Ostatnio głośno się mówi o końcu świata, który ponoć ma być w 2012... jedni się śmieją, że to dlatego iż euro odbywa się tam gdzie się odbywa
Inni strajkują nie widząc sensu dalszych starań w życiu - w końcu za 3 lata wszystko się skończy. Co wy o ty myślicie?
Znów kłania się religia...
Szczerze zainteresował mnie ten temat i zacząłem szukać czegoś więcej na temat 2012r. Znalazłem w bibliotece mojej ulubionej książkę Michaela Drosnin'a, który odczytuje zawarty w biblii kod. Umieszcza grafiki wraz z kawałkami pisma tak że litery są osobno, równo ułożone poziomo i pionowo. Na szybko przeczytałem, no i odczytuje wydarzenia z Izraelem związane, śmiercią Kennediego... straszne jednak było jak na samym końcu zobaczyłem grafikę z zaznaczonym kodem.
Hasła 1 grafiki:
- Kometa
- W 5766/2006
- Rok przewidywany dla świata
Hasła 2 grafiki:
- Kometa
- 5772/2012
- Ziemia unicestwiona
Hasła 3 grafiki:
- Kometa
- Zostanie rozkruszona, rozerwę ją na kawałki
- 2012
5766 i 5772 to lata liczone według kalendarza hebrajskiego - tak przynajmniej mi się wydaje.
PS. Żałuję że nie znam języka w którym biblia została zapisana oryginalnie 
Szczerze? Mi te końce świata już powoli bokiem wychodzą
Jakby na to nie patrzeć - przeżyliśmy ich już na prawdę sporo. Za każdym razem to była właśnie "Ta jedyna słuszna" przepowiednia ... i za każdym razem była klapa
Jak coś w nas pierdddddd...uknie no to ok
Ja nie mam zamiaru się tym przejmować
Po prostu jest grupa ludzi, żerujących na strachu. Puszczają w obieg teorie i potem sobie na tym w jakiś sposób zarabiają 
Myślę, że skoro naukowcy, tak znienawidzeni przez społeczeństwo, które ich nie rozumie, byliby w stanie przewidzieć jakiś kawał skały zmierzający w naszą stronę - po to tysiące teleskopów oraz fakt, że w kosmosie wszystko jest strasznie uporządkowanie, nie ma szans na to, że jakaś kometa nagle się zjawi. Zresztą słyszałem, że bez kitu jesteśmy zagrożeni zderzeniem z jakąś asteroidą, ale dopiero za 20-30 lat i już teraz powoli kombinuje się plany aby zapobiec temu.
| c'tair wrote: |
| (...) po to tysiące teleskopów oraz fakt, że w kosmosie wszystko jest strasznie uporządkowanie, nie ma szans na to, że jakaś kometa nagle się zjawi. |
Po pierwsze - nie kometa (kawałek lodu) tylko asteroida (kawałek skały) jest zagrożeniem.
(Rozwijając nieco temat: asteroida (kawałek skały latający w kosmosie) --> meteor (kawałek skały, który wszedł w atmosferę Ziemi i uległ spaleniu) --> meteoryt (kawałek skały, który uderzył w Ziemię) - tak to mnej więcej wygląda o ile się gdzieś nie pomyliłem).
Kosmos jest dobrze zbadany... do pewnego stopnia. Nie pamiętam liczb ale badane są wszystkie obiekty większe niż ### w odległości nie większej niż ### co zapewnia nam - jak wspominałeś - kilkanaście/kilkadziesiąt lat względnego bezpieczeństwa/czasu reakcji.
A co do końca świata - nie, nie wierzę w to. Generalnie, czytając jakikolwiek tekst odpowiednio go układając możemy odczytać dowolny inny. Więc jakiś koleś, który potrafi odczytać z Biblii śmierć JFK, mnie nie przekonuje. Zwłaszcza, że idzie z prądem "katastrofy 2012".
Kto wie, co będzie w 2012. Ale panikować, bo ktoś powiedział, że będzie koniec? Bez-sensu. Podobnie jak b4r4t-owi, bokiem mi już wychodzą te wszystkie przepowiednie i ci wszyscy pseudo-prorocy...
Osobiście za bardzo w te wszystkie nagłe i niespodziewane końce świata nie wierzę i nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek uwierzył.
Z tego co pamiętam, koniec świata w 2012 roku przepowiadali też Inkowie.
Ja tam już w to nie wieże 
Odblokowałam topic - mam nadzieję, że będziecie się ładnie zachowywać
miłego postowania..
koniec świata zapowiadał że będzie czarny papież, kataklizmy, wojna no i 2012...
Kataklizmy... cały czas w sumie
Wojna... ruski i te sprawy
2012... już prawie
Czarny papież... czarny w sensie że czarnoskóry, uważa się za niego Obame... jest czarny i ma Ameryke na rozkazy, nie wiadomo co mu odbije i jak będzie sprawował rządy...
Nie widzi mi się koniec świata zgodnie z biblią ale jak każdy zacznie się tłuc, przyroda zacznie mordować coraz więcej ludzi to nawet nie zauważymy jak nas ubywać zacznie. Będzie nas mało, znó zaczną się koczownicy i te sprawy aż znów cała ziemia się zaludni xD NO chyba że planetę nam całkiem rozpierdutu
A ja mam na ten temat zupełnie inne zdanie. Nie chodzi o to bym wierzył (a nie wieżył) w koniec świata rozumiany potocznie, ale traktując koniec jako zdarzenie przełomowe, zmieniające coś co do tej pory istniało. W tym sensie może to oznaczać zarówno zniszczenie życia na Ziemi, koniec ludzkości, ale też poważny kataklizm lub z innej beczki koniec Kościoła. Można więc interpretować to różnie, w zależności od światopoglądu lub nastawienia.
Co do cytowanego tu tzw. kodu biblii nie jestem przekonany na 100%, gdyż nie mam dostępu do źródłowych danych, ani nie uczestniczyłem w takich pracach, ale wydaje mi się, że na podstawie wiedzy informatycznej i statystycznej takie zbiegi okoliczności co do sensownych skojarzeń są wysoce niepokojące a z przekształcenia szumu otrzymujemy szum, a nie spójne treści.
Z moich informacji historia jest znacznie ciekawsza i nie odnosi się jedynie do końca świata, ale ma związek z innymi wydarzeniami - znanymi już z historii - można poczytać np. na http://www.ndw.v.pl/art.php?nr=101
Jak dla mnie najbardziej prawdopodobne zagrożenie jest jednak przebiegunowanie Ziemi, które może spowodować nieprzewidywalne na razie skutki.
2012 nie jest ostatnią datą wskazywaną przez kod biblii i inne przepowiednie m.in. 2026.
Jeśli kogoś to nie obchodzi - niech śpi spokojnie - jak coś ma się stać to i tak się stanie, a zdrowie psychiczne ważniejsze.
Hmm to bardzo możliwe, aby koniec świata był w 2012 roku. Może zdarzyć się też za 5 minut, za minutę, nikt tak naprawdę nie zagwarantował nam, iż dożyjemy, jutra, doby, godziny czy minuty.
Twój koniec świata będzie wtedy, kiedy umrzesz, a śmierć tak naprawdę nie zależy od Ciebie.
Jak ludzie wogule mogą przewidywać koniec świata, skoro nie potrafią nawet określić dnia swojej śmierci.
Jeśli chodzi o wszelkie teorie potopowe, zmiany biegunów Ziemi, asteroidy to Ktoś naprawdę musi nad nami czuwać skoro Ziemie istnieje tyle miliardów lat i jest na niej jeszcze życie.
Prędzej sami się wykończymy, niż dożyjemy biblijnej apokalipsy, a Ci co przeżyją, o ile przeżyją tą "Apokalipsą" z czasem zamienią 3 wojną światową w historyjkę rodem z biblii.
Czyli zamiast rakiet nuklearnych, będą anioły z mieczem ognistym, zamiast samolotów jeźdzcy z kosami.... I otworzą się czeluście piekielne a z nich wyjdą - czołki 
A ja z tego co pamiętam to było szumu i hałasu jak się kończył 1999, że 2000 się wszystko skończy itp pierdoły. Gdzieś zasłyszałem, ze w 2012 nie ma być końca świata tylko, że pewne wschodnie państwo trzymające rękę na gazie zaatakuję Polskę 
hehe dobre wiecie co z tym koncem to troche sami ludzie wyolbrzymiaja ale i tak przyjdzie
kazdego z nas to czeka a najlepsze że żadna osoba nie zna daty ani
godz.. po co nad tym debatowac skoro i tak nie mozemy z tym nic zrobic !!! jestesmy tylko zjadaczemi chleba wiec korzystaj ile wlezie tak tylko aby nie trafić na państwowy garnuszek
no nic ja wywód zakończyłem powodzenia w rozmyślaniach
Nie wierze... Przeżyłem już ojej tyle zagład, kataklizmów i końców świata, nie wspominając o groźnych wirusach i zmasowanych atakach hakerów że jeśli takie coś wydarzyło by się na prawdę wątpię aby nasza "matka" ziemia przeżyła takie coś. Wizje nostradamusa itp. może po części się sprawdziły w niektórych przypadkach ale szczerze to po prostu bujna wyobraźnia ludzi nic więcej. Raczej stawiam zawszę na naukę, czyli lecąca w naszą stronę kometa (2012). W to akurat wierzę ale pytanie czy uderzy w ziemię... nie wiadomo, jest zbyt daleko by polemizować na ten temat. Równie dobrze może przez przypadek zderzyć się w czasie lotu z inna kometą która wytrąci jej trajektornię lotu i problem zniknie.
Wg. mnie te wszystkie przepowiednie to jedna wielka bujda by społeczeństwo miało o czym rozmawiać (weźmy np ten wątek
) poprzez zbijanie na tym kasy (audiotele-czy będzie koniec ziemi, wyslij smsa tak lub nie).
Tyle że my nie zbijamy na tym kasy tylko Pointy xD
2012 - euro, kometa, koniec świata
Dziwny zbieg okoliczności
Dla mnie samym końcem świata będzie owe euro, chociaż przyznam po ostatniej wizycie w poznaniu ciut się pozmieniało i dużo remontów dróg, poboczy itd Ładnie to wszystko wygląda, ale poznań to nie cała polska ^^
Tak (dopiero teraz...) sobie skojarzyłem...
| Czesław Miłosz wrote: |
„Piosenka o końcu świata”
W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie. |
I jak tu się nie zgodzić z Miłoszem?
Skądś to znam, możliwe, że nawet przerabiałem to w gimnazjum.
Może koniec świata będzie powolny? Może już się zaczął i powolutku, powolutku podkradnie się pod nas? Pewnego dnia zorientujemy się, że jest mało wody, mało czystego powietrza i już będzie za późno? Ocaleją nieliczni, aby odbudować, ale może odbudować inaczej? (Kantyk dla Leibowitza)
Nie kometa a planeta. Wymyślono sobie teorię, iż do ziemi zbliża się niewidzialna planeta, która ma w nas uderzyć.
Koniec świata miał być w 1997, w 2000 i jeszcze w 2000, którymś.
Proponuje litr czystej na noc, gdy wytrzeźwiejemy to dopiero będzie koniec świata 
| c'tair wrote: |
| Może koniec świata będzie powolny? Może już się zaczął i powolutku, powolutku podkradnie się pod nas? |
Chyba chodziło nawet o to, że końcem świata jest dla człowieka zwyczajna śmierć a ta spotyka co chwilę jakiegoś człowieka w naszym otoczeniu/na świecie.
@wiureczka: koniec świata to wypić w piątek wieczorem a w sobotę rano iść na próbę zespołu. a czysta apokalipsa to dużo wypić w piątek wieczorem a w sobotę o 10 rano mieć próbę zespołu, w którym gra się na perkusji...
...dobrze, że tym razem nie graliśmy trash metalowych coverów... co się nierzadko zdarza...
PS. Jeszcze 2 wypowiedzi i będzie okrągłe 500 postów!
jak ten czas szybko leci...
A wracając do tematu z którego lekko zboczyłem: podtrzymuje zdanie, że końca świata nie będzie a 2012 jest ,,odkrywany" w coraz większej ilości tekstów dlatego, że... wszyscy mówią o 2012. Koło się zamyka...
co roku sa jakies teorie na ten temat
np jak byla data 6/06/2006 to byly pogloski ze to dzien szatana bo 666 i bedzie koniec swiata. I co byl?? xD a apropo jezyka, w ktorym zostala napisana biblia to duzo i tak bys sie z niej nie dowiedzial moze cos z Apokalipsy Swietego Jana jedynie 
Coś czuję, że obecne wydarzenia będą pożywką dla ludzi wieszczących koniec świata
Świńska grypka ... globalna epidemia ... już w mediach trąbią, że za jakiś czas 1/3 ludzi będzie zarażona
Coś czuję, że spora grupa samozwańczych bogów/Jezusów/proroków nieźle na tym zarobi ... 
Smutne, ale będę uważał na wzmożoną działalność sekt. Jeśli mnie statystyki nie mylą to od zwykłej grypy w samych stanach umarło więcej osób niż od początku "pandemii" świńskiej grypy na całym świecie (jeśli dane podawane przez media są prawdziwe).
Znalazłem info, że 114 osób zaraziło się świńską grypą z czego 8 umarło. Tymczasem zwykła grypa zabija 250-500 tys osób rocznie...
Śmiech się we mnie zbiera jak słyszę o kolejnych grypach odzwierzęcych. Strachem mnie natomiast przeszywa ew zachorowania na ebolę. ,,Na szczęście" ebola jest jak granat - wybucha w jedym miejscu i prawie natychmiast zabija 90% ludzi. Robi to tak szybko, że nie ma nawet czasu na rozniesienie się...
...ale gdyby powstał szczep z dłuższym czasem inkubacji... Boże chroń...
--edit--
,,jeżeli EBOLA znajdzie się w Europie przewidywane jest zmiejszenie populacji ludzkiej o 80% w ciągu 6 miesięcy" --> http://www.eioba.pl/a98277/ebola_najgrozniejszy_wirus_swiata (nie dla wrażliwych ludzi)
| gecko wrote: |
| c'tair wrote: | | (...) po to tysiące teleskopów oraz fakt, że w kosmosie wszystko jest strasznie uporządkowanie, nie ma szans na to, że jakaś kometa nagle się zjawi. |
Po pierwsze - nie kometa (kawałek lodu) tylko asteroida (kawałek skały) jest zagrożeniem.
(Rozwijając nieco temat: asteroida (kawałek skały latający w kosmosie) --> meteor (kawałek skały, który wszedł w atmosferę Ziemi i uległ spaleniu) --> meteoryt (kawałek skały, który uderzył w Ziemię) - tak to mnej więcej wygląda o ile się gdzieś nie pomyliłem).
Kosmos jest dobrze zbadany... do pewnego stopnia. Nie pamiętam liczb ale badane są wszystkie obiekty większe niż ### w odległości nie większej niż ### co zapewnia nam - jak wspominałeś - kilkanaście/kilkadziesiąt lat względnego bezpieczeństwa/czasu reakcji.
A co do końca świata - nie, nie wierzę w to. Generalnie, czytając jakikolwiek tekst odpowiednio go układając możemy odczytać dowolny inny. Więc jakiś koleś, który potrafi odczytać z Biblii śmierć JFK, mnie nie przekonuje. Zwłaszcza, że idzie z prądem "katastrofy 2012".
Kto wie, co będzie w 2012. Ale panikować, bo ktoś powiedział, że będzie koniec? Bez-sensu. Podobnie jak b4r4t-owi, bokiem mi już wychodzą te wszystkie przepowiednie i ci wszyscy pseudo-prorocy... |
Kometa tez jest zagrożeniem. To także bryły skał. Gdy nie zdążyło się roztopić to khyyyy.
Moim zdanie jednak nastąpi osłabienie pole elektro-magnetycznego Ziemi i wzrost aktywności Słońca (wzmożone burze słoneczne przewidziane na 2012 rok), pole zostanie zdmuchnięte, a my się spalimy, wraz z ziemią.
| gecko wrote: |
@wiureczka: koniec świata to wypić w piątek wieczorem a w sobotę rano iść na próbę zespołu. a czysta apokalipsa to dużo wypić w piątek wieczorem a w sobotę o 10 rano mieć próbę zespołu, w którym gra się na perkusji...
...dobrze, że tym razem nie graliśmy trash metalowych coverów... co się nierzadko zdarza...
PS. Jeszcze 2 wypowiedzi i będzie okrągłe 500 postów! jak ten czas szybko leci...
|
Może jeszcze czymś nam się pochwalisz?
Koniec świata? Cholera. To 31.12.11. popełnię samobójstwo! Bo koniec świata jest straszny, a ja chcę umrzeć spokojnie/szybko/pewnie.
A czy każda śmierć nie jest małym osobistym końcem świata?
//Btw, z przedstawioną przez Was analizą wiersza Czesława Miłosza się nie zgodzę, ale to już taki ich urok, że każdy z nas może zrozumieć je na swój własny sposób.//
A czym różnić się będzie koniec świata od śmierci w wyniku nieszczęśliwego wypadku? A może koniec świata będzie długi i bolesny? Jak uciążliwa, śmiertelna choroba?
Jest tylko jedna różnica między nimi (o ile koniec świata nie będzie szybki). Mój dramat, moje nieszczęście, moja sprawa, ale tragedia bliskich mi osób - to jest to, co by mnie bardziej bolało od wszelkich cielesnych uszkodzeń.
I tylko tego bym się bała: masowej krzywdy wyrządzanej całej mojej rodzinie na moich oczach, ich cierpienia i własnej bezradności.
Wszystkie konce świata były już, jak dla mnie po prostu bajka. Jak usłyszę że będzie w nas kometa leciała z porządnego serwisu to może się przejmę. Tak to ogólnie bojkotuje takie zapowiedzi 
oczywiscie, ze nie bedzie w 2012
w tym roku sa mistrzostwa europy w pilce noznej w PL i musza sie one odbyc! 
| kubacz wrote: |
oczywiscie, ze nie bedzie w 2012 w tym roku sa mistrzostwa europy w pilce noznej w PL i musza sie one odbyc!  |
Ogólnie nie będzie ... a przynajmniej nie w taki sposób jak przepowiadają ...
Koniec świata zacznie się wtedy, gdy nasze słońce zacznie zwiększać swoją objętość ... zbliży się tak bardzo do ziemi, że ziemia nie będzie się nadawała do zamieszkania (o ile w ogóle nie zostanie pochłonięta) ... potem słońce zacznie się zapadać ... powstanie biały karzeł no i ... ŁUBUDU ... wszystko od początku ... tak zginie kolejna z nieskończonej ilości galaktyk ... rzecz praktycznie niezauważalna w odniesieniu do bezkresu wszechświata ... zostało nam więc kilka milionów lat pewnie ... straszne, nie?
Ale czym my się przejmujemy, jesteśmy gatunkiem, który uparcie sam chce się zniszczyć ... w końcu jeden wariat, z drugim wariatem odpalą jakieś ustrojstwa w "imię pokoju" i będzie po sprawie ... ale do tego też jeszcze kawałek czasu 
| b4r4t wrote: |
| kubacz wrote: | oczywiscie, ze nie bedzie w 2012 w tym roku sa mistrzostwa europy w pilce noznej w PL i musza sie one odbyc!  |
Ogólnie nie będzie ... a przynajmniej nie w taki sposób jak przepowiadają ...
Koniec świata zacznie się wtedy, gdy nasze słońce zacznie zwiększać swoją objętość ... zbliży się tak bardzo do ziemi, że ziemia nie będzie się nadawała do zamieszkania (o ile w ogóle nie zostanie pochłonięta) ... potem słońce zacznie się zapadać ... powstanie biały karzeł no i ... ŁUBUDU ... wszystko od początku ... tak zginie kolejna z nieskończonej ilości galaktyk ... rzecz praktycznie niezauważalna w odniesieniu do bezkresu wszechświata ... zostało nam więc kilka milionów lat pewnie ... straszne, nie?
Ale czym my się przejmujemy, jesteśmy gatunkiem, który uparcie sam chce się zniszczyć ... w końcu jeden wariat, z drugim wariatem odpalą jakieś ustrojstwa w "imię pokoju" i będzie po sprawie ... ale do tego też jeszcze kawałek czasu  |
A kto Ci takich bajek naopowiadał
Wyrośnijcie z tym psrepowiedni, prawdopodobnie żadna się nie spełni. W końcu będziemy mieszkać na Marsie więc czym się przejmujesz chłopie? ;>
| splitu007 wrote: |
| b4r4t wrote: | | kubacz wrote: | oczywiscie, ze nie bedzie w 2012 w tym roku sa mistrzostwa europy w pilce noznej w PL i musza sie one odbyc!  |
Ogólnie nie będzie ... a przynajmniej nie w taki sposób jak przepowiadają ...
Koniec świata zacznie się wtedy, gdy nasze słońce zacznie zwiększać swoją objętość ... zbliży się tak bardzo do ziemi, że ziemia nie będzie się nadawała do zamieszkania (o ile w ogóle nie zostanie pochłonięta) ... potem słońce zacznie się zapadać ... powstanie biały karzeł no i ... ŁUBUDU ... wszystko od początku ... tak zginie kolejna z nieskończonej ilości galaktyk ... rzecz praktycznie niezauważalna w odniesieniu do bezkresu wszechświata ... zostało nam więc kilka milionów lat pewnie ... straszne, nie?
Ale czym my się przejmujemy, jesteśmy gatunkiem, który uparcie sam chce się zniszczyć ... w końcu jeden wariat, z drugim wariatem odpalą jakieś ustrojstwa w "imię pokoju" i będzie po sprawie ... ale do tego też jeszcze kawałek czasu  |
A kto Ci takich bajek naopowiadał
Wyrośnijcie z tym psrepowiedni, prawdopodobnie żadna się nie spełni. W końcu będziemy mieszkać na Marsie więc czym się przejmujesz chłopie? ;> |
Jakich bajek, z wybuchnięciem słońca? Przecież to gwiazda jak każda inna i jak każda inna w końcu dopełni żywota ... na fizyce się nie słuchało?
A jeśli chodzi o tą broń - jest to prawdopodobne bo ludzie są nieobliczalni ... ale czy to będzie za 10, 100, 1000 czy 10000 lat - tego nie ma co przewidywać
A zamieszkanie na Marsie nie uratuje Cię przed prawami fizyki - "wypaleniem się" słońca 
Tak wypaleniem się Słońca. Bardzo ciekawy argument, przestudiuję. Ale jak zmyśliłeś, nie wiem co Ci zrobie za stracony czas
EDIT:
Przeczytałem co nie co. Zwracam honor, wg. Wiki za 5 mld tak ma się stać. Ciekawe czy moje 100xprawnuczki tego doczekają. Kto policzy?
Btw wpadła mi myśl jeszcze jedna. A jak Ziemia skończy wcześniej swój żywot? To co wtedy? Twoje filozofowanie będzie dupne 
Ziemia może skończyć żywot tylko, jak znikną warunki do życia
Nawet jak wymrą ludzie t jakieś życie przetrwa i znowu będzie się rozwijać
Wszystko może się zdarzyć dla tego przepowiednie są "z dupy wzięte" ... jedyne co pewne, to to, ze ogranicza nas właśnie wiek słońca ale wcześniej może się zdarzyć wiele więcej.
Swoją drogą - życie skończy się dużo wcześniej niż wybuch - już podczas powstawania olbrzyma
PS. W której klasie teraz nauczają o gwiazdach i planetach na fizyce? 
ok, ale zamin to slonce sie wypali, to minie jeszcze tyle czasu, ze ciezko to sobie w ogole wyobrazic. to prawie tak, jakby prehistoryczni mieli sie przejmowac pluskwa milenijna 2000 
| kubacz wrote: |
ok, ale zamin to slonce sie wypali, to minie jeszcze tyle czasu, ze ciezko to sobie w ogole wyobrazic. to prawie tak, jakby prehistoryczni mieli sie przejmowac pluskwa milenijna 2000  |
Dokładnie ... a ponieważ w najbliższym czasie nie wybuchnie to ludzie wymyślają sobie inne fobie nazywając je ładnie przepowiedniami
Wszechświat nie lubi próżni
Ludzie mają skłonności do wmawiania sobie czegoś i wierzenia w absurdy, zwłaszcza gdy się boją. Bardzo fajnie jest to ukazane w filmie "Mgła" gdzie zamknięci i zastraszeni ludzie tworzą własne społeczeństwo i nową religię 
To, że coś jest mało prawdopodobne - nie oznacza, że nie istnieje. Najbardziej prawdopodobna teoria dotycząca wyginięcia dinozaurów mówi o uderzeniu w Ziemię ogromnego ciała kosmicznego, czyli jednak może w nas coś trafić.
Samo proroctwo też nie jest niczym niezwykłym, o przyjściu na świat Mesjasza pisano w księgach żydowskich na wiele stuleci wstecz ( i niezależnie czy wierzymy w Boga czy nie - fakt pojawienia się chrześcijaństwa - jest faktem ).
Są notowane przypadki poprawnego przewidywania przyszłości w różnych kulturach i krajach na przestrzeni stuleci.
Nie wrzucajmy więc wszystkich przypadków do jednego worka wraz z oszustami, hochsztaplerami, oszołomami itd.
Co nie oznacza, że jestem zwolennikiem, albo namawiam kogokolwiek do zamartwiania się na wyrost potencjalną katastrofą w wymiarze globalnym - bo to do niczego nie prowadzi, ale poważna dyskusja i merytoryczne podejście do różnych - nawet niecodziennych koncepcji - to lubię.
| b4r4t wrote: |
Ludzie mają skłonności do wmawiania sobie czegoś i wierzenia w absurdy, zwłaszcza gdy się boją. Bardzo fajnie jest to ukazane w filmie "Mgła" gdzie zamknięci i zastraszeni ludzie tworzą własne społeczeństwo i nową religię  |
Hmm... Nie patrzyłam tak na ten film, gdy go oglądałam w kinie. Dla mnie był on okropną, bezduszną historią o beznadziejności ludzkiego życia i walki o nie. Wszyscy walczyli o wolność, nieliczni jej dostąpili, ale Ci, którym się to udało mieli ochotę umrzeć...
Poza tym, niesamowicie krwawe fragmenty odrzucały, a zakończenie było niczym policzek w twarz.
Tak miałby wyglądać nasz koniec? ;/
splitu007 - wg moich danych, Ziemia nie wybuchnie
(chyba, że czegoś nie doczytałam na fizyce)
tendencje do wybuchania mają jedynie gwiazdy 
| Sachi wrote: |
splitu007 - wg moich danych, Ziemia nie wybuchnie (chyba, że czegoś nie doczytałam na fizyce)
tendencje do wybuchania mają jedynie gwiazdy  |
Alleluja ... czyli jednak jeszcze uczą fizyki w szkołach 
No coś kiedyś gdzieś było wspominane...
| Sachi wrote: |
splitu007 - wg moich danych, Ziemia nie wybuchnie (chyba, że czegoś nie doczytałam na fizyce)
tendencje do wybuchania mają jedynie gwiazdy  |
no co Ty? a gdzie ja napisałem że wybuchnie? oO
Jak kto ciekawy, to 11 listopada ma być premiera filmu 2012 - zobaczymy zawczasu jak to może wyglądać wg filmowców. Na pewno się wybiorę.
A przecież przestrzegali nas wcześniej...
Wg filmowców? Ja już się naoglądałem ,,atak jadowitych pająków-zombie" i nie mam zamiaru tracić czasu na takie filmy...
...oczywiście do czasu, gdy pojawi się jakiś film naprawdę wart oglądnięcia... 
Sam nie wiem, czy wierzyć czy nie, ale po co się martwić na zapas? Lepiej żyć pełnią życia, póki możemy i cieszyć się tym co mamy.