Juz niedlugo zawitają jak co roku , popytac , poweszyc, powspominac pojeść popić i po prostu ponauczać.
Wpuszczacie ich ? Powiem szczerze u mnie na osiedlu zwykle ja jestem jednym z pierwszych do ktorych zawita lub jednym z ostatnich zalezy od ktorej strony idzie . Wtedy nie zostaje wpuszczony ( zwykle koło 22.00 ).
Zaczynam taki temat bo ciekaw jestem Waszej reakcji na mentorski ton , przegladanie kątów lub ( zalezy od kapłana ) miłej pogawędki a takie zdazały sie u mnie chyba 2 razy .
Kolega ostatanio powiadomił mnie że u niego ksiadz po kolędzie chodzi juz od 2 tygodni - bo zbiera kase na świeta .
To chyba przegiecie. Ale tak to juz bedzie za ,, tych rzadów ,, Oni czesto beda przeginać , niedługo zaczna chodzic w czerwcu by zebrac na wakacje .
Wzale?no?ci gdzie mieszkasz, w polsce nadal w wielu miejscach jeszcze (przewa?nie w ma?ych miastach czy wsiach) to ksiadz jest 4 w?adza a nie media
U mnie ksi?dz no nie mial co powiedziec. Wi?kszo?? czasu (z 8 min ile by?) to by?o 2 min b?ogos?awie?stwa, a potem cisza. Wsta? sobie i poszed?
no i do nast?nego rok spokój 
zostaną, niestety, wpuszczeni, z tym że nasz proboszcz jest tego typu człowiekiem, z którym można porozmawiać i nie uprzykrza się. gdybym miał coś na ten temat do powiedzenia, to stałby pod drzwiami 
A ja zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Rzecz się dzieje w Warszawie - gmina Targówek.
W tym rejonie (sam nie wiem jak się to zwie - okregu, strefe wpływów
)kościelnym jest tak że każdy mieszkaniec składa w kościele tak zawaną deklaracje.
Ksiądz nie przyjdzie do osoób które nie wyraziły chęci żeby go zobaczyć...
Nawet jeśli miał by dzwi na przeciwko, ale nie miał by tam tej, no dyspozycji to nie wejdzie.
Ale to i tak jest kolejny przykład na to że jak można to się potrafi zrobić kościół bardziej bliski i zwykłym ludziom...
Bez strachliwego chowania się po zakamarkach mieszkania, gaszenia świateł i udawania że nikogo nie ma...
Jak ktoś chce - zaprasza, jak nie to nie.
Takie rzeczy dzieją się na Targówku (no niedaleko, ale zawsze - tam moja dziewczyna mieszka).
Niestety to jest wyjątek - na Bródnie (tam gdzie mieszkam - taka no poddzielnica Targówka
) ciągle praktykowane jest nachodzenie wiernych seriami - jedziemy cały blok, a jak kogoś nie ma to biada mu
Zresztą niby te kościoły są nie daleko (Bródno i Tarówek) to ja jednak wole (jak się pojawiam tam raz na jakiś czas - zazwyczaj za namową mojej dziewczyny
) wybierać się do tego drugiego, mimo że jest dalej...
_______________________________________________________________
"Płoń, płoń, płoń parlamencie, niech strawi cię ogień na historii zakręcie..." 
W parafii w ktorej mieszkam, jest troche inaczej - idzie jakies 15-30 minut wczesniej ministrant i pyta, czy przyjmujesz ksiedza, jezeli sobie nie zyczysz, mowisz i nie przychodzi. Takie proste rozwiazanie.
U mnie co roku wygląda to tak samo. Najpierw przychodzą ministranci, śpiewają kolędy, zbierają dary (kasę
) później przychodzi ksiądz, błogosławi i takie tam i ministranci wychodzą, a zostaje tylko ksiądz. Siedzi, pyta prosi o zeszyty z religii
, rozdaje obrazki, rozgląda się i wychodzi. Tylko w tym roku mnie to ominie. Babcia mówiła mi, że kiedyś to kasiądz błogosławił wszystkich w kościele i było po sprawie.
--------------------------------------------------------------------------------------
Galeria sygnaturek
Przesyłajcie na pw swoje buttony, zamieszczę
je na mojej stronie
U mnie ks jest ok. Co prawda nie było mnie jak był, ale nie moja wina..
też chodzili u mnie przed świętami.
Pamiętajcie, że nadeszła era dla kościoła i ojca R, więc teraz wszystko się zdarzyć może.
Podejście do ks zależy od nas samych.. i od tego księdza..
Nie każdy szpera.. Może masz pecha 
i mnie też ks są spoko
ale był jesen wyjątek
raz przyszedł do nas jakiś (wywalony) z innej parafi
wszedł zźipany (maiał ze 30-40lat) poczym przystąpił do ... modlitwy :/
tzn zaczął nawijać o jakimś piłsudzkim , adamie mickiewiczu , panie tadeuszu itp
zajęło mu to chyba ze 40sec poczym odsapnął (bo mówił to z pamięci jednym tchem
) i powiedział że to wszystko i se poszedł
zadzwoniliśmy do kościoła bo myśleliśmy ze to jakiś oszust
ale nie 
u mnie na osiedlu byl ksiadz raz a teraz juz nawet nie przychodzi (chyba za slabe koperty dostal), ale nie popieram takiego stanu rzeczy, bo jak ludzie by chcieli miec kontakt z Bogiem to sami pojda do kosciola i sie pomodla a nie tak na sile sie wbijac do domu...
Akurat jest taki temacik. Dzisiaj miałem odwiedziny owego księdza.... było fajnie ale.... rodzice sie na mnie karżyli że za rok matura a ja sie nieuczę (jakby to księdza interesowało). A księżulko był tak sainteresowany ich gadką że popierwsze zaczał sie wypytywac o stary ekspres do kawy który leżał na regale a jak wychodził to zapomniał zabrać koperty
. A z rzeczy relegijnych był krótki paciorek a reszczta wizyty (około 80%) to była gadka zupełnie oczymś innym. I co to za sens??
Taaaa... Macie pecha - do mnie akurat trafiaja spoko ksieża... Paciorek minutka, pogada chwilke, bierze koperte i idzie...
Co do ekspresu - jak chcesz zajac czyms ksiedza, zeby ci nie nawijał, to podłuż mu pod nos kiś "antyk"... Oni to kochaja
. 3 lata z rzedu przyłażą i gadaja chwilke, głównie o starym obrazie, który łojciec zakitrał od dziadków
. A pozniej jest luz... Ostatnio jak ksiadz zobaczył moje dzieła [bo szkicuje i olejnym rzucam] to sie wydarł do mnie "Hail Eris! Hail all Discordia!"... A ludzie mowia ze tych spiskow co ja widze to nie ma
.
| Quote: |
| A z rzeczy relegijnych był krótki paciorek a reszczta wizyty (około 80%) to była gadka zupełnie oczymś innym. I co to za sens?? |
Bo według ich słów to takie "spotkania" są po to, aby zintegrowac sie z wiernymi
... A ja i tak - cały czas gram w statki z ministrantami
.
Heh mój ksiądz coś sie zpuźnia
miał być pod koniec grudnia a jakoś go niewidać
cyżby dał se spokuj ??
u mnie, od kilku lat już, przychodzi w środku grudnia i akurat wypdalo to przez ostatnie 2 lata w sobote
Rok temu mial pecha, bo nas nie bylo. Teraz przyszedl spoko ksiadz, pokropil, pomodlil sie, pogaadl z bratem i poszedl. W sumie nie siedzial 5 min
Dobrze, ze u nas juz proboszcz nie chodzi, bo juz kondycji nie ma
, bo jak on chodził to potrafił i ponad 30 min siedziec 
u mnie po juz od paru lat chodza ministranci po domach pare dni wczesniej i sie pytaja czy przyjmujesz ksiedza po koledzie. Pozniej przychodzi ksiac robi swoje i idzie, wiecej jak 10 minut to go nie ma, i tak co roku 
u mnie podobnie... 10-15m i po sprawie, jedno szczescie
W tym roku mialem akcje:
Ksiadz: 'Czy jest jakas tam jakas bialoglowa?'
Ja: "Nie nie ma'
Ksiadz: "Oj to nie dobrze' cytuje mi jakis werset z bibli ze Pan Bog Chce abysmy mieli kobiete
No nie moglem z tego textu :> w ogole spoko ksiadz maielm z nim religie, mozna z goscie pogadac o wszytskim....
pamietam chyba 2 lata telu byla akcja ze nie miaelm zeszytu :> no bo komu by sie chcialo i musialem krecic przed ksiedzem ze nie moge znalezc czy cos
Chyba mi nie uwierzyl ale co zrobic. 
Przypomniał mi się tekst z jakiegoś komunikatora o zeszycie do religi:
| Quote: |
<[psv]sEt-> ksiadz sprawdzal dzisiaj zeszyt i pytal czemu mam tylko co 3 lekcje
<[psv]sEt-> to mu powiedzialem ze to wersja demo a za pelna musi zaplacic |
Wizyta księdza jhest dla mnie obojetna. Przyjdzie, pogada, dostanie koperte i pojdzie a zycie bedzie sie dalej toczylo. W sumie nie mozemy oceniac wszyskich ksiezy, gdyz ksiadz tez czlowiek.
Co do zeszytu z religi to mam z zeszłego roku łącznie ostatnia lekcje to jest z września ale mój tylko wpisał i nie zaóważył
hehe, ja mam zeszyt do religi od pierwszej liceum 

. POwyrywane wszystkie kartki na maxa a zapisane 5 pełnych kartek (nie mylic ze stronami
). Mam 2 podpisy księdza 
Ksiądz jak miał przyjść to przyjdzie.
Faktycznie w mojej parafi jest tak:
Ministranci pytają czy przyjmuje i takie tam.
Potem ksiądz "wpada" na ok. 10-25 min. i wychodzi.
Nic strasznego ale zawsze przyjdzie - chyba że go nie przyjmiesz
.
Ja ostatnio sie przeprowadzilem i zmienilem kosciol (nie mylic z wyznaniem..) tylko parafie
I w starym domq przychodzil taki beznadziejny ksiadz co wpadal poswiecil dom czy cos w tym stylu bral kase i spadal...
A w nowym domkq natomiast ksiadz u mnie siedzial z 1h jak nie dluzej i nie chcial brac kasy za te pierdoly 
SPoko Ksiadz
A u nas byl przed chwila ksiadz. Posiedzial, porozmawial i tyle. A zapomnialem wczesniej napisac, ze u nas w parafii ksiezom nie wolno brac podczas koledy pieniedzy od parafian. Jak ktos chce dac pieniazki na kosciol, to musi sie do kosciola pofatygowac i tam na "tace" zlozyc ofiare, w kopercie, podpisana na jaki cel to ma byc. Podobno, takie pieniadze ida tylko na ten cel.
no u mnie 'ksiunc' byl jakis tydzien temu. ja o tym wczesniej sie dowiadujac wymyslilem plan ze wyjde sobie w czasie koledy na wpio z ziomkiem. no itak zrobilismy ze ksiadz wchodzil do bramy a my wychodzilismy i ruszylismy w kierunku chmielika;]
a czy lubie kolende? ofkoz kasy nie trzeba przeciez ksiedzu dawac. kto nie ma checie ten nie da, proste. nie ma przymusu wiec takie gadanie ze zbierac siano jest glupie. przeciez wszyscy wiemy ze kosciol utrzymuje sie z datkow wiernych.
u nas kolenda nie jest jakas tam moralizatorska jak ty piszesz. u nas wpada ksiadz, pomodli sie, pochlapie, skasuje siano (jesli takowe dostanie), zostawi obraze, pozegna sie i wybije.
ale omijac cos takiego.
Ja nie wiem po co on przychodzi. Wejdize po moczy nas troszke bedize mi ględził ze mam być taki a nie inny, weźmie kase ukłoni sie i pójdize. Na dodatek pobrudzi podłogę jeszcze.
U mnie nie jest źle - tak jak u paru osób które wypowiedziały się wyżej, najpierw przychodzą ministranci i pytają. A księża u nas nie są tacy straszni jak opowiadają. Zarówno w tym roku, jak i (o ile się nie mylę) rok temu ksiądz który gościł w moim domu był w sumie OK.
jak zyła jeszcze moja Matka to kolenda musiała byc - taka tradycja. pamietam jakos rok temu chyba wpadł kapłan, potoczył troszke, ze jaka to wielka tragedia jak człowiek chory (Mama miala juz zaawansowaną chorobe nowotworową) i zaczął sie kręcić. centralni widac po nim było że nie wie co powiedziec chorej osobie, swiadomej swojego stanu i upływajacego czasu. nie wiedział też co powiedzić mi, jako synowi.
no bo niby co miał powiedziec? Widac było że mu głupio było. koperty nie wziął, stwierdził ze w chorobie zawsze pieniadze sie w domu przydadzą. i poszedł. W sumie według mnie zachował siw wporzadku. złego słowa powiedziec nie mogę
A w tym roku? heee ja nie wiem czy koleda juz była czy jeszcze nie.... najpewniej była. nie wpusciłem. jesli nie było - nie wpuszczę. Mój wybór.
Cicho chodza skubańcy...
Na palcacch.
Ja wiem po co oni zbierają
Na podsłuchy i sprzęt taki jak ma CIA.
Wtedy juz śie nikt nie wykręci że go nie ma, a i wpływy z odwiedzania domów będą większe 
Całe te kolędy i spowiedzi są wymysłone przez kler w celu pełnej
inwigilacji wiernych. "Im wiecej beziemy wiedzić o owieczkach, lepiej bedzie się nimi zarządzać i manipulować." Prawda stara jak Świat.
Kościół w dzisiejszych czasach zmienia się w organizację. Coż owieczek
coraz więcej ucieka bo i ich świadomość jest wieksza. Więc wymyślają
metody coraz bardziej skuteczne.
| Postman wrote: |
Całe te kolędy i spowiedzi są wymysłone przez kler w celu pełnej
inwigilacji wiernych. "Im wiecej beziemy wiedzić o owieczkach, lepiej bedzie się nimi zarządzać i manipulować." Prawda stara jak Świat.
Kościół w dzisiejszych czasach zmienia się w organizację. Coż owieczek
coraz więcej ucieka bo i ich świadomość jest wieksza. Więc wymyślają
metody coraz bardziej skuteczne. |
Może wydasz o tym książke?
Ja tam znam lepsze "metody" niż chodzenie po kolędzie. Kościół jes nowocześniejszy to widać. Stara się organizować imprezy. I trochę w tą inwigilację nie wieżę. Wiadom, są tacy księża co lubią wszystko o wszystkich wiedzieć, są tacy co dążą do władzy i pieniędzy, ale nie przesadzaj z tą inwigilacją.
Jestem tego samego zdania. Ksiadz to tez czlowiek. Dla niektorych bardzo wazna jest wizyta takiej osoby - rozne ludzie maja nieszczecia i czasem potrzebuja porozmawiac z ksiedzem. Poza tym, kazdy z nas kiedys umrze i raczej pewny jest, ze na jego pogrzebie bedzie ksiadz.
Faktem jest, ze nie potrzebnie miesza sie w to polityke... ale radio maryja to rowniez problem ktory dreczy kosciol. Miejmy nadzieje, ze ta wielowiekowa instytucja poradzi sobie z tym dziwnym tworem.
Majac na uwadze to ze nie zaliczam sie do wiernych a co za tym idzie nie chce miec nic wspolnego z chrzescijanstwem to nie wpuscilem ksiedza do domu... Rok temu mialem taka sytuacje ze kiedy zmierzali w kierunku mojego mieszkania ja akurat musialem gdzies wyjsc a ze sie spieszylem i nie widzialem potrzeby unikania ksiedza to wybilem z chaty idac w swoim kierunku na co oni popatrzeli takim zniesmaczonym wzrokiem i udali sie do nastepnego lokatora/ow kiedy im przed ryjami zamknalem drzwi i wskoczylem do windy 
Był u mnie w tamtym tygodniu. Patrzył mojemu ojcu prosto w oczy i się uśmiechał... No comments.
Ja kolęde miałem dawno. opowiadał że pracował(jako ksiądz) w areszcie śledczym i w powprawczaku ze jego normalna lekcja była taka : Jeden uderza drugiego o kaloryfer, dwóch wystawia takiego chłopca za okno itp. ehh szkoda gadać na taką klase 