Jakie książki ostatnio spowodowały, że "rzuciliście wszystko" i każdą
wolną chwilę, całe noce bądź nawet całe dnie czytaliście, czytaliście,
czytaliście...? U mnie to była Poczwarka Terakowskiej.
Jaki to rodzaj literatury?
Fantasy, coś jak Sapkowski.
Nie zwykłem czytać beletrystyki sam z siebie, jakoś nie mam motywacji. Co innego książki popularno-naukowe, np. ostatnio przeczytałem "Krótką historię czasu" Hawkinga, świetna książka. Teraz przymierzam się do "Hiperprzestrzeni" Kaku. Poza tym czytam też książki o tematyce informatycznej (np. "Symfonia C++ Standard" Grębosza). Zdarza mi się przeczytać czasami coś innego, jednak zazwyczaj są to lektury szkolne. Najbardziej chyba mnie wciągnął "Hobbit - czyli tam i z powrotem" Tolkiena, przymierzałem się nawet przeczytać trylogię "Władcy Pierścieni" jednak jakoś nie wyszło.
Ostatnio nic mnie tak głęboko nie wciągnęło, ale w całym życiu - i owszem. Pamiętam, że jedną z powieści Szklarskiego z serii o Tomku - pożyczoną od kolegi - czytałem do rana - potem oczywiście niewyspany do szkoły.
Obecnie mam dystans do książek - jeśli czytam, to spokojnie - jak dobra, to można się delektować treścią, językiem itd., a jak słaba, to nie ma czego żałować.
Przy okazji "Hobbit" to nie trylogia Tolkiena - też uważam, że Hobbita czyta się z przyjemnością i dużą łatwością.