|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
ROWERY
Kto z Was lubi uprawiać ten sport no i oczywiście jak? Czy lubicie spokojną jazde po ulicy (choć przy naszych kierowcach to prawie jak extreem), czy może coś bardziej szalonego? Downhill, Freeride, Dirt Jump? CO sądzicie o wyczynowcach, którzy nierzadko pchają się pod koła aut?
Hm , temat ciekawy z mojego punktu widenia. Jak spojrzysz na mój login domyślisz się jaki spoort uprawiam
. Jazda rowerem to mój chleb powszedni. Przejechałem już chyba dwa razy do okoła kulę ziemską.
Jako ciekawostkę podam jak reklamowałem zebatki roweru górskiego po około 5 miesiącach. Były zjechane do szpillek. Facet z serwisu nie mógł uwierzy, że tak bardzo zostały zjechane. Tylko nie zadał sobie pytania ile one zrobiły kilometrów. Jazdę teraz na rowerze traktuję jako obowiązek niż jako przyjemność jak było kiedyś. Cóz trzeba zarabiać na chlebek.
Jako ciekawostkę podam jak reklamowałem zebatki roweru górskiego po około 5 miesiącach. Były zjechane do szpillek. Facet z serwisu nie mógł uwierzy, że tak bardzo zostały zjechane. Tylko nie zadał sobie pytania ile one zrobiły kilometrów. Jazdę teraz na rowerze traktuję jako obowiązek niż jako przyjemność jak było kiedyś. Cóz trzeba zarabiać na chlebek.
heheh, wiekszosc jezdze po szosie ale zdarza sie wjechac na jakas gorke
jezdze bo lubie (podpis
) pzdr
a czy ktoś mógłby przybliżyć te wszystkie terminy
wtedy będę wiedział na co zagłosować
wtedy będę wiedział na co zagłosować
Właśnie nazwy troskze profesjonalene. Ja jeżdze sobei po osiedlu. Moja największa prędkość jaką licznik zanotował to 48km/s
Tak srednio to ok 24 km/h. Z moją jazdą związana jest klątwa:
Jaęsobeikiedyś rowerkiem z kolagami. Jade sobei i jade... A za mną gliny jadą i jadą tam gdzie ja. Gdy ja skręce to oni skręcą. Wkó*** mnie więc przyśpieszam ok. 35km/h i nagle na hamulcu 90stopni robie i w taką leśną ścierzkę. Gliny zwolniły i pojechały dalej do przodu.
kiedyś wyjeżdżam sobie ze sklepu osiedlowego, rozglądam sie nikogo nie ma to wyjeżdżam. Ja tu patrze a gliny może pół meta ode mnie. Jak zachamowałem na przednim to sie prawie nie wywaliłem. Za mną jeździ już ochrona, zandarmeria i gliny.
. Cóż ja tu mogę jescze napisać. Nigdy sie nie wywalam na rowerku, średnie jeżdże na 4(tył) i 2(przód). Lubie jeszcze robić takie "wiraże"(jak my to nazywamy) czyli 90 stopni na hamulcu, rozwijać zawrotne prędkości, i w ostatniej chwili zjeżdżać z drogi. Autora tematu prosze o to aby powiedziajaki to styl lub style
Tak srednio to ok 24 km/h. Z moją jazdą związana jest klątwa:
Jaęsobeikiedyś rowerkiem z kolagami. Jade sobei i jade... A za mną gliny jadą i jadą tam gdzie ja. Gdy ja skręce to oni skręcą. Wkó*** mnie więc przyśpieszam ok. 35km/h i nagle na hamulcu 90stopni robie i w taką leśną ścierzkę. Gliny zwolniły i pojechały dalej do przodu.
kiedyś wyjeżdżam sobie ze sklepu osiedlowego, rozglądam sie nikogo nie ma to wyjeżdżam. Ja tu patrze a gliny może pół meta ode mnie. Jak zachamowałem na przednim to sie prawie nie wywaliłem. Za mną jeździ już ochrona, zandarmeria i gliny.
Downhill - w wielkim zbliżeniu to zjazd na łeb na szyje, w przypliżeniu to poprostu zjazd (uprawiana w górach) z jakiejśc wysokości po trudnym terenie np. wszędobylskie korzenie, ostre zakręty i najważniejsze! Wielka prędkość. Ramka na tzw. fullu
Freeride - freeride to jak z angielskiego to wolna jazda, troche zachaczająca o wyczynowość, jazda po lasku i innych takich terenach.
Dirt Jump - Skoki na rowerku. Skaczesz sobie po "chopach" czyli takich górkach które sobie sam robisz wraz z kumplami
Nortshore - wersja bardzo extreme! Jazda n a wysokości po drewnianych kładkach niewiele szwerszych od opny.
Enduro - jazda po górach po trudniejszym terenie ale nie jakaś wyczynowa
Cross - To jazda tak mniej wiecej po lesie, ale raczej po takich utwardzonych scieżkach
Szosa - No to wiadomo, jeździsz sobie po ulicy(szosie), masz rowerek z dużą ilością przeżutek.
To co wyżej to sam napisałem. Gdybym się w czymś walnął to mówcie
Last edited by Calemb on Fri May 05, 2006 6:00 pm; edited 1 time in total
Freeride - freeride to jak z angielskiego to wolna jazda, troche zachaczająca o wyczynowość, jazda po lasku i innych takich terenach.
Dirt Jump - Skoki na rowerku. Skaczesz sobie po "chopach" czyli takich górkach które sobie sam robisz wraz z kumplami
Nortshore - wersja bardzo extreme! Jazda n a wysokości po drewnianych kładkach niewiele szwerszych od opny.
Enduro - jazda po górach po trudniejszym terenie ale nie jakaś wyczynowa
Cross - To jazda tak mniej wiecej po lesie, ale raczej po takich utwardzonych scieżkach
Szosa - No to wiadomo, jeździsz sobie po ulicy(szosie), masz rowerek z dużą ilością przeżutek.
To co wyżej to sam napisałem. Gdybym się w czymś walnął to mówcie
Last edited by Calemb on Fri May 05, 2006 6:00 pm; edited 1 time in total
dodalbym jeszcze XC (w sumie to jest moj styl jazdy)
| Quote: |
| lekka jazda terenowa na rowerze górskim, przykładem takiego roweru moze być każdy kellys, jazda pod górę z górki w lecie i na polanie takze po drogach, taki bieg przełajowy na rowerze |
Jezeli chodzi o rower to ja tylko po lesie, chyba CROSS jesli sie nie myle, tam to jade jade i jade i nikt mi nie mowi ze lamie przepisy
pozdr
pozdr
A ja jezdze bo tak wygodniej. W Polsce mam jakis gorski rower Author nic wyszukanego ale lekki. Jezdze nim glownie na weekendowe wycieczki poprzez laki i lasy. Rzadko jezdze po ulicy - nie lubie wymijajacych samochodow, a w szczegolnosci Tirow i autobusow.
W szwecji natomiast mam stary juz chyba zabytkowy wechikul. Tutaj nie ma mody na gorskie, ani wypasione rowery. Jezdza wszyscy nie zaleznie od wieku i stroju. Nawet faceci w garniturach z aktowkami na rowerku to nie rzadkosc. Kazdy rower ma bagaznik i koszyk na zakupy, czesto jest obdrapany, piszczacy, bez przerzutek ale jedzie. Nawet w sklepach najlepiej sprzedaja sie zwykle miejskie rowerki.
Dla szpanerow info: nie opowiadam tu o malych wioskach tylko o duzych miastach jak Stockholm, Malme, Vasteras i naprawde nie ma tu znaczenia kto co ma, bo wszyscy wiedza ze kazdego stac na najnowszy model jakiegokolwiek rowera (procz jakichs sportowych, pewnie), ale po co go kupowac jesli jezdzi sie tylko po drogach rowerowych.
Nawet jak ktos uprawia turystyke rowerowa, kupuje super sprzet, a po miescie jezdzi starym gratem.
W szwecji natomiast mam stary juz chyba zabytkowy wechikul. Tutaj nie ma mody na gorskie, ani wypasione rowery. Jezdza wszyscy nie zaleznie od wieku i stroju. Nawet faceci w garniturach z aktowkami na rowerku to nie rzadkosc. Kazdy rower ma bagaznik i koszyk na zakupy, czesto jest obdrapany, piszczacy, bez przerzutek ale jedzie. Nawet w sklepach najlepiej sprzedaja sie zwykle miejskie rowerki.
Dla szpanerow info: nie opowiadam tu o malych wioskach tylko o duzych miastach jak Stockholm, Malme, Vasteras i naprawde nie ma tu znaczenia kto co ma, bo wszyscy wiedza ze kazdego stac na najnowszy model jakiegokolwiek rowera (procz jakichs sportowych, pewnie), ale po co go kupowac jesli jezdzi sie tylko po drogach rowerowych.
Nawet jak ktos uprawia turystyke rowerowa, kupuje super sprzet, a po miescie jezdzi starym gratem.
MI się zdarzyło, że widziałem kolesia, który na wypasionym rowerku (downhill'owym prawdopodobnie) z kaskiem, ochraniaczami i w zbroi na rowerek jeździł.....po mieście....
to mi wytlumaczcie jaki to styl jak biore rower jade najpierw przez miasto, potem po wybojach do jakiejs wiochy, po czym wjezdzam na trase i nia wracam do domu;)
| Calemb wrote: |
| MI się zdarzyło, że widziałem kolesia, który na wypasionym rowerku (downhill'owym prawdopodobnie) z kaskiem, ochraniaczami i w zbroi na rowerek jeździł.....po mieście.... |
Może kolega jechał/wracał z jakiś skoków itd ???
Ja też sobie lubię jeździć po szosie i trochę poskakać z jakieś górki. Tak jak mi rower pozwala
Ja mam Magnuma 800 SE
Doskonale się sprawuje na średnie dystansy oraz na taką spontaniczną jazdę po miescie np. do sklepu gdzies z kumplami na piwo czy coś
Do jazdy extremalnej raczej się nie nadaje. Nie mam sprzętu na jazdę extremalną.
Pozdrawiam!
Do jazdy extremalnej raczej się nie nadaje. Nie mam sprzętu na jazdę extremalną.
Pozdrawiam!
Nie wierze żeby tylko tyle osób na rowerach jeździło! A a propo "downhillowego kolesia", to napisałem, że on jeździł po mieście a nie przez nie jechał a to spora różnica... Jaką piastę polecacie do Dirtu/trialu mało profesjonalnego/freeride? CO by było dobre? Kumpel mi poleciał Shimano Deore 525.... Co otym sądzicie?
Ja myślę że to bardzo popularny sport, tym bardziej że w miastech zaczynają pojawiac się ścieżki rowerowe.
Czy ktoś z was wiedział moze takie "kładki" do Nortshore na których można sobie swobodnie pojeździć, takie wolnodostępne?
Czy ktoś z was wiedział moze takie "kładki" do Nortshore na których można sobie swobodnie pojeździć, takie wolnodostępne?
Nie zabaardzo rozumiem pytania "wolnodostępne"? Chodziło CI o coś w stylu skateparku tylko, że z kładkami? Jeśli tak to niczego takiego nie widziałem. Najlepiej zrobić sobie samemu, chociaż to potrwa....
Ja kupiłem sobie rower górski jakies 7 lat temu a używam go wyłacznie do jazdy po mieście. Ale Jazde na rowerze traktuje wyłacznie jako środek transportu (nie trzeba płacić za benzyne).
Pozdrawiam:
Razer
Pozdrawiam:
Razer
Ja osobiscie uprawaim DownHill, nie ma to jak 40 KM/h po korzeniach i nie raz złamana reka
To jest to. Polecam kazdemu kto szuka porządnej dawki adrenalinki 
hmmm wahałem sie co wybrać - w końcu padło na szose. chętnie jeżdże po lekko-pagórkowatych trasach ale nie mam czasu jeździć tak daleko (mieszkam w mieście). a z trików to tylko lekki skok
P
ja tez spsoro jezdziłem na rowerku (szosa) dopuki nie zakupiłem sobie tych nowych hamulców tarczowaych . Jazd abyła spokojna dokładnie 49 km/s ( z górki ) zahamowąłme przednim no i domyslcie sie . Połamany w szpitalu lezałem przez 6 tygodni . Na rower wiecej nie wsiadłem 
| kochanek wrote: |
| ja tez spsoro jezdziłem na rowerku (szosa) dopuki nie zakupiłem sobie tych nowych hamulców tarczowaych . Jazd abyła spokojna dokładnie 49 km/s ( z górki ) zahamowąłme przednim no i domyslcie sie . Połamany w szpitalu lezałem przez 6 tygodni . Na rower wiecej nie wsiadłem |
Sorry ale Ty się dobrze czujesz? jak można przy prędkości 49km/h z górki (!) hamować przednim hamulcem ?? przecież to jest pewne że wylecisz z rowera... ehh
| ChesterB wrote: | ||
Sorry ale Ty się dobrze czujesz? jak można przy prędkości 49km/h z górki (!) hamować przednim hamulcem ?? przecież to jest pewne że wylecisz z rowera... ehh |
No ale jak sie jedzie po wypiciu kilku browarków to sie już niemyśli
Pozdrawiam:
Razer
no ja sie wtedy całkiem dobrze czułem nie piłem .
Najpier hamowałem tylnim tecz tłoczkowy(tarczowy) ale pusciła mi linka a zbytniego wyboru nie miałem bo drzewo sie zbilizało niemiłosiernie . Odziwo rower przezył co pozniej sie okazało przedni tłoczek sie zablokował bo tarcza nie wiem po co była dziurkowana.
Najpier hamowałem tylnim tecz tłoczkowy(tarczowy) ale pusciła mi linka a zbytniego wyboru nie miałem bo drzewo sie zbilizało niemiłosiernie . Odziwo rower przezył co pozniej sie okazało przedni tłoczek sie zablokował bo tarcza nie wiem po co była dziurkowana.
Każda tarcza jest chyba dziórkowana nie? Przecież przy takim tarciu powstaja duże temperatury no i jakoś trzeba je obniżać. Poza tym to jednak troche tarcie zwiekasza, a o to przeciez chodzi, nieprawdaz?
no tak dokładnie mowiac to sa nawiercane . Jeszcze w woli scisłosci dopowiem z me hamowanie nie polegało na gwałtowym wcisnieciu hamulca lecz na stopniowym .reszty nie pamietam i to mzoe dobrze
NO tak najlepiej sie chamuje pulsacyjnie (w szególności w autach), bo wtedy zamiast gwałtownego zatrzymania kół i wopadniecia w poślizg zatrzymujemy sie bez owego poślizgu.... ale w rowerze to nigdy w pulsacyjne chamowanie sie nie bawiłem....
tak działa ABS. ale najlepsze jest hamowanie na granicy przyczepności. chociaż tak naprawde jest to niewykonalne w praktyce (zwłaszcza w towarzystwie korzeni, piasku, rozrzuconej ziemi etc)
dla mnie brakuje w ankiecie jeszcze jednego "typu" wypraw rowerowych (trekkingu)
marzy mi się wyjazd w alpy ale w tym roku raczej nie bede miał jak....
miłośnikom wypraw rowerowych mieszkajacych w południowej polsce polecam szlak rowerowy:
www.krakowwieden.fr.pl
ogolnie najwiekszy dystans jaki udalo mi sie zrobić w ciądu jednego dnia to 200km, najwiekszą predkosc jaką licznik pokazał to 64 km/h żadna rewelacja ale na więcej już brakło odwagi
marzy mi się wyjazd w alpy ale w tym roku raczej nie bede miał jak....
miłośnikom wypraw rowerowych mieszkajacych w południowej polsce polecam szlak rowerowy:
www.krakowwieden.fr.pl
ogolnie najwiekszy dystans jaki udalo mi sie zrobić w ciądu jednego dnia to 200km, najwiekszą predkosc jaką licznik pokazał to 64 km/h żadna rewelacja ale na więcej już brakło odwagi
jesli chodzi o kraksy rowerowe to jakichs powaznych nie mialem. czasami zdazaly sie poscierane lokcie czy kolana. raz udalo mi sie zlamac kierownice i zerwac lancuch na szczescie bez powazniejszych konsekwencji dla mojego zdrowia czy roweru.
dwa razy jednak widzialem kraksy moich kolegow ale to bylo doslownie jak w filmie obaj przelecieli przez kierownice.
mieszkam w Łodzi i mamy tutaj taka gorke usypana niewiadomo z czego na Rudzie. sa tam czasami zawody organizowane.
jeden kumpel wyladowal na twarzy i troche sobie ja porysowal ( na trasie prostoliniowego zjazdu znalazla sie cegla ktorej nie zdolal ominac).
drugo natomiast jechal trasa wyscigu i z dosc duza predkoscia wyjechal z lekkiego zakretu na niewielkiej hopce. los chcial ze w miejscu jego ladaowania znajdowala sie dziura ( tak jak by ktos wykopal cegle
).
sila praw fizyki rower sie zatrzymal a kolega posybowal w powietrze, zrobil salto i wyladowal na bardzo wysokiej i gestej trawie rosnacej na stoku. doskonale pamietam to zdazenie. ja jechalem rownolegle sciezka jakies 7 metrow dalej i troche nizej. caly lot widzialem jak w zwolnionym tepie poczym kumpel zniknal w trawie. w pierwszym momencie szok. a potem mielismy ubaw. teraz jak sie wybieramy na ta gorke zabieramy kamere. niestety (a wlasciwie na szczescie ) cos takiego sie jeszcze nie powtorzylo.
dwa razy jednak widzialem kraksy moich kolegow ale to bylo doslownie jak w filmie obaj przelecieli przez kierownice.
mieszkam w Łodzi i mamy tutaj taka gorke usypana niewiadomo z czego na Rudzie. sa tam czasami zawody organizowane.
jeden kumpel wyladowal na twarzy i troche sobie ja porysowal ( na trasie prostoliniowego zjazdu znalazla sie cegla ktorej nie zdolal ominac).
drugo natomiast jechal trasa wyscigu i z dosc duza predkoscia wyjechal z lekkiego zakretu na niewielkiej hopce. los chcial ze w miejscu jego ladaowania znajdowala sie dziura ( tak jak by ktos wykopal cegle
sila praw fizyki rower sie zatrzymal a kolega posybowal w powietrze, zrobil salto i wyladowal na bardzo wysokiej i gestej trawie rosnacej na stoku. doskonale pamietam to zdazenie. ja jechalem rownolegle sciezka jakies 7 metrow dalej i troche nizej. caly lot widzialem jak w zwolnionym tepie poczym kumpel zniknal w trawie. w pierwszym momencie szok. a potem mielismy ubaw. teraz jak sie wybieramy na ta gorke zabieramy kamere. niestety (a wlasciwie na szczescie ) cos takiego sie jeszcze nie powtorzylo.
Ja także uwielbiam wycieczki rowerowe.... Latem zawsze z kumpelą jeździmy sobie na takie długie wycieczki, czasami kilkugodzinne i wynajdujemy sobie różne nowe, ciekawe trasy Kiedyś wjechałyśmy w taką straszną trasę, przerażającą, same byłyśmy, pusto wokoło, ściemniać się zaczynało i taki krajobraz był jak kurcze z jednego z hoororów Kinga
POzdro
mam pytanko czy ktos z tego z tego forum słyszal o rowerach UNIBIKE
posiadanie polskiego roweru to juz nie wstyd od kiedy są unibike'i , wszystkim planującym zakup roweru polecam rowery tej firmy, rowery innych marek zlozone z podobnych podzespołów są średnio 400 - 500 zł drozsze
http://www.unibike.pl/index.html
posiadanie polskiego roweru to juz nie wstyd od kiedy są unibike'i , wszystkim planującym zakup roweru polecam rowery tej firmy, rowery innych marek zlozone z podobnych podzespołów są średnio 400 - 500 zł drozsze
http://www.unibike.pl/index.html
Oczywiście że słyszałem o rowerach firmy UNIBIKE. Ale ona produkuje z tego co się orientuje to tylko zwykłe ramy? Więc jeśli ktoś będzie potrzebował czegoś odmiennego to klapa! A no tańsze sa bo i kosztu transportu ik spadają nie?
