No a to opowiadanie kumpla..
[zezwolil na podzielenie sie tym w moim imieniu]
Last edited by Kudlaty on Sat May 13, 2006 8:46 pm; edited 1 time in total
| Quote: |
| Garou i Krewniacy w Krainie Wiecznych Łowów
Jasmine spojrzała w górę, na gwiazdy. Były zawieszone wysoko nad zatłoczonym, ziejącym spalinami miastem. Te małe iskierki wydawały się tak odległe... i takie zimne. Dziewczyna zadrżała i mocniej podkuliła nogi wciskając całą swoją osobę jak najgłębiej w ciemny kąt pomiędzy ścianą a kontenerem na śmieci. Próbowała powstrzymać szaleńczy, spazmatyczny oddech. Nie było to łatwe. Strzała, a raczej krótki bełt, sterczał spomiędzy jej zesztywniałych palców prawej dłoni, którą przyciskała do brzucha. "Grot jest między żebrami. Małe szanse..." - pomyślała, gdy nagły skurcz ścisnął jej gardło. Prawie się zadławiła. Odkaszlnęła. Na wierzchu pięści, którą zakryła sobie usta, pojawiła się krew. Przerażona, Jasmine kolejny już raz tej nocy podniosła wzrok na słabo oświetlony zaułek, w którym się ukryła. "Nie ma go. Ale przyjdzie - to pewne." - myśli przemknęły przez jej głowę - "Wszystko jest lepsze od tego czekania... od niepewności." "Nie, silna. Musisz być silna... honor...krew, rodzina, Matka." - Słowa jej brata - Joela odbijały się echem w jej rozchwianej świadomości. "Jemu jest łatwiej. Jest Garou - prawdziwym dzieckiem Gai. Czego można żądać od bękarta... jak ja." - myślała tak, choć wiedziała dobrze, że to właśnie słabość, to właśnie zazdrość, to poczucie odrzucenia przemawia z głębi jej duszy. Zacisnęła zęby i opuściła głowę w geście rezygnacji gdy ból ponownie przepłynął odurzającą falą przez jej ciało. Jasne dżinsy upaprane były jej własną krwią, a obcisłą ciemnoniebieską bluzkę znaczyła wciąż rosnąca szkarłatna plama. "Klik-klik" - dźwięk jakby echem odbił się w jej uszach. Jasmine zamarła z przerażenia. Nagle pociemniało jej przed oczami - nie poruszyła się, nie wydała z siebie nawet jednego oddechu. Jedyne co mogła zrobić to wsłuchiwać się w narastający odgłos powolnych kroków. Tamte chwile wydawały się jej wiecznością. To nie Joel - była pewna. To tamten. To człowiek, który napadł ich gdy wracali ze Zgromadzenia. Pojawił się nagle - wyszedł z cienia, z nocy i zaatakował bez najmniejszego wahania. To, że Joel przybrał formę Crinos zdawało się nie robić na nim żadnego wrażenia. Wręcz przeciwnie, tylko go rozwścieczyło. Jasmine jeszcze nigdy nie widziała swego brata tak zaskoczonego i bezsilnego jak przez te kilka chwil krwawej jatki przed chwilą. Jego potężna postać padła pod gradem kul z broni obcego niczym Samson pozbawiony swej siły. Później człowiek podszedł do tarzającego się we własnych wnętrznościach Joela i wyjął smukły japoński miecz... Tego co było dalej Jasmine nie zapomni do końca życia. W każdym razie uciekła i jeszcze oddycha - właśnie tego nie mogła sobie darować. W jednej chwili wściekłość i furia jakich nigdy dotąd nie zaznała przepełniły jej serce. Dziewczyna wstała chwiejnie ocierając się o ścianę, zacisnęła pięści... aż do bólu. Wtedy, mimo że oczy miała nadal zamknięte, wiedziała, że ON stoi przed nią. Spojrzała na wprost. Był tam, tak jak przeczuwała. Stał spokojnie uśmiechając się lekko, z pogardą. Ręce miał opuszczone wzdłuż tułowia, dłonie ginęły w fałdach skórzanego płaszcza, spod którego widać było cały arsenał śmiercionośnej broni. Chciała spojrzeć mu w oczy, ale osłaniał je ciemnymi okularami. -Powinnaś wiedzieć, że nie można uciec przed Łowcą. - wycedził nie przestając się uśmiechać. -Dla wybryków natury, jak ty, nie ma miejsca na tym świecie.- kontynuował powoli unosząc rękę, w której dzierżył lśniący metalem Magnum. -Masz rację. - wyszeptała Jasmine i z całą siłą, którą mogła wykrzesać ze swego omdlałego ciała rzuciła się na wroga. Mężczyzna zaledwie się zachwiał, gdy wpadła na niego. Odepchnął ją jedną ręką, drugą wycelował w dziewczynę broń i kilkoma pociągnięciami spustu opróżnił magazynek. Ciałem Jasmine szarpnęło kilka razy, jednak nie poczuła większego bólu. Przed jej oczami wirowało nocne niebo z tysiącem gwiazd. "Ależ są piękne." - pomyślała. Jednak gwiazdy nikły i blakły z każdą chwilą, aż w końcu ciemności ogarnęły wszystko... "Zimno, jak zimno" - zdążyła jeszcze tylko pomyśleć Jasmine. W żółtawym świetle brudnej latarni człowiek w płaszczu ostrożnie nachylił się nad zmasakrowanym ciałem młodej kobiety. Zauważył, że nagle jej, dotąd zaciśnięta, pięść się rozchyliła. W delikatnej, bladej dłoni dostrzegł srebrzyste kółko zawleczki. -Kurwa.- powiedział. Garou to stworzenia, którym kontakty ze Światem Duchów przychodzą dość łatwo. Stanowi on dla nich część Prawdziwej Gai, która w wyniku Rozdarcia została bezpowrotnie oddzielona Barierą od Świata Materialnego. Przed tym wydarzeniem Gaia i jej wszystkie dzieci stanowiły jedno - byty przechodziły w coraz to inne formy i przenikały się nawzajem. Podejmowane obecnie przez wilkołaki kontakty ze Światem Umbralnym stanowią próby odnowienia więzi z mistyczną połową Matki. Garou są stworzeniami otoczonymi opieką Gai - jej ukochanym potomstwem i żarliwymi obrońcami, więc po śmierci wilkołaka to ona decyduje gdzie trafi duchowa forma każdego z jej dzieci. Najwięksi bohaterowie zmiennokształtnych trafiają do najwspanialszych rejonów Umbry, gdzie przygotowane jest dla nich miejsce wiecznego połączenia z Matką. Zdrajcy i Garou, którzy swoją postawą i czynami sprzeniewierzyli się tradycyjnym ideałom mogą spodziewać się najgorszego - łącznie z piekłem Erebusa. Mimo że wielu herosów wywodzących się z wilkołaczego rodu kontaktowało się z żyjącymi braćmi, nieznany jest przypadek, aby kiedykolwiek jakiś Garou po śmierci został uwięziony w Mrocznej Umbrze. Może wynika to z faktu, że władcy Świata podziemi pozbawieni są zwierzchności nad duszami wilkołaków, a może po prostu dlatego, że Garou mogą, oczywiście stosując się do ograniczeń narzuconych przez Gaię , przemieszczać się dość swobodnie po przestrzeni umbralnej. Tymi natomiast, którzy z pewnością trafiają po zakończeniu żywota do Mrocznej Umbry są Krewniacy. Jeśli spojrzeć na to obiektywnie są oni przecież najczęściej tylko zwykłymi ludźmi, w których żyłach płynie domieszka wilkołaczej krwi. Jednak z punktu widzenia mieszkańca drugiej strony Całunu, Krewniacy którzy stali się Upiorami, po śmierci nie zachowują się tak jak zwykli śmiertelnicy. Po pierwsze, przebywając w środowisku Garou zyskali wiele doświadczeń i mądrości związanej z ponadnaturalnym wymiarem Wszechrzeczy. Gdy dorasta się w rodzinie, w której ojciec oprócz codziennej pracy w banku i oglądania telewizji co tydzień wypuszcza się na nocne łowy lub zgromadzenie szczepu a sprzeczki domowe kończą się totalną demolką salonu, nigdy nie postrzega się już świata w dawny, prosty sposób. Drugą cechą Krewniaków, która ułatwia im, w pewnym stopniu, radzenie sobie z koszmarem przebywania w Zaświatach jest ich wewnętrzna, duchowa moc. Nie na darmo są w końcu potomstwem drapieżnych Garou. Wraz z domieszką uświęconej krwi dzieci Gai otrzymali Krewniacy także część ich furii, nieokiełznanych emocji i zwierzęcej dzikości. Te cenione wśród wilkołaków przymioty sprawiają, że Krewniacy jako Upiory znacznie bardziej przywiązane są do swych Pasji oraz często skore do przyłączania się do anarchistycznych ruchów wymierzonych przeciw Hierarchii Zaświatów. Krewniacy, także po śmierci, pozostają istotami związanymi bardzo mocno z materialnym aspektem Gai. Powoduje to, że w trakcie swej egzystencji w Mrocznej Umbrze tęsknią oni za życiem i wszystkim co pozostawili po drugiej stronie znacznie dotkliwiej niż inni śmiertelni. Dlatego też Arcanoi, które najczęściej praktykują to "Embody" czy "Outrage". Upiory-Krewniaków polecam gorąco zarówno Graczom jak i Masterom. Postaci te mają w sobie ogromny potencjał, który pomysłowo wykorzystany może posłużyć do stworzenia świetnych PC-ów i NPC-ów a w efekcie wzbogacić każdą sesję w Wilkołaka czy Upiora. Krewniacy w Zaświatach są również pierwszorzędnym materiałem na scenariusze crossover'owe, które moim zdaniem mogą wnieść świeży powiew do Waszego giercowania. "Zimno" - pomyślała Jasmine. - "Pewnie znów zapomniałam zamknąć..." - Nagła fala powracającej świadomości i pamięci przerwała tok jej sennych myśli. "Czy to się dzieje naprawdę?" - dziewczyna nie śmiała otworzyć oczu. Spróbowała się poruszyć. Udało się. Chociaż czuła, że jest cała obolała, uczucie chłodnej żwirowatej ziemi, na której leżała przyniosło jej nieco otuchy. Otworzyła oczy. Wokół było szaro. Nie umiała inaczej określić krajobrazu, który roztaczał się przed nią. Rozległa równina urozmaicona jedynie kilkoma bezlistnymi drzewami ciągnęła się aż po horyzont. Panowała tu niczym nie zmącona cisza, a wszystko wokół wydawało się jej odpychające i... no właśnie, martwe. "To nie Gaia" - uświadomiła sobie Jasmine, gdy nagle żwir gdzieś za nią złowieszczo zachrzęścił pod naciskiem ciężkich butów. Dziewczyna zamarła w bezruchu a rozpacz wtargnęła do jej umysłu z niespotykaną siłą. Rozbiegany wzrok Krewniaczki padł na leżące tuż obok zgniecione ciemne okulary. -Nie można uciec przed Łowcą- słowa dobiegające zza jej pleców zabrzmiały niczym przeciągły, potępieńczy jęk dobywający się z głębi krypty. |
Last edited by Kudlaty on Sat May 13, 2006 8:46 pm; edited 1 time in total
