FRIHOSTFORUMSFAQTOSBLOGSDIRECTORY
You are invited to Log in or Register a Frihost Account!

to, co ja napisałem

 


cos
inni wklejali to i ja wkleję. nie chce mi się szukać odpowiedniego do tego forum a tu są na prawdę konkretni ludzie, którzy potrafią trzeźwo oceniać. życzę miłej lektury
Quote:

Czy taki tryb życia można nazwać wegetacją? Wydaje mi się, że tak, w końcu nie robię nic nowego, wszystko jest takie oklepane, powtarza się, ale może jednak...
Mam na imię Karol Oliwa. Mieszkam na przedmieściach Krakowa i pochodzę z rodziny, która przynależy do tak zwanej klasy średniej. Lat mam 17, ale pomimo tego, że trochę przeżyłem, nie pamiętam zbyt wielu szczęśliwych momentów. Moje życie toczyło się wokół moich niepowodzeń na polu za równo miłosnym jak i edukacyjnym. Pierwszych kilka klas przeszedłem bez szwanku, byłem nawet uznawany za genialne dziecko, ale później zatraciłem się w pochlebstwach… ale mniejsza z tym!
Jak napisałem na początku, moje życie jest bardzo monotonne. Budzę się – idę do szkoły – wracam ze szkoły – siadam przed kompem – siedzę do późna w nocy – idę spać. Nie raz próbowałem zburzyć tę monotonię mojego życia, ale nie udało mi się… nadal nie może mi się udać. Doszedłem do wniosku, że nie mam silnej woli, że nie potrafię złamać rutyny dnia codziennego, chociaż jej nienawidzę… nienawidzę się za to, że pomimo tego, że brakuje mi znajomych, przyjaciół, spotkań z nimi, miłości, kobiety, która pomogłaby mi przetrwać wszystkie upadki, pomogłaby mi powstać, pomimo tego nie potrafię wstać i powiedzieć sobie: „dość tego komputera, trzeba przełamać rutynę, wychodzę >>gdzieś<<!” Po prostu nie potrafię…
Zacząłem ostatnio czytywać romanse – powieści, których jeszcze kilka lat temu nie tknąłbym się okutym drągiem. Ale ja znam powód, dla którego powieści romantyczne mnie nie odrzucają. Dlatego, że bohaterowie romansów zawsze osiągają szczęście. Zawsze, pomimo wielu przeciwności, na końcu są razem, a ja nigdy takiego szczęścia nie osiągnąłem. Nie osiągnąwszy spełnienia we własnym życiu karmię się szczęściem innych, gdyż mi tego brakuje. W romansach mężczyzna zawsze jest z tą swoją ukochaną, wymarzoną kobietą, a ja nigdy czegoś takiego nie osiągnąłem… dlatego czytuję powieści romantyczne.
Co tu dużo mówić, nie jest mi na tym świecie szczególnie dobrze, przez co szukam zatracenia w powieściach, w Internecie. A im bardziej się w tym, co tu dużo mówić, -wirtualnym, świecie zatracam tym bardziej jestem zły na siebie, że ja nie działam. Że nie próbuję dostać tego, co bohaterowie romansów. Że nie próbuję osiągnąć pełni szczęścia, osiągnąć życiowego celu, jakim jest założenie rodziny i pogłębianie wiedzy na jakiś konkretny temat…
Ja wegetuję…
Nie potrafię się skupić, wałkuję ciągle tylko to, co tak naprawdę nie jest ważne.
Gdybym umiał, to poszedłbym gdziekolwiek, gdzieś… nie ważne gdzie, ważne żeby wybić z domu, zaczerpnąć świeżego powietrza, spotkać się ze znajomymi. Ale nie mogę! Czuję się zintegrowany z tą monotonią życia. Jakbym był do niej przywiązany liną. Liną… Ba! Stalową liną. Nie potrafię zerwać więzów, uwolnić się. I to właśnie jest powód, dla którego tak się zmieniłem.
Wszystko zaczęło gdy złamałem sobie nogę, co spowodowało przerwę w uprawianiu przeze mnie jakiegokolwiek sportu. No, chyba, że szachy... Przez tę kontuzję miałem utrudniony kontakt z kolegami, ponieważ dla nich liczył się głównie sport. Ja nie mogłem z nimi biegać za piłką więc siedziałem w domu. Nie mogłem zbyt wiele robić, gdyż byłem raczej poważnie uziemiony. Czytałem książki i surfowałem po Internecie. I to jest właśnie moment, w którym zboczyłem z wcześniej obranej ścieżki. Zmieniłem kurs, ponieważ nie mogłem grać w piłkę nożną a koledzy nie pamiętali o mnie zbytnio, porozmawiać z nimi mogłem jedynie przy użyciu komunikatora internetowego.
Wtedy przestałem wychodzić z domu. Zacząłem w pełni poświęcać się komputerowi, a że były wakacje nie musiałem odrabiać zadań domowych ani się uczyć więc coraz więcej czasu poświęcałem na przeglądanie for dyskusyjnych, graniu w gry on-line czy pisaniu artykułów. Był nawet taki okres, kiedy w ogóle nie wychodziłem z domu, tylko non-stop siedziałem przed komputerem i gapiłem się w monitor. Wzrok zaczął się mi psuć, a ja zacząłem głupieć. Moje IQ malało z tygodnia na tydzień aż nadszedł dzień pierwszego września. Wtedy zaczął się koszmar… Przyzwyczajony do tego, że chodzę spać koło godziny 3-4 nad ranem i wstaję około godziny 11 nie mogłem dostosować się do wstawania o 7 rano, a zasnąć nie mogłem przed 2 w nocy. Do szkoły chodziłem niewyspany a nawet często się spóźniałem.
To był początek końca…
Zmęczony biegiem, którym było moje życie, rozważałem pozbawienie siebie życia. A wszystko przez to, że uzależniłem się od komputera… Musiałem siedzieć przed monitorem przynajmniej 6 godzin dziennie bo nie wytrzymywałem psychicznie, a przecież zadania się same nie odrobią, a poza tym przecież musiałem się uczyć. Z zadaniami nie było jeszcze tak źle, gdyż zawsze można odpisać, ale wypracowania to zbyt dużo… Ten bieg pozbawił mnie mojego głównego atutu jeżeli chodzi o zdobywanie wiedzy, którym było słuchanie na lekcji i zapamiętywanie większości. Już taką miałem fenomenalną pamięć, że gdy raz coś usłyszałem to pamiętałem przez dłuższy czas bez potrzeby powtarzania. Ale ja przecież bardzo krótko spałem, przez co odsypiałem na lekcjach. Ten okres mojego życia był istnym koszmarem!
Dopiero po trzech miesiącach tej mordęgi zacząłem uwalniać się od komputera, ale tylko na rzecz innych rozrywek. Zamiast patrzeć się jedynie w monitor patrzyłem się także w ekran telewizora lub w kartki książek.


Last edited by cos on Sat Nov 05, 2005 8:25 pm; edited 2 times in total
rohis
to moze ja ekleje jakiegos ebooka 'do oceny' i przy okazji nabije sobie 'pare' punktow?
cos
rohis wrote:
to moze ja ekleje jakiegos ebooka 'do oceny' i przy okazji nabije sobie 'pare' punktow?

to, co jest tutaj jest moim dziełem. jeżeli nie wierzysz to trudno. a co do pkt. to mi na nich tak bardzo nie zależy, bo, jak już wiele razy ludzie pisali, starczy napisać post dziennie i się ma server.
skoczek_2002
Wiesz nie podoba mi się... Trochę taki dziwny styl przedewszystkim...
cos
skoczek_2002 wrote:
Wiesz nie podoba mi się... Trochę taki dziwny styl przedewszystkim...

ja ani przez chwilę nie myślałem, że tobie może się to spodobać.
skoczek_2002
Wiesz nie wszyscy lubi± tego typu teksty... Po prostu ten twój tekst nie potrafi zwrócić uwagi w¶ród tłumu prac... Zaczyna się nudno i tak samo ci±gnie...
cos
skoczek_2002 wrote:
Wiesz nie wszyscy lubi± tego typu teksty.

możesz sprecyzować jakiego typu Question co ci siękonkretnie nie podoba Question
fallco
sam tekst ocenilbym na 4- , ale do czego zmierzasz? bo szczerze to nie widze celu takoego pisania... mozesz powiesz co chciales pokazac ?
powiem jeszcze ze takie teksty kojarza mi sie z analiza psychofizyczna Smile
cos
tekst nie jest jeszcze skończony, to co piszę bdzie rozwijane. wprowadzam jeszcze pewne poprawki i uzupełniam całą historię. jak napiszę kolejny dłuższy kawałek to wrzucę tutaj.
fallco wrote:
do czego zmierzasz? (...) takie teksty kojarza mi sie z analiza psychofizyczna Smile (...) mozesz powiesz co chciales pokazac ?

do czego zmierzam, mówiąc szczerze, sam nie wiem. chcę napisać coś w czym będzie dużo prawdy, co bdzie się dobrze czytać. w sumei to wychodzi mi w pewien sposób analiza ludzkich reakcji, pragnień Laughing Wink tekst ten jest pisany na moich pewnych doświadczeniach. nie powiem co konkretnie jest prawdą, ale wiedzcie, że pewna część Wink
jak napiszę więcej to tu wrzucę
Arin
Po przeczytaniu ostatniego akapitu zapytałem siebie - a gdzie reszta tekstu? :) Moim zdaniem brakuje Ci jakiegoś zakończenia. Opisałeś życie "koszmarne", potem napisałeś że zacząłeś z niego wychodzić. Jasno dajesz do zrozumienia że bohater tego opowiadania pisze sobie taką retrospekcję. Musisz to pociągnąć, choćby dlatego że jestem ciekaw co było dalej :).

Jeśli chodzi o styl pisania to nie jest zły, ale może być lepszy. Choć z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę, że sama koncepcja tego opowiadania nie pozwala Ci za bardzo piórem szaleć, więc poważniejszą ocenę Twojego stylu można ferować dopiero po przeczytaniu jeszcze przynajmniej kilku tekstów.

Ale wiesz co jest najważniejsze? Że Ci się chce! Że chce Ci się być kreatywnym i chce Ci się używać głowy do czegoś więcej niż czaterii ;). Nie porzucaj tego - rób sobie przerwy, ale twórz, nawet jeśli miałbyś to robić tylko do szuflady.


Cheers,
Arin.
cos
Arin wrote:

Jeśli chodzi o styl pisania to nie jest zły, ale może być lepszy.

tu się muszę z tobą zgodzić. sam zauważam, że jednak można by to ładniej ubrać, ale, co tu dużo gadać, nie jestem w stanie Sad . ale jak popiszę dłużej to styl mi się wyrobi Very Happy w końcu to jest moje pierwsze tak długie opowiadnie. wcześniej jak pisałem, to próbowałem pisać w świecie fantasy lub w średniowiecznym, a to nie wychodziło mi najlepiej. dopiero po przeczytaniu dwóch książek David'a Mitchell'a (Sen Numer 9 i Widmopis) doszedłem do wniosku, żę mogę napisać książkę o normalnym, szaro-burym (fajny zwrot Laughing ) człowieku, któremu przydarza się coś niecodziennego. i to mi chyba najlepiej wychodzi.
Wielkie podziękowania dla Pana Mitchell'a
Arin wrote:

Po przeczytaniu ostatniego akapitu zapytałem siebie - a gdzie reszta tekstu?

i miałeś rację. reszta tekstu miała się pojawić. i właśnie to robi. od razu zastregam, że to nie jest w żadnym wypadku koniec Exclamation Laughing

Quote:

Na początku czytywałem jedynie powieści kryminalne, ewentualnie przygodowe, ale to się z czasem zmieniło. Zacząłem czytać romanse, które w całości zaczęły pochłaniać mój czas. Już nie ciągnęło mnie tak do komputera, chociaż nadal spędzałem przed nim dużo czasu gdyż nie jest tak łatwo przestać być uzależnionym. Moi rodzice przyzwyczaili się do tego, że siedzę przed kompem i nawet mi wymówek nie robili, a że nie widywałem ich prawie w ogóle ponieważ chodzili na nocki, więc nie wiedzieli, że jest ze mną coś nie tak.
Może wam się wydawać, że kłamię, że nie jest możliwe żeby rodzice nie zauważyli, że mam problemy, ale tak było. Ja szedłem do szkoły na ósmą i wracałem o piętnastej a oni do pracy na czternastą a w domu byli około drugiej – trzeciej nad ranem. Stałem się odludkiem. Niby powinienem mieć kontakt z kolegami w szkole, ale ja w szkole spałem. Najgorsze było to, że przyjaciele mnie opuścili. Mam nadzieję, że gdyby jakiś kumpel przyszedł po mnie i wyciągnął na boisko czy w ogóle z domu to wszystko potoczyłoby się inaczej…
Już powoli zaczynałem wychodzić z dołu, który sam sobie wykopałem. Zaczęła mijać depresja i zacząłem dłużej sypiać. Po około sześciu miesiącach tego strasznego stanu zacząłem się wysypiać. Wtedy właśnie dotarło do mnie jak głęboki był ten dół i jaki postęp zrobiłem. Nie mogłem uwierzyć w to, że „to już pół roku”. Byłem jednak pod wrażeniem tego, że wyszedłem!
I wtedy dotarła do mnie tak straszna, okrutna myśl. Ponieważ byłem wtedy w trzeciej gimnazjum (siedemnaście lat skończyłem trzeciego stycznia) powinienem się przygotowywać do testu kompetencji, najważniejszego egzaminu w moim siedemnastoletnim życiu, a ja nie wiedziałem nic! W końcu przez od Sierpnia ani razu nie zajrzałem w domu do książki od czegokolwiek!

cdn. może jeszcze dzisiaj Laughing Very Happy
cos
sorry, że piszę post pod postem, ale tak każdy, nawet ten, kto czytał już poprzedni post, zauważy to, co chciałem napisać. poprawiłem jedno zdanie z pierwszej części. było:
Quote:
Zamiast patrzeć się w monitor patrzyłem się w ekran telewizora lub w kartki książek.

a jest:
Quote:
Zamiast patrzeć się jedynie w monitor patrzyłem się także w ekran telewizora lub w kartki książek.
uznałem, zę tak bdzie lepiej brzmiało, bo z tego, co napisałem wcześniej wynikało, że bohater porzucił komputer na rzecz TV oraz książek, a tak nie miało być. chodziło mi o to, że Karol oprócz kompa zauważa jeszcze książki i TV Laughing
fallco
Moja rada, nie wklejaj swiezego tekstu. odczekaj dzien i czytaj go na "zimno" wtedy bedziesz wylapywal sporo bledow i co najwazniejsze unikniesz ciaglych poprawek na forum Smile
Black & White
"Mam na imię Karol Oliwa"
Chyba powinno być "Nazywam się Karol Oliwa"

Pocz±tek mocno zasypany róznymi odmianami słowa "mój", oprócz tego kilka nieodpowiednich słów, np. "przed kompem".

"Ale ja znam powód, dla którego powie¶ci romantyczne mnie nie odrzucaj±. Dlatego, że bohaterowie romansów zawsze osi±gaj± szczę¶cie. Zawsze, pomimo wielu przeciwno¶ci, na końcu s± razem, a ja nigdy takiego szczę¶cia nie osi±gn±łem. Nie osi±gn±wszy spełnienia we własnym życiu karmię się szczę¶ciem innych, gdyż mi tego brakuje. W romansach mężczyzna zawsze jest z t± swoj± ukochan±, wymarzon± kobiet±, a ja nigdy czego¶ takiego nie osi±gn±łemdlatego czytuję powie¶ci romantyczne."

Napisałe¶ dwa razy to samo.

Przeczytałem do końca i jeden główny wniosek nasuwami się na my¶l.
Masz ubogie słownictwo, jak na osobę która pisze artykuły bardzo ubogie.
Sam artykuł niczym nie powala mimo iż ma bardzo ciekaw± tematykę i możnaby z niego zrobić naprawdę poruszaj±cy tekst ku przestrodze dla innych, że taki styl bycia to droga do tyłu.
cos
to nie jest artykuł Wink i dzięki na zwrócenie uwagi na te błędy. zara to porpawię. a co do tego:
Black & White wrote:

słów, np. "przed kompem".

tak miało być. w końcu to pisze siedemnastolatek. nie zapominaj Wink
cos
poprawiłem i teraz wygląda to tak:
Quote:

Nazywam się Karol Oliwa. (...)
Moje życie toczyło się głównie wokół niepowodzeń, które odniosłem za równo na polu miłosnym jak i edukacyjnym. Pierwszych kilka klas przeszedłem bez szwanku, byłem nawet uznawany za genialne dziecko, ale później zatraciłem się w pochlebstwach… ale mniejsza z tym! (...)
Doszedłem do wniosku, że nie mam silnej woli, że nie potrafię złamać rutyny dnia codziennego, chociaż jej nienawidzę… nienawidzę się za to, że pomimo tego, że brakuje mi znajomych, przyjaciół, spotkań z nimi, miłości, kobiety, która pomogłaby mi przetrwać wszystkie upadki, dzięki której miałbym siłę by z depresji wznieść się na wyżyny, pomimo tego nie potrafię wstać i powiedzieć sobie: „dość tego komputera, trzeba przełamać rutynę, wychodzę >>gdzieś<<!” Po prostu nie potrafię… (...)
Zacząłem ostatnio czytywać romanse – powieści, których jeszcze kilka lat temu nie tknąłbym się okutym drągiem. Ale ja znam powód, dla którego powieści romantyczne mnie nie odrzucają. Dlatego, że bohaterowie romansów zawsze osiągają szczęście. Zawsze, pomimo wielu przeciwności, na końcu są razem, a ja nigdy takiego szczęścia nie osiągnąłem. Nie osiągnąwszy spełnienia we własnym życiu karmię się szczęściem innych, gdyż mi tego brakuje. W romansach mężczyzna zawsze jest z tą swoją ukochaną, wymarzoną kobietą, której ja tak pragnę, a której nigdy nie miałem i mieć nie będę… dlatego czytuję powieści romantyczne.

jeżeli znajdziesz coś jeszcze to napisz. i czy popraiwłem to w dobry sposób Question
Reply to topic    Frihost Forum Index -> Language Forums -> Polish

FRIHOST HOME | FAQ | TOS | ABOUT US | CONTACT US | SITE MAP
© 2005-2007 Frihost, forums powered by phpBB.