jako że koleś przeżył nie dano mu nagrody tylko wyróżnienie
Ale nie wierze, żeby to był cud, to tylko przypadek.
Podobnie z dziećmi - żaden cudy - po prostu miały szczęście.
Ta, tylko 4m nad ziemia upadl na markize (daszek?) i dopiero z niej na ziemie... w telegazecie jest (bylo) na str. 125. Ale i tak sie dotkliwie polamal... 
| webek wrote: |
ja gdzieś czytałem o skoczku spadochronowym, który skakał (wiadomo ) i pewnego razu w zime nie otworzył mu się spadochron. Wpadł do zaspy śnieżnej i tylko wybił sobie nogi ze stawów...
nie pamiętam jaka to była wysokość, ale jakaś duża. |
Ta, przy pewnej szybkości spadania opór powietrza równa się przyciąganiu ziemskiemu a więc nie ma przyspieszenia, i przy dużych wysokościach nie ma różnicy czy spadamy z 500 czy 5000m. Pozatym liczyłem kiedyś na fizyce grubość warstwy śniegu o jakimś tam stopniu tarcia która pozwala wylądować każdemu bez szwanku z każdej wysokości
. I wcale taka gruba nie wyszła, więc napewno zaspa dużo pomaga :d.
A co do dziecka to czysty przypadek ktróry rządzi tym światem, ludzie ćwiczący parkour skaczą z 4-5 pięter i nic sobie nie robią, a więc skok z 2-3 razy wyższego miejsca jest do przeżycia.
Hyhy ciekawe to co piszesz. Gdybys znalazl to zadanie i obliczenia daj je tutaj. Ciekaw jestem jakie zmienne sa tam zawarte.
Kazdy to moze nazwac inaczej, dla rodzicow dziecka to cud, dla nas zwykly przypadek itp itd. Jak to mowia punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Tak czy siak mialo dziecko szczescie.
PS. Najwyzszy upadek mial byl z wysokosci kilku kilometrow stuardesa wypadla z samolotu i spadla na pole kukurydzy przezywajac, to dopiero przypadek 
| hawranek31 wrote: |
PS. Najwyzszy upadek mial byl z wysokosci kilku kilometrow stuardesa wypadla z samolotu i spadla na pole kukurydzy przezywajac, to dopiero przypadek  |
hmm ciekaw jestem w jaki sposob ona z tego zamolotu wypadła... 
| ibix wrote: |
hmm ciekaw jestem w jaki sposob ona z tego zamolotu wypadła...  |
jak to jak.. wyglądała przez okno podczas lotu.. a tyle razy ja ostrzegano.. 
W terminach biologicznych wynika iz kosci, chrzastki oraz naczyna dzieci do 3-4 roku sa bardzo, jak by to powiedziec "gietkie" i sa bardzo podatne na wszelkiego rodziaju znieksztalcenia kosci. Wiecej sie nie dowiedzialem ale 11 pietno to dziedko musialo by upasc na nogi pod nachyleniem 45* ale i tak upadek z takiej wysokosci przy zderzeniu z betonem wynosci w sile ok 250KG, niesamowite...
Szanse na trafienie szóstki w totka też są nikłe a jednak, ludzie trafiają. Tutaj moim zdaniem było tak samo. Tylko w totka gra wiele osób (nieraz wysyłając wiele kuponów) i dlatego raz na jakiś czas ktoś zgarnie pule. Ponieważ ludzie nie tak często spadają z 11 piętra więc takich przypadków (aby ktoś to przeżył) jest bardzo mało. Facet miał poprosu szczęście.
A czymże jest cud?
Przecież cud nie może być rzeczą niemożliwą, bo one się nie zdażają
Niektórzy sądzą że ich nawet nie ma.
O cudzie możemy mówić jako o czymś bardzo mało prawdopodobnym, lub czyms co bardzo trudno wytłumaczyc w sposób naukowy.
To drugie kryterium, wraz z rozwojem nauki klasyfikuje cormaz mniej zdażen jako cuda, co jednak nie zmienia ich niesamowitego charakteru
Cuda sie zdarzaja...
Tylko czemu nie mi ?
Ale... przecież jak dzieciak wyleci z 10
pietra na beton to niemoże przeżyc...
No...chyba że to był taki puszysty człowieczek jak to amerykanie
Pozdrawiam
gdyby spadł na beton został by z niego niedelikatnie mowiąc placek...
ale on spadł w krzaki, co zamortyzowało jego upadek i dzieki temu przeżył... to raczej nie cud, tylko zbiór przypadków o małym prawdopodoieństwie zaistnienia...
cuda sie nie zdażaja, poprostu nie
Oj... że to był zbieg okoliczności to sie zgadzam, ale że cuda sie niezdarzaja to sie nie zgadzam
Cuda sie zdarzaja 
| hyhy wrote: |
Ta, przy pewnej szybkości spadania opór powietrza równa się przyciąganiu ziemskiemu a więc nie ma przyspieszenia, i przy dużych wysokościach nie ma różnicy czy spadamy z 500 czy 5000m. |
Super, tylko do momentu gdy opór powietrza zrównoważy przyciąganie ziemskie, człowiek nabierze już jakiejś prędkości początkowej [która wcale nie jest znowu taka mała] i z taką prędkością uderzy w ziemię. Nie wspominając że na wysokości 5000m atmosfera jest dużo rzadsza więc stawia dużo mniejszy opór
| Quote: |
to raczej nie cud, tylko zbiór przypadków o małym prawdopodoieństwie zaistnienia...
cuda sie nie zdażaja, poprostu nie |
Cudem jest wszystko co nie jest [jak do tej pory] wytłumaczalne przez naukę. Jeżeli chcesz sie przekonać o czym mówię, wybierz sie na przykład na Jasną Górę, cała kaplica jest poobwieszana pamiątkami wdzięczności pozostawionymi przez ludzi, w których życiu wydarzył się cud, między innymi sporo kul inwalidzkich. Spróbuj tym ludziom, którzy zostali nagle uzdrowieni wytłumaczyć, ze to tak naprawde nie cud tylko zbiór przypadków... 
Ja jednak mam swoje zdanie inne na temat cudów. I uwazam ze wszytko da sie wyjasnic logicznie i naukowo tylko nie ktorych spraw człowiek jeszcze nie ejst w stanie za mała posiada wiedze ale to tylko kwestja czasu i to co dzis nazywamy cudem za 200 lat bedzie normalna sprawa.