Spotykają się dwaj absolwenci szkoły teatralnej.
-Cześć,co u ciebie słychać?
-Lepiej nie pytaj.Wracam z pracy,jestem taki zmęczony...
-A gdzie pracujesz?
-Pracuję jako sufler w teatrze dla mimów.
Młoda góralka przychodzi do matki i pyta się:
Matulu kochana kiej tu chopa chycić i jaki on mo być?
A matka odpowiada: pszede syćkim to musi być łoscendny, letko psygłupi i nie rusany.
Matuchna jak to nie rusany jesce psygłupi to sie trafi, ale nierusany? Ni ma takich. Sukoj to znondzies.
Mija kilka dni do matki do kuchni wpada córka i mówi:
- Matulu kochana chopa znalazłam idealny mój ci on bydzie.
- To łopowiadoj kiej goś chyciła.
- W knajpie.
- Jak to w knajpie?
- A normalnie psysiod sie do stolika postawił gorzołke i zaprosił do hotelu.
- To łopowiadoj, bo ciekawie godos.
A młoda góralka bez żadnego skrępowania mówi:
- Jak weslismy do pokoju to godoł coby dwa łóżka razem zsunoć i coby drugiej poscieli nie zuzywać.
- To łoscendny ale cy psygłupi?
- Psygłupi psygłupi matulu poduche zamiast pod głowe to mi pod pupe podsunoł.
- A nierusany?
- Matulu cołkiem nierusany jesce mioł folijke na siusioku.
Facet wkurzony na kumpla:
- Stasiek, dlaczego sam wypiłeś wszystkie piwka przeznaczone dla wszystkich?!
- Bo ja nie wierzę w przeznaczenie...
- Panie doktorze - pyta baba - do której pan przyjmuje?
Lekarz na to, pokazując kieszeń w fartuchu:
- Do prawej!
Odrapany i rozklekotany samochód wjeżdża na autostradę.
- 50 centów - mówi strażnik.
- Sprzedane! - odpowiada zadowolony kierowca.
Nie mam głowy do kawałów no ale...
Dwie blondynki wybrały się na przejażdżkę maluchem (Fiat 126p). Nagle maluch strzelił i zgasł. Blondynki zjechały na pobocze po czym wysiadły z auta. Jedna udała się na przód auta, druga na tył.
- Ej! Zgubiłyśmy silnik! - woła jedna podnosząc przednią maskę
- Nie martw się, z tyły mamy zapasowy - odpowiada druga.
Mnie za to śmieszą kawały informatyczno-matematyczno-fizyczne ;D. Zapewne ze względu na zainteresowania, oto kilka przykładów, co prawda trochę stare, ale może ktoś nie słyszał:
- Jak zająć programistę na dłuższy czas?
- Dać mu do przeczytania coś takiego:
Przeczytaj zdanie poniżej;
Przeczytaj zdanie powyżej;
Przychodzi admin do lekarza...
- Panie doktorze, coś mnie wątroba boli ostatnio...
- Co pan powie? A u mnie działa!
Spotykają się dwaj programiści:
- Słuchaj, potrzebuję generatora liczb losowych
- Siedem...
Czemu programiści mylą Haloween z Bożym Narodzeniem?
Bo 31oct = 25dec
Matematyk, lekarz i prawnik rozmawiają, czy lepiej mieć żonę, czy kochankę.
Lekarz mówi, że żonę: Żonaci żyją dłużej, zdrowiej się odżywiają i mniej się stresują.
Prawnik na to, że kochankę: Rozwód to tylko koszty i trudności...
A matematyk stwierdza, że żonę i kochankę. Bo gdy żona myśli, że jest się u kochanki, a kochanka, że jest się u żony, można spokojnie zajmować się matematyką.
-Co to jest pochodna imprezy?
-Jest to ilość alkoholu, który możemy kupić za sprzedane butelki pozostałe po imprezie.
-A co to jest udana impreza?
-Jest to impreza o niezerowej drugiej pochodnej.
Matematyk i fizyk dostali po desce z dwoma wbitymi gwoździami
tak, że jeden jest wbity do końca, a drugi trochę wystaje.
Poproszono ich by je wyciągnęli.
Fizyk zadumał się, zastosował dzwignię i już pierwszego gwoździa nie ma, z drugim tez jakoś się wymęczył.
Matematyk spojrzawszy na deskę po chwili zadumy stwierdził:
- hmm... przypadek z gwoździem wbitym do końca jest ciekawszy.
I zajął się tym przypadkiem ... Po długich męczarniach udało mu się
wyciągnąć gwóźdź wbity do końca, został wiec ten niedobity.
Patrzy... myśli...
- hmm... a ten przypadek możemy sprowadzić do rozwiązywanego uprzednio
problemu. I wbił gwóźdź do końca..
Rektor uczelni do pracowników wydziału fizyki:
- Dlaczego wasz wydział ciągle pożera tyle pieniędzy z budżetu na te swoje przyrządy i laboratoria? Czy choć raz nie możecie, tak jak dział matematyki, kupić sobie papier, ołówki i kosze na śmiecie albo tak jak wydział filozofii papier i ołówki ?
Trzech mężczyzn obserwuje dom. W pewnym momencie do domu wchodzą 2 osoby.
Za pół godziny wychodzą 3.
Biolog:
- Rozmnożyli się.
Fizyk:
- Nie, to błąd pomiaru!
Na co matematyk:
- Jak do środka wejdzie jeszcze jedna to dom będzie pusty...
| czarulit wrote: |
Jak zająć programistę na dłuższy czas?
- Dać mu do przeczytania coś takiego:
Przeczytaj zdanie poniżej;
Przeczytaj zdanie powyżej; |
hehe, dobre!
a teraz dosc absurdalny - sprawdzcie to:
spotykają sie dwa pączki
-cześć stary, co słychać?
-a wiesz, zdawałem ostatnio na studia
-i co, przyjeli cię?
- no co ty! pączka?

Naiwna
Spotykają się dwaj koledzy. Jeden mówi:
- Ty wiesz, jaka moja żona jest naiwna? Robi sobie prawo jazdy i
myśli, że jej dam samochód.
Na to drugi:
- To jeszcze nic. A moja jaka naiwna! Jutro jedzie do sanatorium,
zaglądam do torby a tam 10 prezerwatyw. I ona myśli, że ja przyjadę...
Rozwód
Adwokat pyta swojego klienta:
- Dlaczego chce się pan rozwieść?
- Bo moja żona cały czas szwenda się po knajpach!
- Pije?
- Nie, łazi za mną!
Żona do męża
- Zobaczysz, przyczepię kartkę nad naszym łóżkiem, że jesteś idiota.
Niech całe miasto się dowie
Szczyt perswazji: Wmówić kobiecie, że miękki jest lepszy bo nie
uwiera.
Pewnego dnia tata słyszy jak Jasiu mówi modlitwę :
-Pobłogosław mamusie, tatusia babcie i pożegnaj dziadziusia.
następnego dnia dziadziuś umiera.
Miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusie, tatusia i pożegnaj babcię.
Następnego dnia babcia umiera.
Kolejny miesiąc później tatuś znów słyszy modlitwę Jasia:
-Pobłogosław mamusię i pożegnaj tatusia.
Następnego dnia tatuś uważał jak nigdy dotąd i wracając z pracy krzyknął na żone:
-Jestem wkurzony uważałem jak nic i nic mi się nie stało!
Żona na to:
-Gadasz jakieś głupswa a mi na rogu listonorz umarł
Na budowie:
Każdy robotnik nosi po dwie deski tylko Kowalski jedną, podchodzi do niego szef i mówi:
-Kowalski wszyscy noszą po dwie deski a ty tylko jedną co to ma znaczyć?
-Szefie, bo to kur.. lenie nie chce im się dwa razy chodzić.
List blondynki:
Pisze do ciebie tych parę linijek,żebyś wiedział,że do ciebie pisze.Jak ten list dostaniesz,to znaczy,że do ciebie doszedł.Jak go nie dostaniesz,to daj mi znać,to go wyśle jeszcze raz.Pisze do ciebie wolno,bo wiem,że nie potrafisz szybko czytać.
Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie,że najwięcej wypadków zdarza się kilometr od domu,więc przeprowadziliśmy się trochę dalej.Mieszkamy teraz w fajnej chałupce,jest tu pralka,choć nie jestem pewna,czy się nie zepsuła.Wczoraj wrzuciłam do niej pranie,pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło.Pogoda nie jest najgorsza,w zeszłym tygodniu padało tylko 2 razy, za pierwszym razem 3 dni,a za drugim 4.Co do kurtki,którą chciałeś wujek Piotr powiedział,że jak ci ją poślę z guzikami,to będzie dużo kosztować,bo guziki są ciężkie.Dlatego oderwałam guziki i włożyłam do kieszeni.
Twoja siostra Julka,która wyszła za mąż,w końcu urodziła, nie znamy jeszcze płci,więc ci nie powiem czy jesteś ciociom czy wujkiem.
Gorzej z twoim bratem Jankiem, zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki.Musiał iść do domu po drugi komplet,żeby nas wyciągnąć.
twoja mamusia Dusia.
PS chciałam ci włożyć do listu parę złotych,ale już zakleiłam...
Złapał diabeł Polaka, Ruska i Niemca.
Powiedział: Dam wam dwie kulki, jak ktoś z nimi zrobi takie coś czego jeszcze nie widziałem to go wypuszcze. Macie 2 tygodnie czasu.
Po dwoch tygdniach przychodzi do Niemca: Niemiec rzuca jedna kule, ta się odbija od kilku ścian i zatrzymuje sie dokładnie na drugiej.
Diabeł: Eeeee, widziałem.
Idzie do Ruska. ten sobie wsadza kulki do nosa skacze a po chwili jedna wychodzi lewym uchem, druga prawym.
Diabeł: Eeee, widzialem.
Ale Polaka wypuścił bo czegoś takiego jeszcze nie widział.
Polak jedna kulkę zepsuł, drugą zgubił.
Po ostatnim meczu Polaków słyszałem coś takiego:
Turbodynomen nie umieł strzelić samobója, Gancarczyk strzelił i zawstydził Turbodynomena.
Ja usłyszałam podobny
Beenhakker przegrał większość meczy (z) Polską.
Majewski zawstydzi Beenhakkera i przegra je wszystkie!
Ale nie wiem czy to takie śmieszne
Bardziej "sad, but true"...
Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi, lecz bardzo wstydził się jej wiejskiej wymowy. Postanowił wysłać ją do Ameryki, aby tam nabyła manier, a przede wszystkim nauczyła się po "miejsku" mówić.
Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:
- Heloł bejbi! Heloł bejbi!
- O, proszę, jak ładnie! - myśli mąż.
A ona krzyczy dalej:
- Heloł bejbi! Juści jezdem nazad!
Ilu psychoanalityków potrzeba, żeby wykręcić żarównkę? Dwóch: jeden zmienia żarówkę, a drugi trzyma mu penisa tfu! matkę! tfu!! DRABINĘ!!!