Czy wierzysz w Boga? Czy Bóg istnieje? A może to jakaś inna siła? Co z kościołem latającego potwora Spaghetti? Czy to bezsens czy może jednak pokazuje, że wiara np. katolicka opiera się na takich samych, irracjonalnych przesłankach?
Czy wierzysz w Boga?
Wiara chrześcijańska z Bogiem na czele to chyba jedyna z religii, nad której prawdziwością można się zastanawiać... Dlatego pewnie najwięcej ludzi te religię wyznaje...
Osobiście nie wiem co o tym myśleć, jak można wierzyć w tworzenie świata przez Boga skoro mamy udowodnione naukowo że świat powstał z wielkiego wybuchu itp itd... Wiadomo że dowody naukowe są bardziej wiarygodne niż te spisane...
Jak zatem można NIE WIERZYĆ w narodziny i istnienie Jezusa skoro są na to dowody materialne... wszelakie pisma, ostatnim chyba największym osiągnięciem jest odkopanie gdzieś tam Ewangelii wg. Judasza, który opisuje wszystko po swojemu i zdradza sekret który powierza mu Jezus kiedy został wydany strażnikom... Być może chrześcijaństwo to wymysł Jezusa, który tak na prawdę był człowiekiem inteligentnym... Kopernik odkrył że krąży wokół słońca to czemu by Jezus nie mógł zaplanować i zapoczątkować religii chrześcijańskiej?
Tak więc wszystko co w Starym Testamencie to bujda, a co w Nowym to prawda?
Załóżmy że Nowy Testament jest prawdziwy... Jak wyjaśnić narodziny Jezusa z Maryi "zawsze dziewicy", albo wszelakie cudy? Nostradamus niby też zapowiadał II wojnę światową, a to nie cud?
Maryja "zawsze dziewica" mogła być tylko przykładem osoby bezgrzesznej, która poczęła cudotwórcę, a tak na prawdę zapoczątkowała go z jakimś mężczyzną. LaVey zapoczątkował satanizm, Jezus chrześcijaństwo... Podejrzewam że Jezus miał na celu pokierowanie ludźmi by żyli właściwie i bali się grzechu (bo to on "opowiedział" historię o Adamie i Ewie - sama z siebie nie powstała). Wszystko to było metaforą, w która ludzie głupi zaczęli ślepo wierzyć...
LaVey zakładając satanizm był organistą w kościele, a założył wiarę w szatana tylko dlatego, że uznał ludzi za słabych i głupich... grzeszyli "poza domem Boga" a wewnątrz przyjmowali Jezusa do serca... słabość, wiara czy głupota?
Kiedyś na przygotowaniu do bierzmowania zapytałem księcia dlaczego ludzie dobrzy, nikomu nie winiący odchodzą nieraz w wieku rozkwitu, a ci źli łamiący prawa biblii, terroryści itp żyją jeszcze dłużej... odpowiedział "bo ci dobrzy mają już miejsce w niebie, ci źli mają cały czas szansę na poprawę"... no to nie pozostałem dłużny i kontra zapytałem co z dziećmi, którzy od urodzenia nie mogą żyć np bez kroplówki albo od dziecka mają wadę, która w wieku 8 lat sadza ich do końca życia na wózku... jedynie na mnie popatrzył a potem zawołał go ministrant i na tym skończyła się nasza konwersacja... Właśnie - i tutaj jest ten zonk, na to pytanie nie ma odpowiedzi ani w piśmie świętym ani nigdzie indziej... znalazło by się jeszcze kilka dziur których Jezus nie przewidział i które mogą być dowodem na to ze Boga tak na prawdę nigdy nie było i nie będzie...
PS. Za tego posta proszę coś koło 50 punktów
Osobiście nie wiem co o tym myśleć, jak można wierzyć w tworzenie świata przez Boga skoro mamy udowodnione naukowo że świat powstał z wielkiego wybuchu itp itd... Wiadomo że dowody naukowe są bardziej wiarygodne niż te spisane...
Jak zatem można NIE WIERZYĆ w narodziny i istnienie Jezusa skoro są na to dowody materialne... wszelakie pisma, ostatnim chyba największym osiągnięciem jest odkopanie gdzieś tam Ewangelii wg. Judasza, który opisuje wszystko po swojemu i zdradza sekret który powierza mu Jezus kiedy został wydany strażnikom... Być może chrześcijaństwo to wymysł Jezusa, który tak na prawdę był człowiekiem inteligentnym... Kopernik odkrył że krąży wokół słońca to czemu by Jezus nie mógł zaplanować i zapoczątkować religii chrześcijańskiej?
Tak więc wszystko co w Starym Testamencie to bujda, a co w Nowym to prawda?
Załóżmy że Nowy Testament jest prawdziwy... Jak wyjaśnić narodziny Jezusa z Maryi "zawsze dziewicy", albo wszelakie cudy? Nostradamus niby też zapowiadał II wojnę światową, a to nie cud?
Maryja "zawsze dziewica" mogła być tylko przykładem osoby bezgrzesznej, która poczęła cudotwórcę, a tak na prawdę zapoczątkowała go z jakimś mężczyzną. LaVey zapoczątkował satanizm, Jezus chrześcijaństwo... Podejrzewam że Jezus miał na celu pokierowanie ludźmi by żyli właściwie i bali się grzechu (bo to on "opowiedział" historię o Adamie i Ewie - sama z siebie nie powstała). Wszystko to było metaforą, w która ludzie głupi zaczęli ślepo wierzyć...
LaVey zakładając satanizm był organistą w kościele, a założył wiarę w szatana tylko dlatego, że uznał ludzi za słabych i głupich... grzeszyli "poza domem Boga" a wewnątrz przyjmowali Jezusa do serca... słabość, wiara czy głupota?
Kiedyś na przygotowaniu do bierzmowania zapytałem księcia dlaczego ludzie dobrzy, nikomu nie winiący odchodzą nieraz w wieku rozkwitu, a ci źli łamiący prawa biblii, terroryści itp żyją jeszcze dłużej... odpowiedział "bo ci dobrzy mają już miejsce w niebie, ci źli mają cały czas szansę na poprawę"... no to nie pozostałem dłużny i kontra zapytałem co z dziećmi, którzy od urodzenia nie mogą żyć np bez kroplówki albo od dziecka mają wadę, która w wieku 8 lat sadza ich do końca życia na wózku... jedynie na mnie popatrzył a potem zawołał go ministrant i na tym skończyła się nasza konwersacja... Właśnie - i tutaj jest ten zonk, na to pytanie nie ma odpowiedzi ani w piśmie świętym ani nigdzie indziej... znalazło by się jeszcze kilka dziur których Jezus nie przewidział i które mogą być dowodem na to ze Boga tak na prawdę nigdy nie było i nie będzie...
PS. Za tego posta proszę coś koło 50 punktów
Wierzę w Boga, ale raczej nie praktykuję. Wychodzę z założenia iż każdy ma kościół w sobie, Bóg jest wszędzie tak więc modlić mogę się wszędzie i tak mnie usłyszy.
W Boga jak naj bardziej ale w kosciol nie bo to dla mnie raczej instytucja nie majaca wiele wspolnego z wiara.
Ja wiem, ze po przystapieniu do EU w i silnym parciu na Zachód, troche sie nam w głowa przewraca.
Mam jedną z najpiekniejszch tradycji związnych scisle z kościołem katolicki.
Niestety wraz z otwarciem na " Zachód" nasze społeczeństwo poddawane jest ogromnej laicyzacji!!!
Ludzie zapominaja , odchodza i małpuja za Anglikami, niemcami, Francuzami ich kiepskie obyczaje!!!
Będąc w Anglii byłem świadkiem rozmowy starszej juz kobiety z jej rówiesniczka, która na zdanie Wkrótce Wielkanoc, odpowiedział, że to świetny czas na troche pracy w ogródku??
W Polsce coraz popularniejsze stają sie wyjazdy wile ludzi w duzych miastach zamiast mysleć o rodzinnych świetach jedzie sobie na wakacje np do Egipt, Tunezja. O zgrozo. To po co te świeta może po prostu przedłuższym okers urlopowy i kwita. A nie będziemy zasłaniali się świetami!!!
Mam jedną z najpiekniejszch tradycji związnych scisle z kościołem katolicki.
Niestety wraz z otwarciem na " Zachód" nasze społeczeństwo poddawane jest ogromnej laicyzacji!!!
Ludzie zapominaja , odchodza i małpuja za Anglikami, niemcami, Francuzami ich kiepskie obyczaje!!!
Będąc w Anglii byłem świadkiem rozmowy starszej juz kobiety z jej rówiesniczka, która na zdanie Wkrótce Wielkanoc, odpowiedział, że to świetny czas na troche pracy w ogródku??
W Polsce coraz popularniejsze stają sie wyjazdy wile ludzi w duzych miastach zamiast mysleć o rodzinnych świetach jedzie sobie na wakacje np do Egipt, Tunezja. O zgrozo. To po co te świeta może po prostu przedłuższym okers urlopowy i kwita. A nie będziemy zasłaniali się świetami!!!
Dobry post, Tomaszydlo - u mnie masz te 50pkt
.
Odnoszę wrażenie, że określenie "Boga" w temacie odnosi się do ściśle chrześcijańskiego Boga - moja odpowiedź to zdecydowane NIE. Znajduję zbyt wiele sprzeczności w samej biblii, w tym doskonałym słowie Bożym. Zbyt wiele też jest dziwnych rzeczy o tej religii, choćby fakt odłamów i to, że każdy odłam głosi, że to jednak on jest prawdziwy a inne nie... Oraz to, że jest wiele cech wspólnych z innymi religiami - "Dzień narodzin Mitry, czyli 25 grudnia został w IV wieku przyjęty jako dzień narodzin Chrystusa - obecnie pokrywa się z chrześcijańskim świętem Bożego Narodzenia." (wikipedia). To, że można sobie ustanawiać narodziny swojego Mesjasza w zależności od zachcianek, sprzeczność modlitwy z wolną wolą czy "boskim planem" - po co się modlić, jeżeli czyjaś śmierć i tak jest w tym planie? Skoro Bóg jest wszechwiedzący to doskonale powinien wiedzieć czemu się modlisz i jaki Ci sprawi ból jeśli czegoś nie zrobi, lecz on na to przyzwala...
Wreszcie ludzie rzucający tekstami typu "błogosławieni Ci, którzy nie widzieli a wierzą..." - kiedyś, za czasów pisania biblii Bóg się objawiał całkiem często, a jak już to całkiem pokaźnie - filary dymu czy ognia, rozstępowanie się morza, deszcz jedzenie itp. a teraz jakoś nie.
Jestem za laicyzacją społeczeństwa, niech zobaczą, że wiara najlepiej nadaje się aby rodzić nienawiść, bo daje świetne preteksty do poczucia się lepszym - wystarczy spojrzeć na post Mazur02'a -
a wiadomo, że jak lepszy ma racje to musi wbić ją do głowy tym głupszym, najlepiej młotkiem.
Oczywiście, nie mam nic przeciwko samej wierze, pod warunkiem, że jest to sprawa osobista każdego człowieka, a nie jak jakiś duchowny krzyczy z ambony, że katolicy są w Polsce prześladowani (raptem ponad 85% społeczeństwa jest prześladowana Oo..).
Odnoszę wrażenie, że określenie "Boga" w temacie odnosi się do ściśle chrześcijańskiego Boga - moja odpowiedź to zdecydowane NIE. Znajduję zbyt wiele sprzeczności w samej biblii, w tym doskonałym słowie Bożym. Zbyt wiele też jest dziwnych rzeczy o tej religii, choćby fakt odłamów i to, że każdy odłam głosi, że to jednak on jest prawdziwy a inne nie... Oraz to, że jest wiele cech wspólnych z innymi religiami - "Dzień narodzin Mitry, czyli 25 grudnia został w IV wieku przyjęty jako dzień narodzin Chrystusa - obecnie pokrywa się z chrześcijańskim świętem Bożego Narodzenia." (wikipedia). To, że można sobie ustanawiać narodziny swojego Mesjasza w zależności od zachcianek, sprzeczność modlitwy z wolną wolą czy "boskim planem" - po co się modlić, jeżeli czyjaś śmierć i tak jest w tym planie? Skoro Bóg jest wszechwiedzący to doskonale powinien wiedzieć czemu się modlisz i jaki Ci sprawi ból jeśli czegoś nie zrobi, lecz on na to przyzwala...
Wreszcie ludzie rzucający tekstami typu "błogosławieni Ci, którzy nie widzieli a wierzą..." - kiedyś, za czasów pisania biblii Bóg się objawiał całkiem często, a jak już to całkiem pokaźnie - filary dymu czy ognia, rozstępowanie się morza, deszcz jedzenie itp. a teraz jakoś nie.
Jestem za laicyzacją społeczeństwa, niech zobaczą, że wiara najlepiej nadaje się aby rodzić nienawiść, bo daje świetne preteksty do poczucia się lepszym - wystarczy spojrzeć na post Mazur02'a -
| Quote: |
| Ludzie zapominaja , odchodza i małpuja za Anglikami, niemcami, Francuzami ich kiepskie obyczaje!!! |
Oczywiście, nie mam nic przeciwko samej wierze, pod warunkiem, że jest to sprawa osobista każdego człowieka, a nie jak jakiś duchowny krzyczy z ambony, że katolicy są w Polsce prześladowani (raptem ponad 85% społeczeństwa jest prześladowana Oo..).
c'tair popieram
religia jest kwestią osobistą moje nastawienie i relacje z Bogiem/Energią/Stwórcą nie powinny nikogo interesować a jeśli już interesują to nie powinien ten ktoś mnie potępiać że myśle inaczej niż on
wyznaje zasade że myśl kształtuje rzeczywistość i interesuje się rozwojem duchowym dość mocno ... ale nikt mnie nie przekona że opuszczenie niedzielnej mszy świętej jest grzechem śmiertelnym czy że należy się spowiadać co najmniej raz w roku bo Bóg tak chce
... zastanawiałem się kiedyś i za czasów liceum próbowałem nawet porozmawiać z katechetką jak to jest że można sobie kupić (znaczy się "dostąpić" ;P) odpust zupełny (a w sumie co to w ogóle jest i jakim prawem istnieje ;P) ale niestety zostałem uciszony słowami "co z Ciebie za katolik skoro nie wiesz takich rzeczy!?"
a ja najzwyczajniej w świecie zostałem wbrew mojej woli przyłączony do tej "społeczności" ale teraz staram się od niej odciąć ... nie twierdze że "słowo Boże" czy "nauki Chrystusa" są czymś złym ale moim zdaniem zostały za bardzo wypaczone przez kościół który naginał to i owo (nie bójmy się tego mówić) żeby tylko jego wpływy rosły w siłe
chcesz w to wierzyć proszę bardzo po to właśnie masz wolną wole ale na Boga! najpierw troche pomyśl a jeśli myślenie nie jest Twoją najmocniejszą stroną to postaraj się "poczuć" czy to aby najlepsza droga dla Ciebie a nie chodź ślepo za większością 
religia jest kwestią osobistą moje nastawienie i relacje z Bogiem/Energią/Stwórcą nie powinny nikogo interesować a jeśli już interesują to nie powinien ten ktoś mnie potępiać że myśle inaczej niż on
ale niepotępianie powinno działać w obie strony, prawda?
więc dlaczego nie mogę mieć związku partnerskiego z moją partnerką (prawnie!), dlatego, że to obraża czyjeś uczucia religijne jeśli chodzi o (teologiczną) instytucję małżeństwa (kościelnego)?
więc dlaczego nie mogę mieć związku partnerskiego z moją partnerką (prawnie!), dlatego, że to obraża czyjeś uczucia religijne jeśli chodzi o (teologiczną) instytucję małżeństwa (kościelnego)?
Masz rację mtx, jednak trudno jest osiągnąć taki stan rzeczy jeśli są ludzie, którzy utrzymują, że Polska jest krajem katolickim, że tak naprawdę władza świecka to zło, albowiem władze powinien mieć tylko kościół. Męczy mnie gadanie o 'katolickiej przeszłości' o 'katolickim narodzie'. Było co było, teraz jest teraz - konstytucja chroni moje prawa wyznaniowe i zatem nikt nie może mi powiedzieć, że nie mogę robić czegoś sprzecznego z jego religią.
W Polsce jest jednak ten problem, że nikt nie ma władzy na książami, którzy przeszli do ofensywy, znaczy głoszą, że katolicy są atakowani... Znaczy myślę, że księży to boli jak patrzą jak pomniejsza im się stadko i wpływy (na ludzi oraz wpływy do kasy).
Pomimo, że nie przepadam za pewnymi grupami społecznymi czy etnicznymi to jednak nie przekładam tej niechęci na jednostki - znaczy nie lubię ciapatych, ale jak jakiegoś spotkam to sobie chętnie pogadam. Ale nie...
Kościół przenosi walkę z kościołów na ulicę - nawołuje do tradycji, nawołuje do piętnowania społecznego i pokazuje, że owieczki są lepsze - ty my zostaniemy zbawieni, my a nie wy haha.
W Polsce jest jednak ten problem, że nikt nie ma władzy na książami, którzy przeszli do ofensywy, znaczy głoszą, że katolicy są atakowani... Znaczy myślę, że księży to boli jak patrzą jak pomniejsza im się stadko i wpływy (na ludzi oraz wpływy do kasy).
Pomimo, że nie przepadam za pewnymi grupami społecznymi czy etnicznymi to jednak nie przekładam tej niechęci na jednostki - znaczy nie lubię ciapatych, ale jak jakiegoś spotkam to sobie chętnie pogadam. Ale nie...
Kościół przenosi walkę z kościołów na ulicę - nawołuje do tradycji, nawołuje do piętnowania społecznego i pokazuje, że owieczki są lepsze - ty my zostaniemy zbawieni, my a nie wy haha.
Znów mam sprzeczne odczucia co do wypowiedzi poprzedników. Niektórzy mieszają pojęcia bóg, wiara, kościół. Niektórzy starają się (co w pewnym sensie jest zrozumiałe, bo mieszkamy w Polsce) odnosić się jedynie do religii katolickiej.
W moim odczuciu na pogląd na sprawę wiary w boga zdecydowanie wpływa postawa instytucji kościoła, która w ostatnim ćwierćwieczu zdecydowanie się zmieniło na gorsze. Postawa wielu duchownych wtrącających się do polityki, ingerujących w życie prywatne innych na podstawie doktryny kościoła (a nie doktryny wiary) spowodowała właśnie odejście wielu ludzi od naturalnych w Polsce tradycji uczestnictwa w nabożeństwach, świętach rodzinnych, pomocy sąsiedzkiej lub wręcz publiczne działanie ostro przeciwdziałające katolikom i kościołowi.
A z drugiej strony ja i wielu ludzi na świecie wierzy, że oprócz nas istnieje coś więcej, coś co można różnie nazywać, ale niezależnie od naszych poglądów - istnieje, choć niekoniecznie jesteśmy w stanie zrozumieć jak i dlaczego.
Paradoksem staje się fakt, że wśród fizyków jądrowych, wybitnych naukowców jest wielu, którzy im bardziej wnikają w naturę wszechświata, tym bardziej przekonują się, że nie tylko "szkiełko i oko".
A co do prymitywnego podejścia do stworzenia świata znanego ze Starego Testamentu - biblia znana nam nie jest oryginałem, tylko kopią, po drugie dla ludzi prostych trzeba docierać w sposób prosty - nikt nie wytłumaczyłby w średniowieczu czym są mezony, czy neutrino, więc i tu można dać alegoryczną powiastkę.
Po trzecie nie uwzględniamy w tych rozważaniach możliwości istnienia kodu Biblii, czyli zaszyfrowanego przesłania dostępnego dopiero na odpowiednim poziomie wiedzy i cywilizacji.
Co do umierania małoletnich - jeśli bóg istnieje, czy to oznacza szczęście dla wszystkich? - to utopia, a z drugiej strony jeśli przyjmiemy istnienie reinkarnacji - śmierć niemowlęcia nie musi mu zamykać drogi w następnym wcieleniu. itd. itd. - mnóstwo wątpliwości i pytań - większość pozostanie jednak bez odpowiedzi.
W moim odczuciu na pogląd na sprawę wiary w boga zdecydowanie wpływa postawa instytucji kościoła, która w ostatnim ćwierćwieczu zdecydowanie się zmieniło na gorsze. Postawa wielu duchownych wtrącających się do polityki, ingerujących w życie prywatne innych na podstawie doktryny kościoła (a nie doktryny wiary) spowodowała właśnie odejście wielu ludzi od naturalnych w Polsce tradycji uczestnictwa w nabożeństwach, świętach rodzinnych, pomocy sąsiedzkiej lub wręcz publiczne działanie ostro przeciwdziałające katolikom i kościołowi.
A z drugiej strony ja i wielu ludzi na świecie wierzy, że oprócz nas istnieje coś więcej, coś co można różnie nazywać, ale niezależnie od naszych poglądów - istnieje, choć niekoniecznie jesteśmy w stanie zrozumieć jak i dlaczego.
Paradoksem staje się fakt, że wśród fizyków jądrowych, wybitnych naukowców jest wielu, którzy im bardziej wnikają w naturę wszechświata, tym bardziej przekonują się, że nie tylko "szkiełko i oko".
A co do prymitywnego podejścia do stworzenia świata znanego ze Starego Testamentu - biblia znana nam nie jest oryginałem, tylko kopią, po drugie dla ludzi prostych trzeba docierać w sposób prosty - nikt nie wytłumaczyłby w średniowieczu czym są mezony, czy neutrino, więc i tu można dać alegoryczną powiastkę.
Po trzecie nie uwzględniamy w tych rozważaniach możliwości istnienia kodu Biblii, czyli zaszyfrowanego przesłania dostępnego dopiero na odpowiednim poziomie wiedzy i cywilizacji.
Co do umierania małoletnich - jeśli bóg istnieje, czy to oznacza szczęście dla wszystkich? - to utopia, a z drugiej strony jeśli przyjmiemy istnienie reinkarnacji - śmierć niemowlęcia nie musi mu zamykać drogi w następnym wcieleniu. itd. itd. - mnóstwo wątpliwości i pytań - większość pozostanie jednak bez odpowiedzi.
CO to jest Bóg??
Napisał to jeden z forumowiczów (ale na innym forum). Wydzieliłem to sobie, bo zastanawiam się co się za takim postawieniem problemu kryje.
Napisał to jeden z forumowiczów (ale na innym forum). Wydzieliłem to sobie, bo zastanawiam się co się za takim postawieniem problemu kryje.
| Quote: |
| Mogę zadać pytanie: "Co to jest samochód?" i oczekiwać odpowiedzi. Wtedy ktoś opisze te "urządzenie". Po prostu zadaję pytanie o desygnat rzeczownika samochód i ktoś mi jest w stanie wskazać fizycznie istniejący byt.
Religie rozgraniczają naturę Boga od natury świata. Oddzielają jedno od drugiego. Zatem aby merytorycznie poprawnie postawić problem, należy rozmawiać o tym, o czym religie mówią, a nie np. mówić o bytach materialnych i udawać, że się mówi o Bogu. Zastanawia mnie jakiej odpowiedzi oczekuje yaotzin i czy rozumie, że zupełnie bezsensowne jest oczekiwać, że uzyska się odpowiedź na pytanie co to jest Bóg tego rodzaju, jak na pytanie co to jest samochód. I nie trzeba wcale wierzyć, aby to rozumieć. Przedmiotem poznania nauki są zjawiska i prawa przyrody. Każda nauka stosuje pewną metodę, do badania zjawisk i praw, które nimi rządzą. Powszechnie zaś we współczesnych religiach uważa się Boga za twórcą tychże zjawisk i praw. Bóg jest bytem o zupełnie innej naturze, niż to wszystko co bada nauka. Jeśli ktoś zada pytanie: "co jest X?", to dziś przyjęło się poszukiwać odpowiedzi zgodnie z metodą naukową - tej czy innej nauki. Natomiast pytanie "co to jest Bóg?" nie może być rozwiązywane w tych samym kategoriach, gdyż Bóg nie należy do przedmiotu poznania nauki. A zatem czy aby na pewno yaotzin stawia problem merytorycznie poprawnie? W kwestii istnienia Boga, musi być stosowana zupełnie innego rodzaju metoda poznania, niż ta, którą stosują nauki przyrodnicze. Przez ostatnie tysiąclecia trwa długi i powolny proces zwany wiarą. Nie można go przekreślić przeciwstawiając mu pytanie, które chce pomieszać metodę poznania nauki z wiarą, gdyż przedmiot poznania nauki nie obejmuje Boga. Można więc rozważyć, czy nie jest tak, że mamy tu dwie gry. I tak jak to jest w grach każda ma swoje reguły. To co jest słuszne i poprawne w jednej, nie jest słuszne i poprawne w drugiej. To również nie przekreśla ateizmu, ale z ateizmem scjentycznym kończy. Przeciwstawianie nauki wierze, nie zupełnie sensu. Natomiast takie stawianie problemu jak to czyni yaotzin to strata czasu. Przez długi czas stykając się z tak postawionym problemem, próbowałem własną wiarę odnaleźć w tych kategoriach, co nawet Wittgenstein by uznał za bezsensowne. Wittgenstein uznał, że nie tyle uważa ludzi wierzących za bezrozumnych, co raczej za nie rozumnych. I z tym zapewne zgodziłby się (co najmniej do pewnego stopnia) św. Paweł, który sam pisał w swych listach, że to co głosi jest "szaleństwem". Epistemologia wiary to słowa Jezusa z 17 rozdziału Jana: "A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, Jedynego i Prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa". Więc życie wieczne to poznanie Boga, ale nie "udowadnianie" Boga. Czy zatem wiara jest irracjonalna? Tajemnica nie oznacza irracjonalności. Nie jest wiara na pewno rozumna w znaczeniu nauk przyrodniczych. Jest zaś rozumna, ale nie w znaczeniu nauk ścisłych. Zresztą w naukach ścisłych też rozum wysiada, bo z reguły odpowiedź na jedno pytanie jest furtką dla dziesięciu następnych. Przedmiot poznania nauk przyrodniczych to zjawiska i prawa przyrody. Nauki humanistyczne zaś opisują. Poznając nie ustanawiają żadnych praw i nie przeprowadzają dowodów. |
Tytuł wątku "Czy wierzysz w Boga?" jest skrajnie ingerujący w nasze prywatne poglądy i w takich kategoriach wątpię by ktokolwiek z Was jawnie to deklarował (chyba że jest na ekstremalnych biegunach wiary, tj. jawnie deklaruje wiarę i szerzy ją wkoło lub zwalcza ją zaciekle jak tylko się da).
Biorąc jednak pod uwagę pytania dodatkowe rozumiem ten wątek jako próbę spojrzenia na pojęcie wiary i jej znaczenie dla nas.
W tym kontekście cytat (bo nie oryginalny własny tekst) przytoczony przez adam_pl1992 jest ciekawy, wskazując na bezprzedmiotowość badania pojęcia boga (albo Boga) aparatem naukowym. Jednak wątek bardziej odnosi się do wiary, a nie do samego boga, więc wiara jest jak najbardziej namacalna, mierzalna i mogąca stanowić przedmiot badań.
Jednym z ciekawszych wypowiedzi jakie kiedyś słyszałem, była wypowiedź medialna jednego z księży, który stwierdził, że najbardziej odczuwa obecność Boga w lesie, kiedy samotnie tam przebywa, a nie w kościele na mszy.
Biorąc jednak pod uwagę pytania dodatkowe rozumiem ten wątek jako próbę spojrzenia na pojęcie wiary i jej znaczenie dla nas.
W tym kontekście cytat (bo nie oryginalny własny tekst) przytoczony przez adam_pl1992 jest ciekawy, wskazując na bezprzedmiotowość badania pojęcia boga (albo Boga) aparatem naukowym. Jednak wątek bardziej odnosi się do wiary, a nie do samego boga, więc wiara jest jak najbardziej namacalna, mierzalna i mogąca stanowić przedmiot badań.
Jednym z ciekawszych wypowiedzi jakie kiedyś słyszałem, była wypowiedź medialna jednego z księży, który stwierdził, że najbardziej odczuwa obecność Boga w lesie, kiedy samotnie tam przebywa, a nie w kościele na mszy.
| Quote: |
| Tytuł wątku "Czy wierzysz w Boga?" jest skrajnie ingerujący w nasze prywatne poglądy i w takich kategoriach wątpię by ktokolwiek z Was jawnie to deklarował (chyba że jest na ekstremalnych biegunach wiary, tj. jawnie deklaruje wiarę i szerzy ją wkoło lub zwalcza ją zaciekle jak tylko się da). |
To jest pytanie na takiej samej zasadzie jak: czy lubisz zupę pomidorową?
Nie wierzę w Boga, nie walczę z Kościołem (w przeciwieństwie do tego co on robi ze mną ;p). Nie uważam tego pytania za wybitnie osobiste. Ot - rozważania i zastanawianie się..
może bym bardziej wierzyła, gdybym nie znała tych sztuczek wykorzystanych w Biblii i religii Katolickiej - mnóstwo ściągnięć z innych religii i wierzeń, trochę PR i paru innych elementów..
dowiemy sie po odejściu z tego padołu zwanym ziemią !! życie za krótkie jest żeby się zastanawiać
nad czymś [ kimś ] gdzie i tak nie dostaniesz odpowiedzi na 100% !!! WOLE IŚĆ NA PIWO i się martwić czy w tej polsce bedzie mnie stać na chleb jutro !! no nic pozdrawiam
| c'tair wrote: |
| Masz rację mtx, jednak trudno jest osiągnąć taki stan rzeczy jeśli są ludzie, którzy utrzymują, że Polska jest krajem katolickim, że tak naprawdę władza świecka to zło, albowiem władze powinien mieć tylko kościół. Męczy mnie gadanie o 'katolickiej przeszłości' o 'katolickim narodzie'. Było co było, teraz jest teraz - konstytucja chroni moje prawa wyznaniowe i zatem nikt nie może mi powiedzieć, że nie mogę robić czegoś sprzecznego z jego religią.
W Polsce jest jednak ten problem, że nikt nie ma władzy na książami, którzy przeszli do ofensywy, znaczy głoszą, że katolicy są atakowani... Znaczy myślę, że księży to boli jak patrzą jak pomniejsza im się stadko i wpływy (na ludzi oraz wpływy do kasy). Pomimo, że nie przepadam za pewnymi grupami społecznymi czy etnicznymi to jednak nie przekładam tej niechęci na jednostki - znaczy nie lubię ciapatych, ale jak jakiegoś spotkam to sobie chętnie pogadam. Ale nie... Kościół przenosi walkę z kościołów na ulicę - nawołuje do tradycji, nawołuje do piętnowania społecznego i pokazuje, że owieczki są lepsze - ty my zostaniemy zbawieni, my a nie wy haha. |
Szczególnie mnie zainteresował pogrubiony przeze mnie fragment
Pozwolę sobie zacytować fragment tekstu Sławomira Mizerskiego (Polityka, 30/2009)
| Quote: |
| Niektórych zaskoczył fakt, że w rankingu firmy doradczej GoodBrand&Company na najwartościowsze polskie marki pierwsze miejsce zajął Kościół katolicki. Zwłaszcza że w pokonanym polu zostawił on takie marki jak Kraków, Sejm, Polska czy Prezydent RP (który otrzymał aż trzy razy mniej głosów). |
O Chryste!
Co racja, to racja - dobrzy są, ale nie wiem czy to powód do dumy..
Co racja, to racja - dobrzy są, ale nie wiem czy to powód do dumy..
| neromonia wrote: |
dowiemy sie po odejściu z tego padołu zwanym ziemią !! życie za krótkie jest żeby się zastanawiać nad czymś [ kimś ] gdzie i tak nie dostaniesz odpowiedzi na 100% !!! WOLE IŚĆ NA PIWO i się martwić czy w tej polsce bedzie mnie stać na chleb jutro !! no nic pozdrawiam |
Każdy wierzy w to co chce. Według mnie wiara to jest jedna wielka lipa ponieważ należe do tych którym trzeba podsunać pod nos dowody jakies dowody uwierzył bym gdybym zobaczył a że jeszcze nic takiego mi sie nie wydarzyło to niestety . I tutaj masz racje czy coś jest lub nie dowiemy sie jak odejdziemy z tego świata. A zamiast chodzić i marnować życie na np chodzenie do kościoła czy modlić się wole z kolegami skoczyć na piwo bo życie jest za krótka aby sie tym przejmować czy wierze czy nie . Pozdrawiam
Ja ogólne zastanawiam się nad życiem po życiu. Zastanawiam się nad posiadaniem duszy, raczej tylko jest świadomość, która umiera gdy umiera mózg. Jestem małym ateistą, przygotowuję się do bierzmowania wiec muszę udawać że wierzę. Zostałem wychowany w wierze katolickiej, więc w niej pozostanę, upodobniając się do tłumów. Prawdopodobnie wezmę ślub, przyjmę bierzmowanie, ale tak ogólnie powątpiewam w jakiekolwiek istnienie siły poza ziemskiej. Wiara jest dla tych którzy potrzebują oparcia a nie mogą go znaleźć w ludziach, daje siłę to prawda. Ale ja jednak odrzucam wiarę. Życie jest za krótkie żeby marnować czas na modlitwę do czegoś czego być może nie ma. Nie ma pewności. Wierzę bardziej rozumowi niż 'duszy' której pewnie nie mam. Tyle z mojej strony.
| splitu007 wrote: |
| Prawdopodobnie wezmę ślub (...) |
o, a po co? wybranka tak zechciala? a ona wierzy?
pzdr!
Wiara to coś osobistego, ale każdy z nas musi w coś wierzyć, chociażby w to, że Boga nie ma.
Related topics
